Faworytem meczu był Al-Hilal, który przed pierwszym gwizdkiem utrzymywał czteropunktową przewagę nad rywalem. W wyjściowym składzie gospodarzy znalazł się m.in. Roberto Firmino, Riyad Mahrez, Allan Saint-Maximin, Gabi Vega czy Franck Kessie. W drużynie gości również nie brakowało znanych nazwisk, bowiem kibice od pierwszych minut mogli oglądać m.in. Malcoma, Aleksandra Mitrovicia czy Rubena Nevesa.
Mecz rozpoczął się po myśli Al-Hilal. Nie minęło nawet 60 sekund, a goście już cieszyli się z prowadzenia. Wynik spotkania otworzył Sergej Milinković-Savić po kapitalnym zagraniu za linię obrony Kalidou Koulibaly'ego. 28-letni Serb przyjął dośrodkowanie byłego obrońcy na klatkę piersiową, a następnie pewnym strzałem pokonał bramkarza rywali. W 26. minucie gospodarze mogli podwyższyć wynik spotkania, ale Mitrović nie wykorzystać rzutu karnego, który obronił Edouard Mendy. W 37. minucie były gracz Fulham zrehabilitował się i po świetnej akcji z Abdulhamidem powiększył przewagę na 2:0.
Po zmianie stron kibice oglądali dwa gole. W 58. minucie Allan Saint-Maximin zdobył bramkę kontaktową na 2:1 i od tamtego momentu jego zespół przejął inicjatywę w meczu. Z każdą kolejną minutą Al Ahli nabierało więcej pewności siebie. W drugiej połowie goście stworzyli więcej sytuacji bramkowych, ale byli bardzo nieskuteczni, aż do 84. minuty.
Wówczas bramkę zdobył Ibanez. Problem w tym, że Brazylijczyk pokonał własnego bramkarza. 24-letni obrońca próbował zagrać piłkę głową do bramkarza, ale zrobił to na tyle niefortunnie, że pokonał Bono. Był to samobój niezwykle spektakularny, bo bramek takiej urody nie widuje się zbyt często. Kiedy zdał sobie sprawę z tego, co zrobił - padł na murawę.
Dzięki zwycięstwu (3:1) Al-Hilal umocnił się na pozycji lidera w saudyjskiej ekstraklasie. Zespół prowadzony przez Jorge Jesusa ma na koncie 29 punktów i utrzymuje pięć punktów przewagi nad drugim Al-Taawon. Al-Ahli plasuje się na piątej pozycji z dorobkiem 22 punktów.