Angielska prasa: Szczęsny kontynuuje tradycję "szalonych" bramkarzy z Polski

Niedzielne wydanie angielskiej gazety "Daily Star" poświęciło bardzo długi artykuł Wojciechowi Szczęsnemu, który w środę zagrał dobry mecz przeciwko FC Barcelonie w Lidze Mistrzów. "Wyśmienity bramkarz Arsenalu kontynuuje długą tradycję szalonych golkiperów z Polski - i jest z tego dumny" - pisze autor tekstu.

Dziennik wspomina o tym, że młody Polak jest tak "nieobliczalny", gdyż ma to zapisane w genach. "Boss Manchesteru City Roberto Mancini z pewnością pamięta imię jego ojca - Macieja Szczęsnego. Był on golkiperem Legi Warszawa, która pobiła jego włoską Sampdorię w ćwierćfinale Pucharu Zdobywców Pucharu w 1991 roku."

Autor wymienia całą listę ekscentrycznych bramkarzy z Polski: Artura Boruca, Tomasza Kuszczaka, Jerzego Dudka oraz Łukasza Fabiańskiego. "Najbardziej znany z nich jest Jan Tomaszewski, którego Brian Clough określił mianem 'pajaca', jednak to właśnie on zatrzymał Anglię, która nie awansowała na Mistrzostwa Świata w 1974 roku".

W gazecie czytamy o długiej i wyboistej drodze, jaką pokonał Szczęsny, by zostać numerem 1 w bramce "Kanonierów". "Nieźle jak na ekscentryka, który gdy był młodszy chciał zostać tancerzem baletowym, a w rzucie oszczepem był najlepszy w szkole. Używa on także swojego Twittera, by przepraszać wszystkich, którzy postawili na niego w 'Fantasy Football', gdy puści cztery bramki lub dostanie kartkę".

"Nawet kontuzja, która groziła mu zakończeniem kariery, była spowodowana dziwacznym wypadkiem - złamał on obie ręce, podnosząc sztangę. Mimo, że Szczęsny zapewnia, że jego życie nigdy nie jest nudne, to przyznaje że gra przeciwko Messiemu była ogromnym przeżyciem".

- To była fantastyczna noc. Nie sądzę, że kiedykolwiek wcześniej byłem tak szczęśliwy, jak po tym meczu - mówi bramkarz, który przyznaje jednak, że przed spotkaniem w ogóle się nie bał. "Odwagę odziedziczył po swoim 'staruszku', który w meczu z Sampdorią został usunięty z boiska za uderzenie Manciniego w twarz" - wspomina autor.

- To był czysty cios - wyznaje bramkarz Arsenalu. - Mancini spytał mojego ojca, czy chce zagrać w finale. A odpowiedź tego wariata brzmiała "nie", po czym uderzył go. Przez to był wykluczony z półfinału z Manchesterem United i był z tego powodu bardzo niepocieszony. Mam tylko nadzieję, że Mancini wciąż to pamięta - wyznaje Szczęsny.

Piłkarz "Kanonierów" opowiada także o Borucu, który jest kolejnym bohaterem prasowych nagłówków. - On jest świrem - przyznaje Szczęsny. - Jest moim bardzo dobrym przyjacielem i jestem pewny, że nie miałby mi za złe, że tak go nazywam - dodaje.

- Jest naprawdę szalony i bardzo odważny. Mam na myśli pewne rzeczy, które robił, gdy grał w Celticu. Przeżegnanie się tuż przed fanami Rangersów - czy to nie jest odwaga? - pyta Polak. Mimo to chce on być nie tylko szalony, ale przede wszystkim skupia się na tym, by być numerem 1 w Arsenalu i w reprezentacji Polski na Euro 2012. Zapewnia także, że chce wygrać z klubem wszystko co się da.

Ancelotti i Wenger chcą obniżenia cen biletów na finał LM ?

Więcej o: