Lech Poznań - Górnik Zabrze 2:0. Kapitan Bosacki zagrożony

Wygrana Lecha Poznań nad Górnikiem Zabrze to pierwszy, wymierny zysk z lepszej gry mistrzów Polski w ostatnich tygodniach. Forma przyszła późno, ale nie na tyle, by nie włączyć się do walki o Ligę Europejską.

W ostatnich dwóch meczach ligowych Kolejorz wywalczył zaledwie punkt, przegrał po rzutach karnych finał Pucharu Polski, za zadymę po tym meczu wojewoda wielkopolski zamknął mu stadion. Nastroje były podłe, a piłkarzom przyszło grać z Górnikiem Zabrze, opromienionym zwycięstwem w Krakowie nad Wisłą.

Historyczne zwycięstwo Lecha. W takiej formie droga do europejskich pucharów otwarta?

 

A jednak Lech wygrał 2:0. Ba, mógł wygrać dużo wyżej, a gole poprzedził składnymi akcjami. Trener José Bakero zrobił, jak zapowiadał - dał odpocząć poobijanemu po bydgoskim finale Rafałowi Murawskiemu, w rezerwie posadził też kapitana Bartosza Bosackiego, który ostatnio grał słabo, a w finale Pucharu Polski jako jedyny zmarnował "jedenastkę". Hiszpan poszukał miejsca dla swoich dwóch lepiej czujących się w ofensywie pomocników - Stilicia i Siergieja Kriwca. Zmiana taktyki z 4-2-3-1 na 4-1-4-1 okazała się skuteczna, bo Lech w środku pola był znacznie lepszy od Górnika.

Od kilku tygodni w Lechu było słychać, że liczy się tylko Puchar - jego zdobycie częściowo ratowałoby sezon i pozwalałoby uniknąć zabójczej dla polskich drużyn czerwcowej gry we wczesnych rundach kwalifikacyjnych Ligi Europejskiej. Puchar przepadł, ale dzięki niespotykanemu ściskowi w tabeli poznaniacy wciąż mają o co grać, a trenerowi jeszcze nie pokazano drzwi. - Droga do pucharów jest otwarta - triumfował Hiszpan.

Ma rację, ale droga to wyboista - w środę czeka Lecha mecz z Wisłą, a potem wyjazd na stadion Lechii. - Po finale pucharu postawiliśmy sobie cel: komplet sześciu zwycięstw w lidze. Zrobiliśmy pierwszy krok, zostało ich pięć - komentował mecz obrońca Hubert Wołąkiewicz, który do Lecha przyszedł zimą właśnie z Lechii i ma szansę wygryźć ze składu Bosackiego. Ten ostatni mimo skończonych 35 lat podpisze wkrótce nowy kontrakt, podobnie jak bramkarz Krzysztof Kotorowski.

Po okresie kadrowych i taktycznych eksperymentów Bakero nieco się uspokoił i już nie szokuje co mecz składem. W miarę stabilna drużyna gra lepiej, ale uciekła jej realna szansa na mistrzostwo - a miała ją nawet pomimo strat z jesieni. Została szansa na walkę o puchary, której nie wolno zmarnować - to dla Kolejorza nie tylko sprawa prestiżowa, ale przede wszystkim ekonomiczna konieczność.

Odwiedź specjalny serwis Lecha Poznań! ?

Więcej o: