Ostatnia szansa KSG

Ryszard Wieczorek przyjeżdża do Zabrza z Odrą Wodzisław. Czy były szkoleniowiec wbije ostatni gwóźdź do trumny Górnika? - Jadę do Zabrza po trzy punkty. Taki mam charakter - zapowiada Wieczorek.

Zagrajcie jak Newcastle! - radzą swoim piłkarzom kibice Górnika. Ekipa Alana Shearera w dramatycznej walce o utrzymanie pokonała rywala z dna tabeli - Middlesbrough.

Nic dziwnego, że fani Górnika ze szczególnym zainteresowaniem obejrzeli ten akurat poniedziałkowy mecz angielskiej Premier League. W Newcastle sytuacja mocno przypomina tę z Roosevelta - trzy kolejki do końca, dramatyczna sytuacja w tabeli, pojedynek z drużyną, która też walczy o utrzymanie. 20 minut przed końcem gospodarze remisowali i ich sytuacja nie była za wesoła. Wtedy na pokerowe zagranie zdecydował się trener Alan Shearer - z boiska zdjął z boiska Michaela Owena, a na jego miejsce wpuścił Obafemi Martinsa. Eksperci nazwali tę zmianę "dotykiem Midasa", bo 55 sekund później Martins strzelił gola! W Zabrzu chcą, żeby na Roosevelta było podobnie.

Odra pogrzebie Górnika? Sprawa drugorzędna

- Jesteśmy wyjątkowo bojowo nastawieni, wiemy, że musimy wygrać z Odrą. A kibiców mogę zapewnić, że na boisku zostawimy całe swoje serce - potwierdza pomocnik Dariusz Kołodziej. - Nikt nie odstawi nogi. Będziemy walczyć na całego - dodaje obrońca Adam Banaś.

W Zabrzu dla wszystkich jest jasne, że trener Wieczorek przyjedzie na Roosevelta z wielką wolą zwycięstwa i zaprezentowania swojej wartości. - Trener Wieczorek to dużej klasy fachowiec. Na pewno będzie mu zależało na sukcesie w Zabrzu, ale przypominam, że Górnik też będzie zdeterminowany. My ten mecz musimy wygrać. Nie widzę innej możliwości! - stwierdza Michael Mueller, szef rady nadzorczej Górnika.

Zwolniony z Górnika po czterech kolejkach rundy jesiennej obecny trener Odry zarzeka się, że w żaden sposób nie traktuje wyjątkowo tego spotkania. - Jadę do Zabrza z chęcią wygrania meczu i tyle. Mam taki charakter, że chcę wygrać z każdym zespołem. Naszym zadaniem jest udowodnienie, że forma, jaką w tej chwili prezentujemy, nie jest przypadkowa. Oprócz utrzymania, którego przecież jeszcze nie mamy, gramy o jak najwyższą lokatę w tabeli. Regulamin premiowania Odry jest tak skonstruowany, że każde wyższe miejsce to dla nas większa kasa. Zaś to, czy Odra pogrzebie Górnika, jest sprawą zupełnie drugorzędną - uważa Wieczorek.

Jego piłkarze jednak wiedzą swoje. - Trener musi to spotkanie traktować ambicjonalnie. Przecież zrezygnowano z niego w Zabrzu, kiedy miał ważny kontrakt. Pewnie chce pokazać poprzez nasze dobre wyniki, że on byłby w stanie ten zespół utrzymać w lidze. Nasze podejście? Osobiście chciałbym, żeby w lidze grało jak najwięcej śląskich drużyny, bo... z reguły są dla nas dostarczycielami punktów - śmieje się Jan Woś. Oprócz Wieczorka na zabrzański stadion powracają również dwaj inni gracze 14-krotnego mistrza kraju: Piotr Gierczak oraz Marcin Wodecki, który w zimie został wypożyczony na rok do Wodzisławia. - Z tego, co wiem, to nie ma formalnych przeszkód bym zagrał w sobotnim spotkaniu. Ja żadnych zapisów zakazujących gry przeciwko swojemu klubowi nie podpisywałem. Jeśli dostanę swoją szansę, będę zasuwał na maksa. Bronię barw Odry i jeśli będzie okazja do strzelenia gola, to noga mi nie zadrży - przekonuje Wodecki. - Górnik? Nie wiem, co się dzieje w tym klubie. Nie mam z nim żadnego kontaktu. Gramy dla siebie i tyle. Podejdziemy do meczu luźniej... nie tak zestresowani jak grający z nożem na gardle Górnik - mówi Gierczak.

Jak powrót Wieczorka komentują w Zabrzu? - Trener będzie chciał udowodnić swoją klasę. Ale i nasi piłkarze będą chcieli pokazać swojemu byłemu szkoleniowcowi, że w piłkę grać potrafią - mówi Jędrzej Jędrych. Prezes Górnika w środowy wieczór był na stadionie Odry na meczu finału Pucharu Ekstraklasy. Spotkanie wodzisławian ze Śląskiem obserwował w towarzystwie trenerów Henryka Kasperczaka oraz Marcina Bochynka.

Nieoczekiwane osłabienie Odry

Tymczasem w Wodzisławiu cały tok przygotowań zdominował temat zatrzymanego po meczu PE w związku z korupcją napastnika Odry (i byłego Górnika) Tomasza M. Odwieziony w środowy wieczór w asyście funkcjonariuszy CBA do rodzinnego Wrocławia 33-latek był w ostatnim czasie najskuteczniejszym snajperem wodzisławskiej jedenastki, a jego dwa trafienia w spotkaniach z Jagiellonią oraz Cracovią praktycznie zapewniły Odrze utrzymanie w lidze. - Do czasu wyjaśnienia sprawy mamy wytyczne "z góry", by tego nie komentować - unikał wypowiedzi obrońca Marcin Dymkowski. Kapitan Jan Woś był nieco bardziej skory do rozmów na temat fatalnego wydarzenia. - Co mogę powiedzieć? Przykra sprawa. Jest to dla nas duża strata, bo Tomek był w świetnej formie i dużo mu zawdzięczamy. Będzie to spore osłabienie naszej drużyny - uważa Woś. - Każdy jednak musi płacić za swoje błędy, które popełnił i grzechy, których się dopuścił. Dziś dosięgnęło to Tomka, wcześniej innych zawodników, trenerów, działaczy. Jestem jak najbardziej za tym, by wyczyszczono sprawy związane z korupcją do samego końca. Jedyna przykrość jest taka, że to był nasz zawodnik, który stanowił mocne ogniwo zespołu - mówi szkoleniowiec Odry.

Wiadomo, że w Górniku nie zagra Damian Gorawski. Sprowadzony zimą pomocnik cały czas narzeka na kontuzję i w tym sezonie raczej już nie zagra. Pozostali, mimo drobnych urazów, powinni być do dyspozycji trenera Kasperczaka. Mariusz Przybylski narzekał na problem z mięśniami, ale od środy normalnie trenuje z zespołem, Grzegorz Bonin miał problemy ze stawem kolanowym, ale również zapewnia, że zagra. Ten ostatni czeka w sobotę na gola swojej drużyny, "kołyską" chciałby uczcić niedawne narodziny córeczki.

Sobotnie derby zaczynają się o godz. 17.