Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"Nie wymienia mojego nazwiska, tylko mówi per "Polaczek". Wytyka, że zrobiłem to dla pieniędzy"

- Wytyka mi, że zrobiłem to wyłącznie dla pieniędzy, dodając, że on nigdy by tak nie postąpił. Mało tego, nie wymienia nawet mojego nazwiska, mówi o mnie per "Polaczek" - ujawnił w rozmowie z portalem WP Sportowefakty Kamil Wilczek słowa swojego byłego kolegi klubowego z Broendby Kopenhaga, Kaspera Fiskera, który wciąż ma za złe Polakowi przejście do FC Kopenhagi.

Kamil Wilczek kilkanaście dni temu był bohaterem derbów Kopenhagi, w których zdobył dwa gole i poprowadził swój zespół do wygranej 3:1 nad byłym klubem, Broendby. Ale pierwsze miesiące nie były łatwe dla polskiego napastnika po podpisaniu kontraktu z FC Kopenhagą. Kibice nie mogli mu wybaczyć przejścia do odwiecznego rywala, a Wilczek postanowił wówczas zatrudnić ochroniarza i spotkał się z miejscową policją, która doradziła mu w sprawie jego bezpieczeństwa. Od tego czasu minęło już dziewięć miesięcy i obecnie kibice powoli zapominają o całej sytuacji. Jest jednak jedna osoba, która cały czas nie może się z tym pogodzić.

Zobacz wideo Kicker wytknął błędy Hansiemu Flickowi. "Za bardzo obrósł w piórka"

W sporze Superliga - UEFA jedna ze stron nie musiała bać się konsekwencji prawnych. W sporze Superliga - UEFA jedna ze stron nie musiała bać się konsekwencji prawnych. "To była głośna sprawa"

Były piłkarz Broendby dokucza Wilczkowi. "Mógł mi powiedzieć prosto w oczy"

Jest nią były piłkarz Broendby, Kasper Fisker (zakończył karierę 17 marca 2021 roku), który w przeszłości grał z Polakiem w tym klubie przed dwa i pół roku. - Za każdym razem w mediach społecznościowych, podcastach lub innych nośnikach, Kasper wypomina mi transfer do FC Kopenhagi . Wytyka mi, że zrobiłem to wyłącznie dla pieniędzy, dodając, że on nigdy by tak nie postąpił. Mało tego, nie wymienia nawet mojego nazwiska, mówi o mnie per "Polaczek" - ujawnił Wilczek w rozmowie z portalem WP Sportowefakty.

I dodał: - Wpadliśmy na siebie podczas spaceru. [...] Przywitałem się z jego żoną, a on uciekł. Szkoda, bo mógł powiedzieć mi prosto w oczy, co ma na mój temat do powiedzenia.

W ostatnich miesiącach Wilczkowie doskwierał uraz ścięgna podkolanowego, który utrudniał mu grę. W kwietniu Polak w końcu wyleczył uraz i zaczął grać regularnie, a przy tym odzyskał skuteczność. Bramki zdobył nie tylko w meczu derbowym z Broendby, ale również w starciu z Randers. FC Kopenhaga obecnie zajmuje obecnie trzecie miejsce w lidze i traci cztery do Broendby i osiem do lidera, Midtjylland.

Prezes Superligi grzmi: Prezes Superligi grzmi: "UEFA nas zabiła!". To jeszcze nie koniec

Kamil Wilczek jest piłkarzem Kopenhagi od początku tego sezonu. Wcześniej grał w Broendby w latach 2016-2020. Był uwielbiany przez kibiców. Zagrał w 163 meczach, strzelił 92 gole i zaliczył 25 asyst. Potem trafił do Goeztepe, ale jego przygoda z tureckim klubem trwała zaledwie pół roku.