Czy Milik dogoni Lewandowskiego?

Kibice reprezentacji Polski w to wątpią, ale tytułowe pytanie z każdym dniem staje się bardziej zasadne.

- W wieku 22 lat o Arku mówi cała Europa, ale gdy spojrzy się na Roberta, to napastnik Napoli wciąż ma do kogo równać. I chciałbym się mylić, ale prawdopodobnie nigdy nie dorówna - mówi Radosław Gilewicz.

Andrzej Juskowiak przewiduje, że drogi Lewandowskiego i Milika mogą się zejść. Że ten drugi ma realną szansę osiągnąć podobny poziom. Juskowiak zwraca uwagę, że ich kariery przebiegały w sposób przeciwstawny. Milik eksplodował wcześnie, był ulubieńcem selekcjonera Adama Nawałki już w Górniku Zabrze. - Wszedł do kadry jako dwudziestolatek i od razu zaczął zdobywać ważne bramki, więc kibice zapomnieli, ile ma lat. Robert w reprezentacji długo grał poniżej oczekiwań. Nawet gdy w Borussii Dortmund wbijał cztery gole Realowi w półfinale Ligi Mistrzów. Stąd nasze oczekiwania były wobec obu takie same. Arek sam jest sobie winien, że potem każde jego pudło było dla nas szokiem - dodaje żartem były napastnik reprezentacji.

Razem zdobyli dla Polski 47 bramek. Lewandowski jest kapitanem, największą gwiazdą. Ale gole Milika były nie mniej istotne - on pierwszy pokonał Manuela Neuera w zwycięskim meczu z Niemcami. Sprawił też, że Polska cieszyła się z pierwszego zwycięstwa w finałach mistrzostw Europy - z Irlandią Płn.

Kibice szybko o tym zapomnieli, zmarnowane szanse w starciu z Niemcami na Euro 2016, a ostatnio z Kazachstanem na inaugurację kwalifikacji do mundialu w Rosji sprawiły, że Milik podpadł rodakom. - Bywamy zbyt niecierpliwi - mówi Gilewicz. - Za łatwo ignorujemy fakt, że Arek ma dopiero 22 lata, i że brakuje mu rutyny, luzu pod bramką. Nie można wymagać, by chłopak miał odporność, doświadczenie i stabilność mężczyzny.

- Gdy Robert w wieku 22 lat przechodził z Lecha do Borussii, miał więcej słabości i mniej pewności siebie niż dziś, gdy wskoczył na najwyższą półkę - mówi Dariusz Dziekanowski. - A przecież umeblowana głowa Roberta jest unikatowa. Nawet w takim biznesie jak futbolowy, który obraca setkami milionów.

Czy Milik jest w stanie dorównać Lewandowskiemu mentalnie? - Arek ma poważne atuty. Fantastyczny strzał z lewej nogi, tyłem do bramki gra już na poziomie Roberta, a może i lepiej - mówi Dziekanowski. - Ale myślę, że trudno mu będzie osiągnąć kiedykolwiek ten sam poziom.

Gilewicz twierdzi, że porównania mogą być mylące, nieporadne jak wszystkie próby przewidywania przyszłości. - To różni napastnicy, gdyby byli tacy sami, nie współpracowaliby ze sobą tak dobrze w reprezentacji. No i Robert zawsze wiedział, czego chce i dążył do celu. Arek wydaje się typem, który potrzebuje czasem ostrych słów trenera. Lewandowski nawet jak nie zdobywa bramek, bardzo pomaga drużynie: walczy, pracuje, ściąga na siebie uwagę rywali, stwarza szansę innym. To napastnik totalny, niemal bez słabych punktów - przekonuje Gilewicz.

- Inaczej rozwijali się fizycznie. Arek był silny już jako nastolatek, Robert dochodził do sylwetki gladiatora bardziej harmonijnie. Wszystko u niego było zaplanowane, każdy kolejny klub pchał go na szczyt. U Arka są wahania - mówi Juskowiak.

Dziekanowski twierdzi, że Milik też rozwija się nienagannie. - W Niemczech miał trudny okres, nie poradził sobie, ale i nie zginął - stwierdza. - W Ajaksie ustabilizował formę. Ilu jest 22-latków wartych ponad 30 mln euro? Arek już zaszedł bardzo wysoko.

Imponujący start w Napoli jest olśnieniem. Dwoma golami Milik rozstrzygnął mecze z Milanem (4:2), Bologną (3:1) i Dynamem Kijów (2:1) w Lidze Mistrzów. Wczoraj z Genoą (0:0) nie trafił, ale trener Maurizio Sarri jest zdumiony, że aklimatyzacja przebiega tak szybko. Stał za transferem Milika, ale myślał, że to raczej napastnik przyszłości, a jego już ogłaszają w Neapolu świętym.

Gilewicz jest ambasadorem reprezentacji młodzieżowych. Funkcję wprowadził prezes PZPN Zbigniew Boniek, by byli znani zawodnicy mieli kontakt z juniorami i mogli coś podpowiedzieć. Gilewicz styka się ze zdolnymi poklepywanymi po plecach przez kibiców i rodziców, którzy szybko dochodzą do wniosku, że wszystko umieją. - Lewandowski był przypadkiem przeciwnym, pod względem charakterologicznym wręcz wzorem. Nawet kiedy spłynęły na niego pochwały, traktował je jako zobowiązanie i motywację do pracy nad sobą. Nigdy nie jest syty, nigdy zadowolony, ale też nie histeryzuje, gdy jest gorzej - mówi Gilewicz. I dodaje, że ciekawi go, jak Milik zareaguje na słabszy okres w Napoli. - Dziś wszystko jest cacy, wszyscy chwalą. Tak nie będzie zawsze. Czy w chwili posuchy Arek będzie pracował, czy da się ponieść frustracji?

Zobacz wideo

Cristiano Ronaldo spotyka się z byłą miss Hiszpanii [ZDJĘCIA]