Banaś wrócił do Górnika i od razu strzelił gola

Powrót i gol Adama Banasia, porażka opartej na testowanych graczach drużyny z trzecioligowcem. Górnik Zabrze rozegrał pierwsze tegoroczne sparingi na otwartym stadionie.

W przenikliwym zimnie, przy padającym śniegu na Stadionie Śląskim najpierw pokazali się zawodnicy pierwszej drużyny, którzy zagrali mecz z klubowymi juniorami. Gra toczyła się do jednej bramki. Godny odnotowania jest pierwszy po kontuzji występ obrońcy Adama Banasia, który strzelił pierwszego gola meczu. Wciąż nie gra Tomasz Zahorski, którego trener Adam Nawałka włączy do gry na lepszej nawierzchni. Brakuje też Damiana Gorawskiego, który w środę dopiero wznowił lekkie treningi po kolejnej kontuzji.

Mimo wysokiego zwycięstwa pierwsza jedenastka nie zachwyciła. Niedługo po tym występie na boisko weszła drużyna złożona z graczy testowanych w Górniku, w roli rywala wystąpili trzecioligowcy Rozwoju Katowice. Tuż przed pierwszym gwizdkiem trener Nawałka tłumaczył nowym graczom, że getry muszą wyciągnąć na spodnie i wysoko je podciągnąć. Jednych instruował po polsku, innym tłumaczył cierpliwie po angielsku.

Sam mecz był nudny. Dopiero ostatnie dziesięć minut mogło rozruszać zziębniętych widzów - najpierw prowadzenie dla Górnika zdobył Litwin Eimantas Marozas, a chwilę potem dwa gole dla katowiczan strzelili Bartosz Polis i Radosław Mikołajek.

Czarnoskóry Lucky Opara był już wtedy poza boiskiem. - Pierwszy raz gram na śniegu, ale było OK. Drużyna jest ok, podoba mi się - mówił Nigeryjczyk.

O miejsce poszukiwanego w Zabrzu w trybie pilnym ofensywnego pomocnika Okpara rywalizuje z Gruzinem Mirzą Bżalawą. 22-letni piłkarz z Tbilisi chciałby zakotwiczyć w Zabrzu na dłużej. - To klub z tradycjami i ambicjami na ten sezon, ja mam za sobą grę w reprezentacjach swojego kraju, w tym dwa mecze w zespole narodowym seniorów - chwalił się Gruzin, któremu też doskwierały niecodzienne warunki pogodowe.

Trener Nawałka stwierdził, że po takim spotkaniu nikogo wyróżnić nie może. - Żaden z piłkarzy nie pokazał nic szczególnego. Nie wyróżniali się na tle trzecioligowca. Za wcześnie na ostateczne decyzje, zawodnicy dostaną jeszcze swoje szanse w kolejnych meczach - przyznał szkoleniowiec Górnika.

Kolejne dwa mecze jego podopieczni zagrają już w sobotę w Tychach - rywalami będą drugoligowy GKS oraz Odra Wodzisław.

Górnik Zabrze - Górnik Zabrze juniorzy 6:0 (4:0)

Bramki: Jarka 2 (47., 76.), Banaś (6.), Szczot (14.), Pitry (19.), Bonin (44.)

Górnik: Nowak - Kulig, Pazdan, Banaś, Magiera, Bonin, Strąk, Przybylski, Szczot - Besta, Pitry; grali ponadto: Skorupski, Krakowiak, Krotofil, Kamiński, Kucza, Gajewski, Danch, Furczyk, Wodecki, Jarka, Trznadel.

Górnik Zabrze - Rozwój Katowice 1:2 (0:0)

Bramki: 1:0 Marozas (80.), 1:1 Polis (85.), 1:2 Mikołajek (89.)

Górnik: Kazimierczak - Gancarczyk, Szymura, Otwinowski, Marciniak - Kantor, Okpara, Bżalawa, Pożoga - Balát, Figurski; grali ponadto: Kmieć, Kucza, Oziewicz, Zdrzałek, Krakowiak, Gross, Marozas.