- Dziękujemy Władimirowi Putinowi, Dmitrijowi Kozakowi [wicepremierowi Rosji], Władimirowi Mytce [ministrowi sportu] i Rosyjskiej Federacji Piłkarskiej. Spełnili obietnice i teraz jesteśmy członkami rosyjskiej piłkarskiej rodziny - tak na informację o włączeniu drużyny do II ligi (trzeci poziom rozgrywek) zareagował Aleksandr Krasilnikow, prezes SKCzF Sewastopol. To jeden z trzech krymskich klubów, które w tym sezonie mogą występować w centralnych rozgrywkach w Rosji. Oprócz niego w południowej grupie II ligi mają zagrać jeszcze SKIF Symferopol i Żemczużyna Jałta.
Decyzję podjął zarząd rosyjskiej federacji piłkarskiej. Problem w tym, że w myśl przepisów FIFA decyzja jest bezprawna. Hrihorij Surkis, wiceprezydent UEFA, wcześniej szef ukraińskiej federacji, stwierdził nawet, że Rosja rzuciła wyzwanie światowym i europejskim władzom piłkarskim. Przypomniał, że przepisy FIFA mówią, że kluby nie mogą brać udziału w rozgrywkach na terytorium innego państwa bez zgody macierzystej federacji, a także nie mogą zostać włączone do drugiej federacji bez zgody FIFA i rodzimego związku.
Po aneksji Krymu przez Moskwę kluby piłkarskie z półwyspu dokończyły rozgrywki w ligach ukraińskich. Kilka spotkań rozegrano na neutralnym terenie, bo rywale - m.in. Dynamo Kijów - bali się wyjazdu na okupowane terytorium. Już wtedy pojawiły się apele polityków o włączenie drużyn i krymskiej federacji do struktur piłkarskich bez wymaganej przepisami zgody ukraińskiej federacji. FIFA i UEFA zagroziły jednak Rosji sankcjami, dlatego rozpatrzenie sprawy było odraczane. Tydzień temu ukraińska ekstraklasa rozpoczęła sezon bez krymskich zespołów. Jej skład zmniejszono z 16 do 14 klubów.
Popierający aneksję działacze z Krymu wpadli na pomysł obejścia prawa, rozwiązując FK Sewastopol i Tawriję Symferopol, a w ich miejsce zakładając nowe kluby na podstawie rosyjskich przepisów. Ale siedziby mają na Krymie, który jest terytorium ukraińskim. Dlatego FIFA poinformowała je, że gra w nowej lidze jest niemożliwa bez zgody ukraińskiej federacji. Minister Mytko odpowiedział buńczucznie, że władze piłkarskie nie mają prawa mieszać się w wewnętrzne sprawy Rosji. - Minister nie ma racji - skomentował Wiaczesław Kołoskow, były prezes rosyjskiej federacji piłkarskiej i prominentny działacz FIFA. - Rosja nie dostała zgody na włączenie krymskich drużyn ani od FIFA, ani od UEFA, ani od ukraińskiego związku - przyznał.
Rosjanie twierdzą, że trzykrotnie umawiali się z Ukraińcami, ale do żadnego spotkania nie doszło. - Krym jest rosyjską republiką, czy to się komuś podoba, czy nie. Jeśli Ukraińcy nie chcą rozmawiać, będziemy się kontaktować bezpośrednio z FIFA - uważa były premier Rosji Siergiej Stiepaszyn, prawnik i weteran radzieckich służb bezpieczeństwa, a obecnie wiceprezes Dynama Moskwa i członek zarządu rosyjskiej federacji.
Prawnicy specjalizujący się w przepisach sportowych ostrzegają, że jeśli krymskie drużyny zagrają w rosyjskiej lidze bez zgody Ukrainy, to rosyjskiemu związkowi grożą sankcje ze strony FIFA i UEFA. Możliwe jest wykluczenie drużyn z europejskich pucharów i reprezentacji z eliminacji mistrzostw Europy.
A największą karą może być zawieszenie federacji, co oznacza odebranie organizacji mistrzostw świata w 2018 roku. Zgadza się z tym Kołoskow, choć nie wierzy, że władze piłkarskie posuną się do tak drastycznych kar. - Futbol jest związany z polityką, tak po prostu jest. Jeśli stosunki między Rosją i Ukrainą znów staną się normalne, przełoży się to na kontakty między federacjami piłkarskimi. Ale teraz sprawę muszą rozstrzygnąć władze światowej i europejskiej piłki - twierdzi Kołoskow.
Na razie kluby krymskie przeszły przyspieszoną procedurę licencyjną. Grupa południowa II ligi nie ma jeszcze terminarza, rozgrywki zacznie w sierpniu.
Kto i ile na tym zarabia? Kto sprzedaje najwięcej czyli koszulkowy biznes - co warto wiedzieć