Liga rosyjska. Mercedes dla Rybusa

Skrzydłowy reprezentacji Polski bohaterem Tereka Grozny. Dwa gole Macieja Rybusa dały wyjazdową wygraną z Dynamo Moskwa.

- Po meczu stałem pod szatnią z Maćkiem i Marcinem Komorowskim, byłym piłkarzem Legii, obecnie stoperem Tereka - opowiada Mariusz Piekarski, menedżer Rybusa. - Podszedł do nas prezes Tereka i poprosił Maćka do szatni. Tam przy całej drużynie oznajmił, że z okazji 23. urodzin i dwóch goli strzelonych moskwianom "Rybka" dostanie w prezencie mercedesa. Model E220, "okularnik" czeka do odbioru w Groznym [w polskim salonie ceny tego modelu zaczynają się od 171 tys. zł. - red]. To w sumie nic nadzwyczajnego, tak już w Tereku jest. Kiedyś Błagoj Georgiew rozegrał znakomity mecz i w nagrodę prezes kupił mu mieszkanie w Bułgarii. Z kolei innemu zawodnikowi dał zegarek wart 50 tys. euro. Za awans do europejskich pucharów piłkarze Tereka mają obiecaną gigantyczną premię. Starczyłoby na kilka takich mercedesów. Maciek zatrzyma auto dla siebie. W Polsce jest zwyczaj, że nagrodę rzeczową się spienięża i kwotę dzieli na zespół. W Rosji jest inaczej, bo też każdy może liczyć na taki bonus. Wystarczy, że dobrze zagra.

Po pięciu kolejkach Terek zajmuje w tabeli znakomite, czwarte miejsce. Od tego sezonu liga rosyjska zmieniła system rozgrywek - zaczęły się w lipcu, skończą w maju. Wcześniej na Wschodzie grano systemem wiosna-jesień, mistrz był znany w listopadzie, ale na grę w pucharach czekał aż osiem miesięcy, do połowy następnego roku.

- Szanse Tereka na utrzymanie czwartego miejsca nie są duże - uważa Piekarski. - Zenit, Spartak, Lokomotiw, Rubin, Anży czy CSKA to bardzo silne drużyny, ale widziałem, że drużyna Stanisława Czerczesowa jest poukładana taktycznie. Dynamo katastrofalnie rozpoczęło sezon, przegrało cztery mecze i w niedzielę na trybunach siedział już rumuński szkoleniowiec Dan Petrescu, który ma to wszystko poukładać. Zobaczył porażkę, pierwszą Dynama z Terekiem po czterech kolejnych zwycięstwach. Ale przynajmniej Dynamo strzeliło pierwszego w tym sezonie gola. Na bramkę Węgra Dzsudzsaka Maciek odpowiedział dwoma.

Pierwszą polski skrzydłowy strzelił po akcji z Bułgarem Georgiewem, drugą - siedem minut przed końcem - po kapitalnym strzale z rzutu wolnego w okienko bramki gospodarzy. Po tym trafieniu kibice zaczęli wychodzić ze stadionu.

- Maciek jest w Rosji dopiero pół roku, ale bardzo chwali decyzję o wyjeździe. Uważa, że trafił idealnie. Ma pewne miejsce w składzie, trener na niego stawia, przyzwyczaił się już nawet do odległości - mówi Piekarski. Czeczeński klub dzieli od Warszawy dwa i pół tysiąca kilometrów. Na co dzień piłkarze mieszkają w 150-tysięcznym Kisłowodzku, gdzie mają bazę treningową. Rybus żartuje, że to takie "małe Zakopane, tylko 20 lat temu". Na mecze latają samolotem - do Groznego jest około 300 km. - Pokus nie ma żadnych - mówi Piekarski. - Jeśli mają ochotę pojechać do jakiejś galerii, wybierają się do Pitogorska albo Mineralnych Wód.

W tym sezonie Terek wygrał trzy mecze, jeden zremisował i jeden dotkliwie przegrał - 0:5 z Ałanią. W sobotę w Groznym najpoważniejszy jak do tej pory sprawdzian - do Czeczenii przyjeżdża wicelider ekstraklasy, Spartak Moskwa. Akurat z tym klubem Rybus ma świetne wspomnienia - rok temu na Łużnikach strzelił kapitalnego gola dla Legii, która później awansowała do fazy grupowej Ligi Europejskiej.

16

meczów rozegrał w rosyjskiej ekstraklasie Rybus. Strzelił pięć goli, zaliczył trzy asysty

Więcej o: