Jeleń z gorączką ratuje Auxerre. Trener: Nie miałem wyboru

Osłabiony anginą Ireneusz Jeleń zagrał tylko 45 minut w meczu z najsłabszym w lidze Arles Avignon, ale uratował Auxerre od kompromitacji, strzelając bramkę na wagę remisu.

W sobotę rano reprezentant Polski miał blisko 40 stopni gorączki. Nie było go na odprawie przedmeczowej, ale o godz. 17 - dwie godziny przed rozpoczęciem spotkania - pojawił się w klubie. - W drugiej połowie nie miałem wyboru, musiałem go wpuścić na boisko - mówił trener Auxerre Jean Fernandez.

Zespół Polaka bezbramkowo remisował z niemal pewnym już spadkowiczem, zespołem, który w tym sezonie zdobył zaledwie dziewięć punktów w 23 meczach. Zastępujący Jelenia Koreańczyk Jung Jo-gook nie potrafił nic zdziałać. Od 65. minuty było jeszcze gorzej, bo Auxerre niespodziewanie przegrywało. Polak ocalił jednak swój zespół od porażki, z woleja przelobował Vincenta Plante.

"L'Equipe" uznał Jelenia za gracza meczu. "Jeleń wychodzi ze śpiączki" - napisał francuski dziennik. Był to dopiero trzeci gol w tym sezonie, ale zdobyty tydzień po poprzednim, co świadczy, że powoli Jeleń rzeczywiście odzyskuje formę i wiarę w siebie. Nieźle grał też Dariusz Dudka, bardzo chwalony na forach internetowych przez kibiców, a pierwszy raz w kadrze meczowej Auxerre pojawił się 19-letni napastnik Mateusz Szczepaniak kupiony przed dwoma laty z rezerw Zagłębia Lubin.

Auxerre przeżywa jednak ciężkie chwile. Nie wygrało 15 ostatnich spotkań we wszystkich rozgrywkach. Ostatnie zwycięstwo odniosło 14 listopada z Rennes. Sami piłkarze mówią o "tonącym okręcie", ale nikt w klubie nie zwija jeszcze żagli. Pojawiły się bowiem symptomy optymizmu - nie tylko odzyskujący formę Jeleń, lecz także powrót do drużyny po kontuzjach najlepszego w tym sezonie Benoit Pedrettiego (on zaczął bramkową akcję z Arles) i uważanego za największy talent w drużynie defensywnego pomocnika Delvina Ndingi.

W najbliższym czasie Auxerre czekają dwa trudne sprawdziany - mecz z Bordeaux na wyjeździe i u siebie z Paris Saint-Germain.

Z czołówki Ligue 1 pewne zwycięstwa odnieśli uczestnicy Ligi Mistrzów - Olympique Lyon i Olympique Marsylia. OM, które gra z Manchesterem Utd., okupiło jednak wygraną z Saint-Etienne kontuzjami trzech piłkarzy ofensywnych: Brandao, Andre-Pierre Gignaca i Loica Remy'ego. Z tej trójki z "Czerwonymi Diabłami" nie zagra na pewno Gignac. Dla OM to ogromna strata. 25-letni napastnik w sobotę miał asystę przy pierwszym golu, a w tym roku w siedmiu meczach strzelił pięć bramek.

Gol a'la Rooney - niezwykły strzał Jimmy'ego Brianda ?