Frankowski wrócił latem bieżącego roku do Ligue 1 po pobycie w Galatasaray Stambuł. Półrocznym i niezbyt udanym, bo choć meczów nieco uzbierał (15), to szybko uznano, iż Polak nie prezentuje poziomu, na jaki liczono, sprowadzając go z Lens zimą. Nasz reprezentant trafił na wypożyczenie, ale nie do Lens, a do Stade Rennais. Ten sezon nie układa mu się jednak w pełni tak, jakby sobie życzył.
Nasz rodak, gdy tylko może grać, to w większości przypadków ma pewne miejsce w wyjściowej jedenastce swojego klubu. Tyle że z tą jego dostępnością bywa różnie. Polaka regularnie męczą urazy mięśniowe. A to nawali pachwina, a to udo, a to przywodziciel. Żaden z nich nie był zbyt poważny, Frankowski z reguły opuszczał jeden, góra dwa mecze, a potem wracał. Jednak coś takiego stało się już trzy razy w trakcie tylko tej jednej rundy.
Niestety teraz stało się to po raz czwarty. W sobotni wieczór 13 grudnia Rennes mierzyło się u siebie ze Stade Brestois. W ostatnich pięciu spotkaniach wygrywali czterokrotnie, a jedyna porażka to łomot 0:5 od PSG. Natomiast z Brestem poradzili sobie bez trudu. Co prawda to goście jako pierwsi wyszli na prowadzenie, jednak pozostałe trzy gole w tym spotkaniu strzelał już zespół Frankowskiego. Dwa do przerwy, a jednego w drugiej połowie. Niestety nasz reprezentant nie mógł w pełni cieszyć się ze zwycięstwa. Zszedł bowiem w 51. minucie i była to wymuszona zmiana. W dodatku jego zmiennik Quentin Merlin asystował potem Kaderowi Meite przy golu na 3:1.
Na ten moment nie wiemy, co dokładnie dolega Polakowi i czy oznaczać to będzie dłuższą przerwę. Jan Urban nie powołał go na listopadowe zgrupowanie reprezentacji Polski, ale w tym też udział miały kłopoty zdrowotne, nękające Frankowskiego w tym sezonie - Przemek ostatnio miał problemy ze zdrowiem, leczył kontuzję i doszliśmy do wniosku, że czas dać szansę jakiemuś młodemu zawodnikowi - mówił wówczas Urban. Niemniej zdrowemu oraz będącemu w dobrej formie Frankowskiemu z pewnością nie odmówiłby powołania na baraże o awans na mundial w marcu, więc wahadłowemu Rennes pozostaje jedynie życzyć zdrowia.