Lech Poznań - Wisła Kraków 0:1. Lech coraz wyraźniej odstaje od Wisły

Ostatnim meczem, w którym Lech nie zdobył gola, było majowe starcie z Wisłą. Lech też był wtedy bezradny jak w piątek.

Ekstraklasa.tv: Biton zapewnia Wiśle 3 punkty - WIDEO?

Piątkowa porażka może stanowić analogię do całej rywalizacji w ostatnim roku. "Kolejorz" szarżuje na Wisłę z wielkim rozmachem, jak w pierwszym kwadransie meczu w piątek, wydaje się, że ją stłamsi, ale ostatecznie to ona zdobywa przewagę i jest wyraźnie górą.

W 2011 roku goniący Wisłę Lech zagrał z nią dwa mecze i oba przegrał po 0:1, ale bezdyskusyjnie. Dla władz klubu z Poznania budowanego jako alternatywa dla Wisły powinno stanowić to przyczynek do refleksji. Klub z Krakowa wciąż bowiem budowany jest znacznie kosztowniej niż Lech, ale za to z rezultatami.

Trener Lecha José Bakero twierdzi, że podzielił sezon ma etapy, które mają pomóc jego piłkarzom w osiąganiu krótkoterminowych celów. Pierwszym było zdobycie jak największej liczby punktów w cyklu spotkań wyjazdowych, co w dużej mierze się udało. Drugi etap rozpoczynał mecz z Wisłą, czyli bezpośrednie starcie z aktualnym mistrzem. I od razu na głowy lechitów został wylany kubeł zimnej wody.

Robert Maaskant też podzielił początek sezonu na etapy. Pierwsze mecze spisał niemal na straty kosztem walki o Ligę Mistrzów. Wystawiał zupełnie inne jedenastki, stać go było na to przy tak licznej kadrze.

Realizujący wariant oszczędnościowy José Bakero takiego komfortu nie ma. Stąd modne ostatnio porównywanie pucharowego startu Wisły do zeszłorocznego występu Lecha i pytanie, czy i ona nie zdoła pogodzić walki w Europie z walką w lidze, jest zupełnie bezzasadne. Kadrowa sytuacja obu klubów jest diametralnie różna.

Gdy na Bułgarskiej już po dziesięciu minutach Robert Maaskant stracił kontuzjowanego Cwetana Genkowa, wpuścił na boisko Dudu Bitona i wielkiej różnicy nie było. To dobrodziejstwa kadry, którą posiada. O tym, co stałoby się, gdyby podobnej kontuzji doznał Artjom Rudniew, trudno nawet kibicom Lecha myśleć. Cała filozofia Lecha oparta jest na wzajemnym zrozumieniu jedenastki, której piłkarze są połączeni niczym niewidzialną nicią. Wszelkie zmiany, roszady już naruszają ten porządek i powodują kłopoty.

Mówiąc w uproszczeniu, Lech gra dobrze, nawet bardzo dobrze, dopóki wszystko idzie po jego myśli. Gdy ktoś lub coś pokrzyżuje jego pierwotne plany, gubi się i nie ma alternatywy.

To dlatego doświadczony i przygotowujący się do roli trenera lechita Ivan Djurdjević już przed ostatnim, wygranym w tym sezonie meczem z Ruchem mówił, że teraz z każdym tygodniem będzie trudniej, bo "rywale mają oczy, analizują i wyciągają wnioski".

Mecz z Wisłą tylko potwierdził zasadę, którą znamy już od wiosny - Lecha nie jest wcale trudno zneutralizować, jeśli cierpliwie obejrzy się wideo z jego grą. Górnik Zabrze to zrobił, Wisła też. Po meczu z Górnikiem trener Bakero i piłkarze "Kolejorza" przyznawali nawet, że zabrzanie niczym ich nie zaskoczyli. Zastosowali środki anty-Lechowe, których poznaniacy mogli się spodziewać. I nawet wtedy Lech nie potrafił się im przeciwstawić.

Wisła nie pękła pod naporem "Kolejorza" na początku meczu, nie straciła gola, nie wpisała się w scenariusz nakreślony przez José Bakero. Miała swój. A gdy koncept Lecha przestał się sprawdzać, ten był już bezradny.

- Powielamy stare błędy - mówi doświadczony Rafał Murawski, którego Bakero nie wystawił od pierwszej minuty meczu z Wisłą z powodu jego przemęczenia po spotkaniu reprezentacji z Niemcami.

Jak to możliwe, by zespół tej klasy i o takich aspiracjach gubił się po stracie jednego gola? Jakim cudem wali się wtedy cały pomysł na mecz? Czy rzeczywiście Maor Melikson jest aż tak dużo lepszy od Semira Stilicia jak w piątkowym meczu, czy też problem nie tkwi w potencjale piłkarskim zespołów, ale raczej w założeniach meczowych i ich realizacji?

- Musimy wyciągnąć wnioski. W Zabrzu przegraliśmy zasłużenie, z Wisłą jednak zagraliśmy dobry mecz i mogło się skończyć różnie - mówi Rafał Murawski.

Na razie jeden wniosek nasuwa się sam: dystans Lecha do Wisły od wiosny się zwiększył.

 

Te punkty będą miały znaczenie - mówi Dudu Biton ?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.