Kibice FC Porto nie tak wyobrażali sobie poniedziałkowy wieczór (2 lutego). Ich ulubieńcy przegrali wyjazdowe spotkanie z Casa Pia 1:2, była to pierwsza porażka "Smoków" w bieżącym sezonie. Gospodarze już do przerwy prowadzili 2:0, dzięki bramkom Larrazabala i Goularta. W drugiej połowie kontaktowego gola zdobył Pablo Rosario, to było jednak wszystko, na co było stać podopiecznych trenera Farioliego, tym bardziej, że w 79. minucie czerwoną kartkę dostał William Gomes. Na murawie oglądaliśmy dwóch Polaków, całe spotkanie zagrał Jan Bednarek, a z ławki pojawił się Oskar Pietuszewski, odpoczywał Jakub Kiwior.
Oskar Pietuszewski pojawił się na murawie w 70. minucie gry, młodzieżowy reprezentant Polski zmienił Pepe. Jego wejście na niewiele się zdało, Smoki nie zdążyły już doprowadzić do wyrównania. Sprawy nie ułatwił im William Gomes, który w 79. minucie dostał czerwoną kartkę. Oto co trener Farioli powiedział o wejściu Pietuszewskiego.
"Chciałem wprowadzić zawodników z umiejętnością gry jeden na jeden i mających większy wpływ na grę ofensywną. Po wejściu Pietuszewskiego i Gula cofnąłem Rosario, bo chciałem mieć zawodnika, który, gdyby coś się zmieniło w grze, mógłby grać na innej pozycji. Nie była to dokładnie taka zmiana, jakiej oczekiwałem, bo ostatecznie graliśmy w dziesiątkę, ale dała nam możliwość przebudowania zespołu." - powiedział trener Farioli, cytowany przez sapo.pt.
Zobacz też: Media: Flick podjął decyzję ws. Lewandowskiego i Szczęsnego
Przegrana z Casa Pia zatrzymała niezwykły marsz FC Porto, Smoki miały szansę wygrać ligę bez żadnej porażki. Oto co po niespodziewanej klęsce powiedział piłkarzom Farioli.
"Nie jestem zadowolony z wyniku, ale moje podejście jest takie samo jak po serii zwycięstw. Czasami zdarzają się wyniki, które trudno wytłumaczyć, właśnie takiego doświadczyliśmy. Wcześniej nie byliśmy kosmitami, byliśmy ludźmi, kiedy wygrywaliśmy, i sprawialiśmy, że zwycięstwa wyglądały na łatwe, to nie zawsze tak było. Jutro będziemy pracować dokładnie tak jak dotychczas. Od piłkarzy nie oczekuję żadnych zmian, chcę po prostu tego samego ducha i jakości, które widziałem przez te sześć miesięcy, nic więcej." - stwierdził trener Farioli, cytowany przez sapo.pt.
Porażka nic nie zmieniła w tabeli ligi portugalskiej, Porto wciąż przewodzi stawce, jednak drugi w tabeli Sporting zbliżył się na zaledwie cztery punkty. To właśnie wielki rywal z Lizbony będzie kolejnym przeciwnikiem Smoków. Spotkanie odbędzie się w poniedziałek, 9 lutego o godzinie 21:45.