Adrian Cieślewicz, choć urodził się w Gnieźnie, nigdy nie grał w polskich zespołach. Szybko przeniósł się na Wyspy Owcze, później występował w Anglii, ale w czerwcu 2014 roku na moment trafił do farerskiego B36 Torshavn. Dwa miesiące później był już w Walii, gdzie podpisał kontrakt z The New Saints. Ta przygoda trwała zdecydowanie dłużej, bo aż 12 lat. Dobiegła końca w poniedziałek.
"New Saints mogą potwierdzić, że Adrian Cieślewicz opuścił klub i dołączył do drużyny Caernarfon Town, również grającej w JD Cymru Premier League" - poinformowano w oficjalnym komunikacie TNS.
Popularny "Ciss", jak nazywano go w drużynie, przez 12 lat zapracował na miano legendy. W obecnym składzie był zawodnikiem z największy stażem. "Przez ponad dekadę gry w Park Hall ugruntował swoją pozycję jako jedna z najbardziej wpływowych i szanowanych postaci w historii klubu" - wspominano.
- Wkład Cissa w The New Saints jest nie do przecenienia. Służenie klubowi z taką konsekwencją i wyróżnieniem przez tak długi czas jest niezwykłe, a odchodzi on jako prawdziwa legenda tego klubu - powiedział prezes Mike Harris, cytowany w komunikacie.
- To wielki profesjonalista, kluczowy członek zespołu i ktoś, kto cieszy się szacunkiem w całym klubie. Bez cienia wątpliwości jest jednym z najlepszych transferów, jakich dokonałem, i prawdziwą legendą klubu - dodał trener Craig Harrison.
35-latek w TNS rozegrał 380 meczów na wszystkich frontach. W sumie zdobył 98 goli i zanotował 67 asyst. Był współautorem licznych sukcesów - 10 razy świętował tytuł mistrza Walii, a sześć razy triumfował w Pucharze Walii. W 2016 roku przeżył jednak dramat, cudem unikając śmierci po zderzeniu na boisku.