Ryszard Komornicki: Niech piłkarze staną przed lustrem

Górnik Zabrze znowu bez zwycięstwa. W środę punkty z Zabrza wywiozła słabiutka Wisła Płock. Czy dziś szef rady nadzorczej zawiadomi o poważnych zmianach kadrowych?

Ostatni mecz roku przyszło piłkarzom Górnika rozegrać w mocno przygnębiających okolicznościach. Mokra murawa, padający deszcz, a w dodatku kompletnie opustoszałe trybuny. Brak kibiców to skutek niedawnych burd na obiekcie i zakazu wydanego przez prezydent miasta.

Najwierniejsi fani zebrali się pod stadionem i równo z pierwszym gwizdkiem rozpoczęli głośny doping, który dochodził do piłkarzy. Usłyszeć go musiał Grzegorz Bonin, który w 5. minucie popędził z piłką na bramkę i z okolic linii pola karnego uderzył. Piłka zakręciła rogala i wpadła do siatki obok interweniującego bramkarza zespołu z Płocka.

Potem tradycyjnie gra zamieniła się w bezładną kopaninę pełną upadków, niecelnych podań i przypadkowych zagrań. Na samym szczycie trybuny zasiedli piłkarze Górnika, którzy z różnych powodów nie mogli zagrać, m.in. Michał Pazdan, Tomasz Zahorski i Michal Vaclavik. Opatuleni w koce przyglądali się grze kolegów. Wśród nielicznych przemarzniętych widzów byli też przedstawiciele Ruchu Chorzów - trener Waldemar Fornalik i Mariusz Klimek.

Na boisku tymczasem w "wodnej piłce" coraz lepiej radzili sobie przyjezdni, którzy kilka razy zagrozili bramce Sebastiana Nowaka. Gol nie padał, bo płocczanie razili nieporadnością w wykańczaniu akcji. Szczęście przestało się do Górnika uśmiechać w 57. minucie. W zamieszaniu podbramkowym największym sprytem wykazał się Łukasz Masłowski, który wepchnął piłkę do siatki.

Na nic zdały się nerwowe pokrzykiwania siedzącego na trybunie Stanisława Sętkowskiego. Drobiowy sponsor Górnika wychodził z siebie, potrząsał hałaśliwym dzwonkiem, ale wszystko na darmo - skończyło się na remisie. To szósty z rzędu niewygrany mecz Górnika. - Powinniśmy wykończyć przeciwnika, zdobyć gola na 2:0 - przyznał po meczu Bonin. Jego zdanie podziela Sebastian Nowak. - Ekstraklasa się oddala, przydałaby się w zespole świeża krew. Obecnie mamy dobrych indywidualnie piłkarzy, ale brak kolektywu - zaznaczył golkiper Górnika. - Dobrze, że ta runda się skończyła. Teraz trzeba się zastanowić, co dalej zrobić - stwierdził trener Komornicki.

W klubie z Zabrza wyczuwalna jest "tymczasowość". Kibice, trenerzy i piłkarze oczekują na wieści z dzisiejszej konferencji Michaela Müllera. Szef rady nadzorczej, jednocześnie wiceszef Allianz Polska, zgodnie z oficjalną zapowiedzią ma "podsumować rundę jesienną w wykonaniu zabrzańskiego zespołu". Najbardziej prawdopodobne są zmiany w kadrze zawodniczej - trener Komornicki odsunął od treningów z pierwszym zespołem Damiana Gorawskiego i Roberta Szczota. Ten ostatni w wywiadzie dla jednego z zabrzańskich portali powiedział wprost: - Szczerze mówiąc, to nie mam ochoty z tym panem rozmawiać.

Szczot zasugerował ponadto, że zespół został źle przygotowany do sezonu: - Chyba każdy kibic i obserwator widzi, że każdy z nas daje z siebie nie 100, a 110 procent, ale organizmu się nie da oszukać. Każdy z chłopaków się stara, żeby wyglądało to jak najlepiej, ale niestety wygląda to tak, jak wygląda.

Komornicki komentuje: - Robert i piłkarze sami powinni stanąć przed lustrem i zastanowić się, co się samemu zrobiło. Ja nie jestem tyranem, jakiego niektórzy chcą ze mnie zrobić. Wręcz przeciwnie, zbytnio zaufałem niektórym piłkarzom. Temu klubowi trzeba poświęcić czas, często życie prywatne.

Konflikt na linii trener - kilku zawodników jest oczywisty. Dziś okaże się, po czyjej stronie stanie właściciel klubu.

Górnik Zabrze - Wisła Płock 1:1 (1:0)

Bramki: 1:0 Bonin (5.), 1:1 Masłowski (57.).

Górnik: Nowak - Kulig, Karwan, Stąk, Magiera - Bonin, Danch Ż , Przybylski, Madejski (82. Gancarczyk) - Arifović, Trznadel (64. Kiżys).

Wisła: Mierzwa - Chwastek, Żytko, Pacan, Grzelak (22. Majewski) - Grudzień, Sielewski, Wyczałkowski (34. Wyszogrodzki), Koczon (83. Gęśla), Masłowski - Solecki.

Sędziował: Łukasz Bartosik (Kraków). Widzów: 250.