Puchar Polski: Remis Ruchu, ale jakim cudem!?

Niebiescy powinni wygrać 5:0, a skończyło się na marnym remisie. Najbardziej zapracował na to Radosław Janukiewicz. Bramkarz Pogoni rozegrał na Cichej znakomite spotkanie, a i szczęścia miał furę!

- Możemy tylko żałować. Po raz kolejny robimy bohaterem bramkarza drużyny gości - martwił się Michał Pulkowski. Po losowaniu półfinałowych par PP chorzowscy kibice zaczęli sprawdzać rozkład jazdy pociągów do Bydgoszczy, gdzie 3 maja zostanie rozegrany finał. Nie za szybko?

Pogoń wyeliminowała już wcześniej dwie drużyny z ekstraklasy - Piasta Gliwice i Polonię Warszawa. Szacunek budziła też skuteczność portowców, którzy w siedmiu pucharowych potyczkach strzelili aż 19 bramek! - Chcemy zdobyć ten puchar. U siebie będziemy jeszcze groźniejsi - zapewniał po meczu na Cichej Janukiewicz.

Niebiescy zaczęli przeciętnie, a na dodatek już po 22 minutach gry stracili Marcina Zająca (staw skokowy). Marcin Woźniak potraktował doświadczonego napastnika niczym niepotrzebny zarost i ściął go okrutnie. To był faul na czerwoną kartkę! W tej rundzie Ruch już raz stracił kluczowego gracza (Andrzej Niedzielan), a potem przegrał mecz z Zagłębiem Lubin.

Pogoń nie ma jeszcze składu na ekstraklasę, ale jednego piłkarza tej klasy na pewno. To co pod koniec pierwszej połowy wyczyniał na linii bramkowej Radosław Janukiewicz ocierało się o doskonałość! W ciągu kilkudziesięciu sekund bramkarz Pogoni obronił trzy strzały niebieskich (kolejno próbowali Arkadiusz Piech, Pulkowski, Rafał Grodzicki) z których każdy powinien zakończy się golem! Nie dał się też Arturowi Sobiechowi, który spokojnie przerzucał piłkę z nogi na nogę, by na koniec kropnąć ją ile sił. Koncert Janukiewicza trwał i po przerwie. Jakim cudem obronił on strzały Wojciecha Grzyba i Piecha?!

- Bramkarz świetny, ale czy to były dobre strzały? Gdyby tak było, to piłka siedziałaby w siatce jak po uderzeniu Artura Sobiecha - smucił się Piech. - Dopisało trochę szczęścia. Szczególnie gorąco było pod koniec pierwszej połowy - uśmiechał się Janukiewicz.

Gdy chorzowscy kibice godzili się już ze skromnym zwycięstwem, z dystansu celnie przymierzył Maciej Mysiak. Rewanż 20 kwietnia w Szczecinie. Pogoń, aby awansować, nie musi nawet strzelić gola. Wystarczy jej bezbramkowy wynik. - Ruch jest nadal faworytem - zaznaczył trener Pogoni Piotr Mandrysz. - Mieliśmy tyle okazji, że na rewanż w Szczecinie powinniśmy jechać bez stresu. Jeżeli suma szczęścia ma wyjść na zero, to może zapewnimy sobie awans na wyjeździe? - zastanawiał się Waldemar Fornalik, szkoleniowiec niebieskich.

Ruch Chorzów - Pogoń Szczecin 1:1 (0:0)

Bramki: 1:0 Sobiech (49. - z podania Grzyba), 1:1 Mysiak (83.)

Ruch: Perdijić - Nykiel, Grodzicki, Stawarczyk, Sadlok - Grzyb, Baran, Pulkowski, Janoszka (75. Świerblewski) - Zając (28. Piech, 84. Goncerz), Sobiech.

Pogoń: Janukiewicz - Nowak, Hrymowicz Ż , Jarun, Woźniak Ż - Pietruszka, Mysiak, Koman Ż , Petasz - Moskalewicz (90. Lebedyński), Bojarski (87. Parzy).

Sędziował: Piotr Siedlecki (Warszawa). Widzów: 5000.