Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

To już nie Piątek, to "Super Piątek"! Włoskie media zachwycone polskim napastnikiem. Udany weekend naszych piłkarzy za granicą [PODSUMOWANIE]

"To już nie Piątek, to Super Piątek" - piszą włoskie media po kolejnym golu Krzysztofa Piątka dla Genoi. Chwalą również innych Polaków: Arkadiusza Milika, Piotra Zielińskiego czy Mariusza Stępińskiego. Większość naszych zawodników miniony weekend może zaliczyć do bardzo udanych. Większość, ale nie wszyscy.

Krzysztof Piątek (Genoa)

Krzysztof Piątek zdobył kolejną bramkę we włoskiej Serie A. Polski napastnik w niedzielę strzelił gola w meczu z Bologną (1:0), zapewniając tym samym zwycięstwo Genoi. Bramka zdobyta w niedzielę, to czwarte trafienie Piątka w tym sezonie ligi włoskiej. Polski napastnik znakomicie prezentuje się od samego początku pobytu w genueńskim klubie. Przed startem sezonu ligowego strzelił również cztery gole w Pucharze Włoch.

Po bramce zdobytej w weekend, reprezentantem Polski zachwycają się wszystkie włoskie media. "Super Piątek ciągnie Genoę" - pisze "Corierre dello Sport". "Kolejna perła Piątka" - dodaje "Tuttosport".

Jako jedyny w entuzjazm nie popada jednak trener genueńczyków, Davide Ballardini. - Oczywiście, to bardzo interesujący zawodnik, ale wciąż jest dopiero na początku swojej drogi. We Włoszech łatwo jest wynieść gracza pod niebiosa, by potem go z nich zestrzelić - komentuje szkoleniowiec. - Piątek musi się starać, by dzień po dniu robić postępy. Wtedy zostanie nie tylko dobrym egzekutorem, ale i cennym wsparciem zespołu - dodaje.

Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund)

W przeciwieństwie do większości, on swojego weekendowego występu dobrze wspominać nie będzie. Borussia co prawda wygrała 3:1 z Eintrachtem Frankfurt, ale polski obrońca, który niedawno zakończył reprezentacyjną karierę, zagrał słabo. "Od początku meczu pozwalał uciekać Kosticiowi, ale Eintracht nie potrafił tego wykorzystać" - tak występ Piszczka ocenili dziennikarze portalu "sportbuzzer.de". "Gra regularnie na prawej stronie dlatego, że Borssua nie ma wartościowej alternatywy" - dodali. "Popełnił błędy przy pierwszych groźnych okazjach dla Eintrachtu. Zwykle był nieprecyzyjny w swoich działaniach" - napisał natomiast portal "Der Westen".

Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa)

O minionym weekendzie bardzo szybko będzie chciał zapomnieć także Grzegorz Krychowiak. Polak najpierw zaliczył asystę, by potem obejrzeć czerwoną kartkę. Pomocnik nie zgadza się jednak z decyzją arbitra...

Krychowiak zaliczył asystę w 32. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego uderzał głową, bramkarz odbił jego strzał, ale do piłki dopadł Anton Mirańczuk i wyrównał stan meczu (Miguel Kardozu otworzył wynik spotkania). Sześć minut później Krychowiak zobaczył pierwszą żółtą kartkę. Drugą został ukarany w 66. minucie, gdy leżąc na murawie próbował odebrać piłkę rywalowi, ale zamiast tego trafił w jego nogę.

- Myślę, że w pierwszym przypadku nie powinienem zobaczyć żółtej kartki. Jestem tego w stu procentach pewny. Drugi żółty kartonik? Nie wiem, być może to była słuszna decyzja - mówił Krychowiak cytowany przez portal sport-express.ru.

I dodał: - Przepraszam zespół, przepraszam kolegów z drużyny. Musieli walczyć beze mnie przez 25 minut, a to trudne zadanie. Wiem, że zawaliłem - zakończył były pomocnik PSG i Sevilli.

Rafał Kurzawa (Amiens)

Rafał Kurzawa zdobył w sobotę swojego pierwszego gola na boiskach Ligue 1. Reprezentant Polski wpisał się na listę strzelców w ligowym meczu Amiens - Lille. Skrzydłowy pojawił się na boisku w 62. minucie przy stanie 2:0 dla Lille. Polak ożywił grę Amiens, a po kilkunastu minutach od wejścia murawę zdobył bramkę kontaktową dla swojej drużyny.

Robert Lewandowski (Bayern Monachium)

W weekend swój kolejny jubileusz obchodził Robert Lewandowski. Polski napastnik wyszedł w pierwszym składzie Bayernu Monachium na mecz z Bayerem Leverkusen, który był 200. spotkaniem polskiego napastnika w barwach mistrzów Niemiec. Bawarczycy wygrali 3:1, ale 30-latek nie zdołał wpisać się na listę strzelców.

Piotr Zieliński i Arkadiusz Milik (Napoli), Bartłomiej Drągowski (Fiorentina)

W meczu 4. kolejki włoskiej Serie A Napoli wygrało na własnym boisku z Fiorentiną (1:0). Bramkę dającą neapolitańczykom komplet punktów zdobył Lorenzo Insigne, a przy jego golu asystował Arkadiusz Milik. Bardzo dobrze zaprezentował się także Piotr Zieliński, który był jednym z najlepszych i najbardziej aktywnych piłkarzy neapolitańczyków. W bramce Fiorentiny dobrze spisał się natomiast Bartłomiej Drągowski. Przy goli Insigne polski golkiper nie miał szans.

Bartosz Berszyński, Karol Linetty, Dawid Kownacki (Sampdoria), Bartosz Salamon (Frosinone)

W meczu 4. kolejki włoskiej Serie A Sampdoria wysoko wygrała na wyjeździe z Frosinone (5:0). Na boisku pojawiło się aż czterech Polaków, m.in. Dawid Kownacki, który wpisał się na listę strzelców wykorzystując rzut karny.

Genueńczycy objęli prowadzenie po bramce Fabio Quagliarelli, który zamienił na bramkę świetne podanie Edgara Baretto. 35-latek udział miał również przy drugiej bramce, ponieważ to właśnie po jego podaniu na listę strzelców wpisał się Gianluca Caprari.

W 54. minucie było już 3:0 dla gości, bo bramkarza Frosinone pokonał Gregoire Defrel, który jeszcze jedno trafienie dołożył w końcówce meczu. Zanim to jednak zrobił, na liście strzelców bramek w sobotnim spotkaniu pojawiło się nazwisko Dawida Kownackiego. Kapitan młodzieżowej reprezentacji Polski został sfaulowany w polu karnym, a sędzia bez wahania podyktował jedenastkę. Do jej wykonania podszedł sam poszkodowany i pewnie zamienił ją na bramkę.

Kownacki przebywał na boisku przez 25 minut. Pełne 90 minut w barwach Sampdorii rozegrali natomiast Karol Linetty i Bartosz Bereszyński, a w barwach Frosinone Bartosz Salamon.

Mariusz Stępiński (Chievo Werona)

Mariusz Stepiński strzelił bardzo ważnego gola dla Chievo (2:2). Polski napastnik w końcówce doprowadził do wyrównania w meczu z AS Romą, a jego klub uratował jeden punkt na Stadio Olimpico. Polak przyzwyczaił, że w Serie A strzela głównie wielkim firmom. 

W 83. minucie polski napastnik znakomicie odnalazł się w polu karnym rywali i wykorzystał niepewność defensywy. Stępiński przyjął piłkę po interwencji Robina Olsena, zasłonił się  i płaskim strzałem nie dał szans bramkarzowi.