Polacy za granicą. Marek Saganowski: Jeśli ŁKS awansuje, to sam się zgłosze

PRZEGLĄD PRASY. W rozmowie z Przeglądem Sportowym dwaj Polacy grający na co dzień w Atromitosie Ateny opowiadają o realiach panujących w lidze greckiej, a także o planach na przyszłość. Marcin Baszczyński chętnie przedłuży kontrakt z obecnym klubem, Mariusz Saganowski chętnie wróciłby do Polski. - Kocham ten klub(ŁKS), chciałbym znowu tam grać - mówi napastnik.

- Dwa, trzy lata temu nie myślałem o tym, ale teraz sytuacja się zmieniła - mówi o powrocie do Polski Marek Saganowski. - Najstarszy syn musi za rok iść do szkoły i to jest jeden z powodów, dla którego chcę wrócić - dodaje.

Jeśli ŁKS, klub w którym 32-letni piłkarz zaczynał karierę awansuje do Ekstraklasy, to może liczyć na propozycję współpracy z jego strony. - To jest mój klub, kocham go i chciałbym znowu tam zagrać - twierdzi. Drużyna z Łodzi jest liderem I ligi.

Marcin Baszczyński, w przeciwieństwie do klubowego kolegi póki co nie ma zamiaru wracać na krajowe stadiony - Wolę przedłużyć kontrakt z Atromitosem. Nie wiem, jak odnalazłbym się w nowej rzeczywistości.

Krewcy greccy kibice są znani z emocjonalnych zachowań w stosunku do piłkarzy. - Jednego dnia cię kochają, drugiego nienawidzą, w zależności od wyników. Co prawda Atromitos to nie Panathinaikos i nie ma takiej presji, ale gdy nasza sytuacja w tabeli wyglądała dramatycznie, to zaczęły się wizyty kibiców na treningu - o relacji piłkarze - kibice opowiada Baszczyński.

- Po przegranych meczach siedzimy dłużej w szatni i czekamy, aż sytuacja się uspokoi - dodaje były piłkarz Wisły.

"Upokorzeni i sfrustrowani" - Jerzy Dudek

Więcej o: