Jeleń o zarzutach prasy: To jakiś absurd

PRZEGLĄD PRASY. Ireneusz Jeleń naderwał mięsień dwugłowy i do końca sezonu nie wybiegnie już na boisko. - Wiem dlaczego, ale wam nie powiem - mówił w czwartek francuskim dziennikarzom trener Auxerre Jean Fernandez. - Zarzuty trenera i mediów mnie dziwią. To jakiś absurd - mówi polski napastnik w wywiadzie dla Super Expressu.

Na początku środowego spotkania z Lyonem Jeleń upadł na murawę po wyścigu po piłkę z chorwackim obrońcą Dejanem Lovrenem. Zaraz potem zszedł z boiska i usiadł na ławce rezerwowych.

Wiele wskazuje na to, że skończyły się bajkowe relacje między polskim napastnikiem, a jego trenerem. Po meczu Fernandez zasugerował, że tym razem kontuzja nie była przypadkowa. Dziennik "L'Equipe" napisał, że szkoleniowiec Auxerre miał na myśli "brak respektu wobec podstawowych reguł higieny życia zawodowego sportowca". Jeleń odpowiedział natychmiast: "Bez względu na wszystko, odchodzę".

Więcej o konflikcie Jelenia z trenerem .

W wywiadzie dla piątkowego Super Expressu polski napastnik kolejny raz nie kryje zdziwienia. Nie może także uwierzyć, dlaczego trener opowiada o problemach dziennikarzom, zamiast z nim porozmawiać. Najbardziej zdenerwowały go jednak zarzuty mediów.

- To już w ogóle jakiś absurd! Dziennikarze pisali, że po kontuzji, przez którą nie grałem trzy miesiące mocno przytyłem. A prawda jest taka, że przytyłem dwa kilo. To chyba nie tak wiele - denerwuje się Jeleń.

Polski napastnik zaznacza, że jeszcze nie wie gdzie będzie występował w przyszłym sezonie. Kontrakt z Auxerre kończy się 30 czerwca, a klub nie prowadzi rozmów o przedłużeniu umowy. W związku z kontuzją, wiele wskazuje na to, że mecz z Lyonem był dla Jelenia ostatnim występem w biało-niebieskich barwach.

Peszce nie odpowiadają warunki Koeln >

Więcej o: