Fabiański z piekła do bramki Arsenalu?

Trener Arsene Wenger nie wie, kto będzie pierwszym bramkarzem Arsenalu. W sparingach najwięcej gra Łukasz Fabiański, ale jeśli Francuz kupi nowego golkipera, 25-letni Polak może znów wylądować na ławce rezerwowych

Od lat kibice Arsenalu z zazdrością patrzą na specjalistów, którzy grają w bramkach Chelsea, Manchesteru United i Liverpoolu. Petr Czech, Edwin van der Saar i Jose Reina uchodzą za najlepszych specjalistów na świecie. Broniący od trzech lat w Arsenalu Manuel Almunia do nich nie pasuje. Stać go na występy dobre, ale nie wybitne, w dodatku zdarzają mu się spektakularne pomyłki. - "Manu" często zjadają nerwy, a on ucieka od problemów. Nikt w klubie tego nie potwierdzi, ale kilka kontuzji z poprzedniego sezonu było bardzo podejrzanych - mówi angielski dziennikarz piszący o Arsenalu.

Poprzedni sezon 33-letni Hiszpan skończył już w kwietniu, z powodu urazu nadgarstka. Fabiański powiedział "Gazecie" i Sport.pl, że to "wersja oficjalna", a Wenger w lipcu ogłosił, że Almunia nie może być już pewny miejsca w pierwszej jedenastce.

Nie obwołał jednak Fabiańskiego nowym numerem jeden, bo Polak wiosną spektakularnie zniszczył dobrą opinię, na jaką pracował przez miesiące. Popełniał mnóstwo błędów, media nazwały go "Łukasz Flappyhandski", czyli "Łukasz dziurawe ręce".

- Rok temu Łukasz doznał urazu i nie trenował przez kilka miesięcy. Pierwszy raz w karierze miał tak długą przerwę, gdy wrócił, brakowało mu pewności. Wszystko przez tę przerwę - tłumaczy Andrzej Dawidziuk, były trener bramkarzy reprezentacji Polski. - Przeżył najtrudniejszy moment w karierze, pierwszy raz spotkał się z taką krytyką. Paradoksalnie, to go wzmocniło. Nigdy jeszcze nie był tak przygotowany do tego, by zostać numerem jeden w Arsenalu. Jak nie teraz, to kiedy?

Mimo fatalnych błędów Wenger w Polaka wierzył, wciąż wieścił mu wspaniałą przyszłość. Nie wiadomo tylko, od kiedy. W sparingach Polak broni najczęściej, ale trener pochwały dzieli po równo. - Z Celtikiem bardzo dobrze zagrał Almunia, z Milanem - Fabiański. Wcześniej byłem zadowolony z występów Wojciecha Szczęsnego i Vito Mannone - powiedział w niedzielę 61-letni szkoleniowiec.

- Gdyby jutro zaczynał się sezon i kończyło okno transferowe, powiedziałbym, że Fabiański ma 51 proc. szans na miejsce w bramce. Ale z łatwością znajdziesz takich, którzy postawią na Almunię. Wenger jeszcze nie zdecydował. Sytuację do góry nogami może jeszcze przewrócić transfer nowego golkipera - mówi nam angielski dziennikarz.

Kilka tygodni temu z angielskich gazet wylewały się nazwiska bramkarzy, których ponoć chce sprowadzić Arsenal. Dziennikarze i kibice domagali się od Wengera zakupu fachowca światowej klasy.

Dziś w transfer bramkarza młodego i cenionego w Europie nikt nie wierzy. Jeśli Wenger kupi golkipera, będzie nim 38-letni Mark Schwarzer. Pierwszą, wartą 2 mln funtów ofertę, Fulham odrzuciło. Za kilka dni, gdy finalista Ligi Europejskiej zatrudni nowego trenera, Arsenal ma zaproponować więcej.

- To dobry pomysł, bo Mark jest tani i doświadczony, młodzi mogliby się od niego uczyć. Ale nie zdziwię się, jeśli Fulham nie puści Australijczyka i Wenger wybierze z tych, których ma. W transfer wielkiego bramkarza nie wierzę, bo klub musi oszczędzać pieniądze na środkowego obrońcę - mówi Ray Parlour, legenda Arsenalu.

Przyjście Schwarzera najprawdopodobniej oznaczałoby odejście Almunii, Fabiański kolejny rok spędziłby na walce o miejsce w pierwszej jedenastce. Kilka tygodni temu Polak o takim rozwiązaniu nie chciał słyszeć. - To mój decydujący rok. Zostanę numerem jeden albo zmieniam klub. Wierzę, że będę bronił w Arsenalu - mówił "Gazecie" i Sport.pl.

- Sprowadzenie Schwarzera to wyjście tymczasowe. Fabiański musiałby poczekać jeszcze przynajmniej rok. Pytanie tylko, czy przez ten czas nie wyrośnie mu kolejny konkurent. Wenger bardzo ceni Szczęsnego, może w nim widzi bramkarza Arsenalu na lata? - kończy dziennikarz.

Bramkarze Arsenalu w sparingach

Kolejno: mecze, minuty, stracone gole

Arsenal z Legią bez Fabregasa i van Persiego ?

Więcej o: