Podróż w przyszłość

"Nie słyszałem, by na jakiegokolwiek naszego nastoletniego piłkarza spadało tyle lśniących komplementów - wygłaszanych tam, gdzie naprawdę umieją przewidywać przyszłość? - pisze w felietonie o Piotrze Zielińskim dziennikarz "Gazety? i Sport.pl Rafał Stec.

Na razie niewiele o nim wiemy, ja najlepiej zapamiętałem, że jego wiek biologiczny nie odpowiadał metrykalnemu. Znaczy reprezentant naszej młodzieżówki Piotr Zieliński dłużej się rozwija(ł), rówieśnikom ustępował fizycznie.

I oto ten ponoć wolno się rozkwitający młodzieniec jeszcze przed 19. urodzinami debiutuje we włoskiej Serie A. A potem wtarabania się do podstawowej jedenastki Udinese. Fakt, korzysta poniekąd z nieobecności zdyskwalifikowanych za kartki znakomitych kolegów - tydzień temu Antonio di Natale, w sobotę Luisa Muriela. Ale też tydzień temu uświetnił debiut asystą, a w sobotę uwijał się jako jeden z najlepszych na boisku, aż sprowokował rozentuzjazmowanego trenera Francesco Guidolina do obwieszczenia narodzin gwiazdy i westchnienia, że oto Udinese, cierpiące na brak klasycznej "10", odkryło we własnej szatni następcę Alexisa Sancheza.

Zieliński dorodnieje na ziemi obiecanej. Przed kilkoma laty wypatrzyli go wysłannicy fenomenalnie wydajnej wytwórni talentów, która umie i wydobywać diamenty, i szlifować je na brylanty, i obławiać się na aukcjach. Za wspomnianego Chilijczyka wyciągnęli 38 mln euro od Barcelony, za Asamoaha oraz Islę 36 mln od Juventusu, za Handanovicia 16 mln od Interu Mediolan, za Muntariego (dziś w Milanie) 10 mln od Portsmouth... Listę można ciągnąć akapitami, w końcu Giampaolo Pozzo otworzył interes w latach 90. (klub nabył w 80.), a ostatnio rozszerza go ponad granicami - przejął także hiszpańską Granadę oraz angielskie Watford, między swoimi klubami przerzuca piłkarzy na wypożyczenia (Matej Vydra strzela seriami w wyspiarskiej Championship), na oplatającą glob siatkę skautów przeznacza 20 mln rocznie. Awangarda futbolowego biznesu.

Udinese zdaje się nade wszystko firmą "import-eksport", ale na boisku też imponuje, wśród klubów prowincjonalnych wyróżnia się na tle całego kontynentu. Choć transferowych zysków nie reinwestuje w dojrzałych graczy, lecz zastępuje sprzedanych własnymi, to w minionych kilkunastu latach jego piłkarze regularnie dopychają się do europejskich pucharów, zdarzało im się zakradać nawet do Ligi Mistrzów. I urzekać stylem gry.

Teraz w Udine liczą przede wszystkim na spieniężenie wspomnianego Muriela, ale przed kilkoma dniami wyczytałem, że zabrali się do intensywnego przeczesywania polskich boisk. Wychowują już bramkarza Wojciecha Pawłowskiego, w Zielińskim widzą kolejny klejnot, który przyniesie im fortunę. Nie słyszałem, by na jakiegokolwiek naszego nastoletniego piłkarza spadało tyle lśniących komplementów - wygłaszanych tam, gdzie naprawdę umieją przewidywać przyszłość. Trzeba mieć nadzieję, że Zieliński ma słaby słuch albo mocną głowę.

Podyskutuj z autorem na jego blogu rafalstec.blox.pl

Więcej o: