We francuskiej Ligue 2 sezon już się zakończył. Bezpośredni awans do najwyższej ligi w kraju wywalczyły Troyes oraz Le Mans. Nadal trwa natomiast walka o ewentualną trzecią przepustkę. Piątkowy baraż między trzecim w tabeli AS Saint-Etienne a piątym Rodez Aveyron Football długo nie przynosił kibicom emocji. Te nadeszły dopiero na sam koniec.
Oba zespoły przez regulaminowe 90 minut stworzyły bowiem słabe widowisko. Dość powiedzieć, że każdy z nich oddał raptem po dwa celne strzały. A ponieważ regulamin nie zakładał przeprowadzenia dogrywki, od razu można było przejść do serii jedenastek. Zanim jednak do nich doszło, trener Saint-Etienne Philippe Montanier zdecydował się na pokerową zagrywkę.
W drugiej minucie doliczonego czasu szkoleniowiec specjalnie z myślą o karnych postanowił zmienić bramkarza. W miejsce tego podstawowego - Gautiera Larsonneura - wszedł doświadczony, 36-letni Brice Maubleu. Zmiana sprawdziła się już na samym początku konkursu karnych. Maubleu obronił dwa pierwsze strzały rywali i Saint-Etienne prowadziło 2:0. Wówczas chyba nikt na stadionie nie zakładał, że rywalizacja potrwa jeszcze dość długo.
Zobacz też: Raków oficjalnie ogłosił pierwszy transfer. Prosto z klubu Mbappe
W trzeciej i piątej serii pomylili się bowiem gracze gospodarzy, a Rodez było już bezbłędne. Po pięciu kolejach było zatem 3:3 i trzeba było strzelać dalej - aż do skutku. W końcu w 9. serii pomylił się obrońca gości Nolan Galves i Saint-Etienne stanęło przed szansą na wygraną. Wtedy jednak do karnego podszedł... Maubleu i go nie wykorzystał.
Chwilę później golkiper naprawił swój błąd, bo popisał się czwartą obroną. Zwycięstwo Saint-Etienne przypieczętował za to Mickael Nade. Drużna Montaniera po 20 wykonanych karnych wygrała ostatecznie 7:6. Mimo to wciąż nie jest pewna awansu do elity. Zadecyduje o tym jeszcze jeden mecz barażowy z 16. drużyną tabeli Ligue 1. Na kolejkę przed końcem rozgrywek jest nią OGC Nice, ale może się to jeszcze zmienić. Zagrożone są bowiem jeszcze dwa kluby - Le Havre oraz AJ Auxerre.