Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Radzą byli trenerzy Górnika: wzmocnić siłę ognia

Z czego wynikają obecne kłopoty Górnika? Po pierwsze: brak napastnika z prawdziwego zdarzenia i w efekcie zbyt mała siła ognia w ataku/. Po drugie: aż trzech defensywnych pomocników w podstawowym składzie - wyliczają byli piłkarze i trenerzy klubu z Roosevelta.

Sytuacja ostatniego w tabeli Górnikai jest nie do pozazdroszczenia. Przed zabrzanami teraz bardzo trudny wyjazdowy mecz we Wrocławiu, potem jeszcze siedem spotkań i koniec sezonu. Ekipa trenera Henryka Kasperczaka wciąż ma szanse na utrzymanie, oczywiście pod warunkiem, że zacznie wygrywać. Co jest przyczyną kłopotów legendarnego klubu?

- Byłem rozczarowany postawą Górnika w Gliwicach. Zastanawiam się czy jest dobrym pomysłem granie jednym napastnikiem. Górnik chcąc wygrywać mecze musi dysponować większą siłą ofensywną - uważa Marek Motyka, były trener klubu z Roosevelta.

Hubert Kostka to legenda zabrzańskiej jedenastki, zdobywał z nią mistrzostwa jako bramkarz i trener. - Mecz z Piastem to było spotkanie z cyklu tych o sześć punktów. Szkoda, że tak się to zakończyło - mówi. - W Górniku zimą sprowadzono siedmiu nowych piłkarzy, ale zabrakło wśród nich najważniejszego - rasowego napastnika. Górnik musi strzelać gole, a tymczasem nie ma tego kto robić. Jeszcze podczas grudniowego jubileuszu klubu rozmawialiśmy o Szczocie i opinia była taka, że to świetny piłkarz, który jednak bramek zdobywać nie potrafi - przyznaje Kostka, który nie traci nadziei, że jego ukochany klub w lidze się utrzyma.

- Górnikowi brakuje napastnika z prawdziwego zdarzenia. Co z tego, że Frankowski jest stary, gdy raz za razem strzela gole dla Jagiellonii? W Zabrzu brak takiego łowcy bramek - przyznaje Jan Banaś, znakomity napastnik, który na przełomie lat 60 i 70. strzelił dla Górnika 35 bramek w ekstraklasie.

Pod adresem Kasperczaka padają zarzuty, że w meczu wystawia jednego napastnika i aż trzech defensywnych pomocników. - Nie chcę nic doradzać trenerowi Kasperczakowi, bo to fachowiec. Ja osobiście zawsze wolałem wzmacniać siłę uderzeniową, grając na dwóch napastników, tak by piłki dogrywane z boku było komu wykańczać - twierdzi Motyka, który dostrzega jeszcze inny problem ekipy z Roosevelta.

- Górnik gra z brzytwą na gardle i widać, że psychika tych młodych chłopców jest nadszarpnięta. Potrzeba im spektakularnego sukcesu, po którym by się odblokowali - dodaje Motyka.

Wszyscy moi rozmówcy dostrzegają nadzieję na lepsze czasy i utrzymanie w ekstraklasie. - Kasperczak świetnie odczytał taktykę na Lecha. Poznaniacy na boisku praktycznie nie istnieli. Myślę, że i tym razem nie ma sensu robić rewolucji w składzie, trzeba zaufać szkoleniowcowi - kończy Motyka.

Póki co sytuację Górnika komplikują kontuzje podstawowych piłkarzy. W poniedziałkowym treningu nie wzięli udziału Damian Gorawski, Robert Szczot i Sebastian Nowak. Cała trójka ma urazy i przechodziła badania. Lech stracił rozpęd, bo za szybko uwierzył, że jest mistrzem?