Andrzej Niedzielan zdecydował się na operację

- Przez kilka dni byłem na środkach przeciwbólowych. Dostałem w nerw, więc lewej strony twarzy nie czuję do dziś. Zdecydowałem się na operację. Z tego co udało mi się dotąd dowiedzieć to zapadniętą kość trzeba będzie wyciągnąć specjalnym hakiem - krzywi się napastnik Ruchu.

Ekstraklasa.tv: Zobacz jak doszło do pechowej kontuzji ?

Lider niebieskich doznał urazu w sobotnim spotkaniu Zagłębiem Lubin. Łukasz Hanzel chciał trafić w piłkę, a przywalił w twarz Niedzielana. Efekt? Złamana i przemieszczona kość policzkowa.

Wojciech Todur: Czyli jednak operacja?

Andrzej Niedzielan: - Wahałem się, bo też były różne opinie na ten temat. Część lekarzy twierdziła, że obejdzie się bez zabiegu. Między innymi stąd konsultacje u dwóch profesorów, którzy przekonali mnie, przesądzili o tym, że jednak trzeba to zrobić porządnie. To jednak twarz, a nie na przykład złamanie kości strzałkowej. Zdrowie jest najważniejsze, a ja wciąż jestem młodym człowiekiem i chcę normalnie funkcjonować i wyglądać na stare lata (śmiech).

Jak będzie wyglądał zabieg i jak długo będzie Pan wracał do pełni sił?

- Z tego co udało mi się dotąd dowiedzieć to zapadniętą kość trzeba będzie wyciągnąć specjalnym hakiem. To konieczne by w przyszłości nie dochodziło do kolejnych uszkodzeń. Jeżeli wszystko pójdzie po mojej i lekarzy myśli to rehabilitacja nie będzie trwać tak długo jak się wielu wydaje.

Przez ostatnie dni szukałem informacji na temat Martina Demichelisa z Bayernu Monachium, który 4 marca złamał dokładnie tę samą kość co ja. I co się okazało? Za trzy tygodnie ma grać! Więc w jego przypadku łączna przerwa to cztery, pięć tygodni. Oczywiście na początku wróci na boisko w specjalnej masce, i ja też chcę się o taką postarać. Dzięki Bogu nogi mam całe. Liczę, że szybko wznowię treningi. Już taki jestem, że długo w domu nie usiedzę. Pocieszam się też tym, że na mnie wszystko szybko się goi.

Jan Woś, który miał podobną kontuzje czekał na operację trzy tygodnie. A jak będzie z Panem?

- Liczę, że zostanę zoperowany jeszcze w tym tygodniu. Tak naprawdę jestem hospitalizowany od soboty i gdyby nie kolejne, konieczne konsultacje może już byłbym po zabiegu? Mam dobrą opiekę. Czuję wielkie wsparcie klubu, który wywiązuje się ze swoich obowiązków na 110 procent.

Złamanie, przemieszczenie, haki... to już brzmi boleśnie. Jak Pan to znosi?

- Przez kilka dni byłem na środkach przeciwbólowych. Bolała przede wszystkim głowa, która ucierpiała od mocnego uderzenia. Dostałem w nerw, więc lewej strony twarzy nie czuję do dziś. Nie martwię się tym, bo już miałem w życiu większe problemy. Chciałbym powiedzieć, że zacisnąłem zęby, ale nawet zębów teraz zacisnąć nie mogę (próba śmiechu). Mimo wszystko nauczyłem się żyć z bólem. Najważniejsze, żeby za dwadzieścia lat z twarzą i zdrowiem wszystko było OK.

Akcja w czasie której doznał Pan kontuzji była jak na Pana dosyć niecodzienna, bo jednak rzadko angażuje się Pan w odbiór piłki przed własnym polem karnym.

- Słuszna uwaga. Żartowaliśmy po wszystkim, że w ciągu tych miesięcy jakie spędziłem w Ruchu byłem we własnym polu karnym dwa razy i ten drugi raz przypłaciłem kontuzją. To nauczka dla trenerów, żeby nie wysyłali napastników pod własną bramkę, bo zawsze jest z tego smród. Bo to jak nie rzut karny to uraz. Dostałem po pysku, więc mam nadzieję, że drugi raz trener mnie już tam nie pośle (śmiech). To oczywiście żart. Taka jest teraz piłka. Kontaktowy, momentami brutalny sport. Wyskoczyłem wyżej od kolegi Hanzela, on chciał trafić w piłkę, a uderzył mnie w twarz. Przypadek.

Mówi Pan, że na początku chce Pan grać i trenować w specjalnej masce. Kto ją dla Pana przygotuje?

- Rozmawiałem już na ten temat z moim przyjacielem, fizjoterapeutą z Krakowa. Poleciał mi szpital Rydygiera, gdzie znajduje się bardzo dobry oddział chirurgii szczękowo-czaszkowej. Z tego co wiem są tam specjaliści, którzy są w stanie przygotować taką maskę. Drugi trop wiedzie do Niemiec. Bez maski na pewno na początku się nie obejdzie. Muszę mieć komfort, że jak ktoś mi przywali głową czy łokciem to nic mi się nie stanie.

Jak Ruch poradzi sobie bez Andrzeja Niedzielana ?

Więcej o: