Anglicy o występie Fabiańskiego przeciwko City: Ledwo pobrudził rękawice

Arsenal zremisował bezbramkowo z Manchesterem City, a Łukasz Fabiański przez całe spotkanie nie doczekał się nawet strzału w światło własnej bramki. ?Siła rażenia City była minimalna. Prawdopodobnie najbardziej zajętym bramkarzem Arsenalu był tego wieczoru siedzący w telewizyjnym studiu David Seaman? - komentuje mecz dziennikarz gazety Telegraph.

Ligowy pojedynek, który określany był mianem hitu kolejki rozczarował głównie za sprawą gości z Manchesteru. Niemal przez całe spotkanie tylko gracze Wengera sprawiali wrażenie, że zależy im na zdobyciu trzech punktów. Łukasz Fabiański interweniować musiał zaledwie raz. W 65. minucie w przytomny sposób wyszedł z bramki i przeciął podanie Teveza do będącego już w polu karnym Johnsona.

"City pokazało brak ambicji w rozgrywaniu ataków, nie oddało nawet pojedynczego strzału w światło bramki. Łukasz Fabiański ledwo pobrudził swoje rękawice" - pisze The Sun.

Podobnego zdania jest The Telegraph. "Siła rażenia City była minimalna. Prawdopodobnie najbardziej zajętym bramkarzem Arsenalu był tego wieczoru siedzący w telewizyjnym studiu David Seaman" - skomentował ironicznie Legendarny bramkarz Kanonierów jest obecnie na Wyspach piłkarskim ekspertem telewizyjnym.

Dużo ciekawiej było natomiast w polu karnym Joe Harta. Bramkarz City spisywał się znakomicie, ale może mieć po tym spotkaniu również obawy, że wykorzystał swój limit szczęścia na cały sezon.

"Hart zanotował kilka naprawdę świetnych interwencji, a jego bramka była zaczarowana. Już w pierwszej połowie jego słupki po uderzeniach rywali trzęsły się aż trzykrotnie" - czytamy w Telegraph.

Mancini zadowolony z wyniku, Wenger nie

Mimo nieciekawej gry swoich zawodników, zadowolony z wyniku jest włoski menedżer City Roberto Mancini.

- Najważniejsze w tym meczu było to, żeby nie przegrać. Jeżeli nie możesz wygrać, musisz potrafić zremisować - przypomniał wszystkim starą piłkarską prawdę Mancini. Włoch szczerze przyznał, że tego dnia Kanonierzy byli po prostu lepsi.

- Chcieliśmy wygrać, ale Arsenal grał od nas lepiej. Mieli znakomite sytuacje w pierwszych 25 minutach, później długimi fragmentami potrafili świetnie utrzymywać się przy piłce. W drugiej połowie graliśmy poprawniej, ale ciężko rozgrywa się cztery spotkania w ciągu dziesięciu dni - wspomniał o napiętym kalendarzu angielskich rozgrywek Mancini.

W innym humorze mógł być po meczu szkoleniowiec londyńczyków.

- Zaliczyliśmy dobry występ, ale nie osiągnęliśmy dobrego rezultatu - skomentował Arsene Wenger. Francuz przyznał, że wcale nie był zaskoczony tak zachowawczą grą rywali. - Już w zeszłym roku przyjechali tutaj po 0:0.

Najbardziej zadowolonym trenerem po tym spotkaniu był z pewnością Alex Ferguson. Jego Manchester ma dwa punkty przewagi nad City i cztery nad Arsenalem. Dodatkowo Czerwone Diabły mają o dwa mecze mniej niż piłkarze Manciniego i jeden mniej niż Kanonierzy.

Ben Harfa wykupiony z Marsylii

Więcej o: