Ekstraklasa. Po remisie z Arką. Lech doprowadza kibiców do rozpaczy

Lech gra tragicznie, doprowadzając swoich kibiców do rozpaczy. - Nie ma sensu zapraszać znajomych na stadion, by oglądali taką grę - skarżą się. Tym większym paradoksem jest to, że bezbramkowym remisem z Arką poznaniacy... pobili klubowy rekord meczów bez porażki.

Baw się z nami w Wygraj Ligę! Wygraj 20 000 zł!

 

Ostatni raz "Kolejorz" przegrał we wrześniu ubiegłego roku z Legią Warszawa 0:2. Jesienią dopadł go kryzys (związany z klęską w Pucharze Polski), po którym domagano się zwolnienia trenera Jacka Zielińskiego. Ale władze klubu udzieliły mu wotum zaufania, co podniosło morale trenera i zespołu. Kilka miesięcy potem - nadal bez porażki - Lech sięgnął po mistrzostwo kraju.

Teraz kryzys jest chyba głębszy. Pierwsze dwa mecze ligowe mistrz Polski zremisował (tydzień temu 1:1 z Widzewem), ale po drodze odpadł z eliminacji Ligi Mistrzów. Mistrza Azerbejdżanu Inter Baku wyeliminował dopiero po rzutach karnych, ze Spartą Praga odpadł po tragicznym meczu w Poznaniu, bez gola i niemal bez sytuacji bramkowych. W czwartek czeka go starcie w Lidze Europejskiej z ukraińskim Dnipro Dniepropietrowsk, które dopiero w ten weekend przegrało pierwszy mecz w swojej lidze - 0:1 z Metallistem Charków (sędzia nie uznał Dnipro gola w końcówce) po serii pięciu zwycięstw.

Kibice żegnali w sobotę piłkarzy i trenera "Kolejorza" wielką porcją gwizdów. Skandowali, że chcą transferów i wyników. Lech przed tym sezonem oddał Roberta Lewandowskiego za 4,5 mln euro. Kupił Jacka Kiełba za 250 tys. euro, Joëla Tshibambę za tyle samo, Artjomsa Rudnevsa za 400 tys. euro i Artura Wichniarka bez opłaty. Rozwiązał za to kontrakty z Gordanem Golikiem i Harisem Handziciem, których kupował rok temu i którzy mieli być rewelacją i inwestycją na przyszłość.

Mistrzowie Polski tłumaczą, że pieniądze za Lewandowskiego dostają od Borussii Dortmund w ratach, że na więcej ich nie stać, że muszą także opłacić kontrakty obecnych piłkarzy i że wreszcie nie zamierzają przepłacać jak np. Polonia Warszawa, która z kompletem zwycięstw i bilansem bramek 5:0 jest liderem ekstraklasy.

Trener Jacek Zieliński odpowiada wciąż na to same pytanie: co się stało z zespołem, który sięgnął po mistrzostwo?

- Skuteczność jest nadal naszą piętą achillesową. Idzie nam jak po grudzie, niewiele nam dzisiaj wychodziło pomimo wypróbowania całej formacji ofensywnej - mówi trener Lecha. - Nie mam zastrzeżeń do zaangażowania piłkarzy Lecha, bo oni bardzo chcą, to widać. Chcieć nie znaczy jednak móc.

Trener tasował składem w meczu z Arką. Rozbitą zupełnie obronę Lecha (kontuzje Bosackiego i Wojtkowiaka, zejście z boiska Gancarczyka) musiał zestawić inaczej, ale dodatkowo posadził na ławie Siergieja Kriwca i Artura Wichniarka. Na lewej pomocy zagrał Artjoms Rudnevs, w ataku Joël Tshibamba. Obaj zawiedli. Zawodzi też Semir Stilić, który jest w tragicznej formie, oraz Dimitrije Injac i Tomasz Bandrowski, którzy wyprowadzali piłkę ze środka pola w tempie ślimaczym. Zawodzą zresztą w Lechu wszyscy, może poza bramkarzem Krzysztofem Kotorowskim. On jednak stracił miejsce w składzie po udanych występach. Do bramki wszedł Jasmin Burić, który akurat w meczu z Arką spisał się bardzo dobrze i uratował mistrzów Polski przed porażką z Arką.

Zieliński tłumaczy: - Semira Stilicia wystawiam, bo wciąż wierzę, że on jednym zagraniem może odmienić losy meczu.

Szkoleniowiec nie jest w dobrym nastroju, ale twierdzi, że się nie załamuje: - Wierzę w zespół i mimo braku wyników nie ma we mnie zniechęcenia. W piłce nożnej przejście od mistrzostwa do kryzysu, od euforii do obłędu, z nieba do piekła to krótka chwila.

Nie mam pretensji do protestujących kibiców, gdyż zdaję sobie sprawę z tego, że ich wytrzymałość też ma swoje granice. Zastanawiamy się, co jest przyczyną kiepskiej gry. Badamy zespół, analizujemy. Chcemy znaleźć przyczyny jak najszybciej.

Mówi Siergiej Kriwiec:

- Jest mi bardzo przykro, że tak gramy. Mamy jakiś problem psychologiczny. Nie może być bowiem tak, że jednego dnia jesteś mistrzem, a drugiego nie możesz wygrać meczu. Tak się w piłce nie dzieje, nie w tak krótkim czasie. Mamy przecież bardzo dobrych piłkarzy. Oni nie zapomnieli przez trzy miesiące, jak się gra w piłkę. Dlatego sądzę, że potrzebujemy tego jednego gola, jednego zwycięstwa, by przełamać tę serię.

 

Zobacz specjalny serwis poświęcony Lechowi Poznań ?

Więcej o: