Prezes Lecha: Nienawidzę ludzi, którzy herb mają za nic

PRZEGLĄD PRASY. - Szans na zatrzymanie Peszki nie było żadnych, bo z niewolnika nie ma pracownika - przyznaje w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego Andrzej Kadziński. Prezes Lecha Poznań uspokaja kibiców i obiecuje wzmocnienia.

Kadziński przyznaje, że wykupienie kontraktu przez Peszkę było nieuniknione. - Nie miałem zamiaru po raz kolejny go prosić, żeby został. W przededniu walki o Ligę Mistrzów udało mi się nakłonić do dalszej gry w Poznaniu. Jak widać na krótko. Był ważnym ogniwem, ale nie potrafił uszanować kibiców i klubu. Ja w ogóle nienawidzę ludzi, którzy nie identyfikują się z zespołem, za nic mają herb, który noszą na koszulce.

Kadziński obiecał również, że z "Kolejorza" nikt już w zimowym okienku transferowym nie odejdzie. Siergiej Kriwiec, Smir Stilić, Artjoms Rudnevs, którzy nie mieliby problemów ze znalezieniem pracodawcy, na 100% zostaną w Poznaniu. Podobnie jest z Grzegorzem Wojtkowiakiem, który tak jak Peszko kwotę odstępnego ma wpisaną w kontrakcie, jednak za granicę się nie wybiera.

Lech nadal szuka napastnika. - Mogę uspokoić kibiców, że w tym temacie jesteśmy bliżej niż dalej poważnego wzmocnienia. Żeby była jasność, ja drugiego takiego błędu jak było w przypadku Artura Wichniarka nie popełnię - uspokaja prezes.

Kolejnymi wzmocnieniami mogą być pomocnik i obrońca. Wzmocnienie linii defensywnej ma zostać sfinalizowane "w ciągu kilkudziesięciu godzin". - Musimy jednak jeszcze pogadać z jego klubem czy trafi do nas teraz , czy latem - tajemniczo kończy Kadziński, nie podając nazwiska piłkarza.

Kto za Peszkę? Jacek Kiełb!  ?

Więcej o: