Szczęsny o karnym Rooney'a: To była psychologiczna bitwa

- Przygotowywałem się na rzut karny Rooneya przed spotkaniem - zdradził w rozmowie z The Mirror Wojciech Szczęsny, który w środowym meczu z Manchesterem nie dał się pokonać Anglikowi strzałem z jedenastu metrów. Piłka tylko przeleciała nad poprzeczką.

Po swoim ligowym debiucie w barwach Arsenalu Szczęsny zebrał pozytywne recenzje. Miał kilka skutecznych interwencji, a skapitulował jedynie po strzale Park Ji-Sunga.

Najlepszą szansę na pokonanie Polaka miał jeszcze Wayne Rooney, ale fatalnie spudłował z rzutu karnego. Szczęsny ma nadzieję, że to właśnie jego postawa przyczyniła się do tak niefortunnie wykonanej przez Anglika jedenastki.

- Karny, to jest bitwa pomiędzy bramkarzem i egzekutorem, psychologiczna bitwa. Wziąłem go na wstrzymanie, stałem przed swoją linią bramkową tak długo jak to możliwe, dopóki sędzia mnie nie cofnął. Potem stałem się "większy" i on przestrzelił - mówił gazecie Szczęsny.

Młody bramkarz Kanonierów odniósł się też do kilku swoich interwencji. Choć według wielu obserwatorów były one wysokiej klasy, on sam uważa, że nie było w nich nic nadzwyczajnego. - Ludzie gratulowali, ale według mnie nie były to jakieś fantastyczne parady.

Kłopoty mogły mu również sprawić uderzenia Andersona i próba lobowania Rooney'a w ostatnich minutach spotkania. - Anderson uderzył prosto w moją klatkę piersiową, bo byłem we właściwym miejscu o odpowiednim czasie. Przy drugim strzale wydaje mi się, że Rooney źle ocenił sytuację. Byłem lekko przestraszony, kiedy zobaczyłem, że chce posłać piłkę ponad moją głową. Jeżeli uderzyłby wyżej, tak jak próbował , mógłbym tej piłki nie złapać - mówi Szczęsny.

Odkuć się w meczu ze Stoke

W meczu przeciwko Czerwonym Diabłom Arsene Wenger nie chciał ryzykować i posadził na ławce narzekającego na uraz pachwiny Łukasza Fabiańskiego. W obliczu problemów wychowawczych z Manuelem Almunią, Francuz postanowił postawić na Szczęsnego. Porażką w swoim ligowym debiucie Polak się jednak nie załamuje.

- Jesteśmy zawiedzeni rezultatem, ale nadal wierzymy, że tworzymy jedną z najlepszych, jak nie najlepszą drużynę w Premier League. Czujemy, że możemy pokonać każdego i jesteśmy w stanie szybko pozbierać się na najbliższy mecz ze Stoke i wrócić do wyścigu o mistrzostwo Anglii. Po meczu rozmawialiśmy ze sobą. Zawsze tak jest czy wygrywamy, czy przegrywamy. Teraz chcieliśmy podnieść się na duchu. Mamy w szatni mnóstwo doświadczonych zawodników i każdy próbuje sobie pomagać. W tej drużynie nadal jest dusza - zapewnił bramkarz.

Gol Parka szczęśliwy, Manchester do ogrania

Według niego rywale mieli co prawda więcej szans do zdobycie bramki, ale gol Parka był szczęśliwy. - Nie wydaje mi się, że Park chciał główkować. To piłka go uderzyła i wpadła w mój górny róg. Z odrobiną szczęścia mogliśmy pokusić się o zdobycz punktową i nadal być na czele tabeli - przyznał Szczęsny.

Manchester w tym sezonie jeszcze nie przegrał ligowego spotkania. Polski bramkarz docenia klasę rywala, ale jest zdania, że ekipę Fergusona można ograć. - Mają niesamowicie silną defensywę. Jeżeli mam być szczery, to powiem jednak, że są do pokonania i gdybyśmy zachowali z przodu trochę więcej koncentracji mogliśmy zdobyć kilka bramek.

Mimo porażki Polak cieszy się, że mógł posmakować jak to jest być w centrum uwagi. - Bardzo mi się to podoba. Czułem lekką presję przed samym meczem, ale w jego trakcie w ogóle nie byłem zdenerwowany. Ogólnie, wszystko oprócz wyniku było w porządku.

Szczęsny przeprasza za mecz z Manchesterem ?

Więcej o: