Stokowiec punktuje swoich piłkarzy. "Nie wytrzymują tej presji"

- Wykończenie i zaangażowanie - tego mi głównie w dzisiejszym spotkaniu zabrakło. Trzeba to poprawić i przysłowiowo zaorać boisko w każdym meczu - powiedział trener Zagłębia Lubin po przegranym 2:4 meczu z Górnikiem Zabrze. Szkoleniowiec odniósł się również do widma spadku z Ekstraklasy oraz nowych piłkarzy sprowadzonych przez klub.

Sytuacja w Zagłębiu Lubin powoli robi się bardzo napięta. Drużyna Piotra Stokowca przegrała wczoraj przed własną publicznością 2:4 z Górnikiem Zabrze i jeszcze po tej kolejce może znaleźć się w strefie spadkowej. Wszystko zależne jest od Wisły Kraków, która w poniedziałek będzie u siebie rywalizowała ze swoją imienniczką z Płocka. Zagłębie zajmuje bowiem obecnie 15. miejsce w tabeli, a Wisła jest 16. Jeżeli gracze ze stolicy Małopolski wygrają swój mecz, to znajdą się nad Zagłębiem, które spadnie do czerwonej strefy w tabeli.

Zobacz wideo Największa walka w historii boksu? Grzmoty na Wembley

Zagłębie Lubin spadnie z Ekstraklasy? "Niektórzy zawodnicy nie wytrzymują tej presji"

Sytuację ekipy z Lubina dodatkowo komplikuje bardzo ciężki terminarz. W czterech ostatnich kolejkach Ekstraklasy będą musieli się oni zmierzyć kolejno z Lechią Gdańsk (4), Radomiakiem, Rakowem Częstochowa (1) oraz Lechem Poznań (2). Realnych szans na zdobycie punktów zatem może już nie być, a trener Zagłębia Piotr Stokowiec przyznaje wprost, że wszyscy w klubie odczuwają widmo spadku.

- Widzę po głowach piłkarzy, że niektórzy zawodnicy nie wytrzymują tej presji w walce o utrzymanie. Niektórzy są w takiej sytuacji po raz pierwszy w swojej karierze. Taki mecz jak dzisiejszy nie ma prawa się przydarzyć. Wykończenie i zaangażowanie - tego mi głównie w dzisiejszym spotkaniu zabrakło. Trzeba to poprawić i przysłowiowo zaorać boisko w każdym meczu – powiedział trener podczas pomeczowej konferencji, cytowany przez oficjalną stronę klubu.

22.04.2022 r. Miss Świata, Karolina Bielawska na otwarciu nowego Stadionu Króla - stadionu ŁKSWielkie święto w Łodzi na otwarcie stadionu ŁKS. Ale wszystko zepsuli piłkarze

Zagłębie nie znalazło, póki co też oczekiwanego wcześniej oparcia w zawodnikach, którzy ostatnio wzmocnili klub. Pozyskany zimą napastnika Martin Doleżal zdobył jedynie cztery bramki w 11 meczach, a jak przyznał trener aklimatyzacja pozostałych nabytków, czyli m.in. Bartosza Kopacza (wcześniej Lechia Gdańsk), Aleksandara Scekicia (wcześniej Partizan) czy Cheikhou Dienga (wcześniej Wolfsberger) przebiega stosunkowo powoli.

- Na pewno jest to dla nas bardzo trudny moment. Daleko jest jednak, by rozpaczliwie składać broń. Jestem zawiedziony tą sytuacją. Wiedziałem, przychodząc tu, ile jest problemów do rozwiązania. W przerwie zimowej sprowadziliśmy kilku zawodników, którzy mieli odmienić drużynę, lecz chyba jeszcze nie wszyscy w pełni zdołali się zaaklimatyzować i przystosować do warunków tej ligi – dodał trener.

Więcej tego rodzaju treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Robert Lewandowski i Erling HaalandBayern może dziś pobić rekord Europy. A dla BVB byłby to wielki policzek

Piłkarze i kibice Zagłębia muszą teraz liczyć, że drużynie uda się zmobilizować na kolejne mecze z wyżej notowanymi rywalami. Zwłaszcza że ich obecny bezpośredni konkurent ze strefy spadkowej – Wisła Kraków ma przed sobą korzystniejszy terminarz. Podopieczni Jerzego Brzęczka w ostatnich meczach zmierzą się bowiem z Wisłą Płock (7, obecna kolejka), Cracovią (8), Jagiellonią Białystok (12), Radomiakiem (6) oraz Wartą Poznań (11).

Więcej o: