Ona twierdzi, że był zbyt natarczywy i siłą zatrzymywał ją przy sobie. On twierdzi, że nie przekroczył wobec niej żadnych granic. Ona pokazała SMS-y, które wysyłała do koleżanki, np. "On mnie gwałci". On twierdzi, że wpadł w zasadzkę. W sprawie Achrafa Hakimiego, oskarżonej o gwałt gwiazdy PSG, jest mnóstwo niejasności.
Achraf Hakimi - jeden z najlepszych obrońców świata i kandydat do Złotej Piłki - miał załamać się w lutym 2023 r., tuż przed galą FIFA The Best. To wtedy dostał od agentki wiadomość, że rozpoczyna się przeciwko niemu śledztwo w sprawie gwałtu, jakiego miał się dopuścić, za co grozi mu nawet 15 lat więzienia. Dodatkowo dowiedział się, że tę historię opisze "Le Parisien". "Całkowicie się załamał, płakał" - zeznawał potem w sądzie Kylian Mbappe, jego przyjaciel. Dwa lata od początku tej sprawy "L'Equipe" dotarł do zeznań dwóch stron i rzucił na historię nowe światło. Co się dokładnie stało? Wersje są dwie. Co najmniej. I pokrywają się tylko momentami.
"Kilkakrotnie prosiłam go, żeby przestał"
Zacznijmy od faktów: Rankiem 26 lutego 2023 r. 24-letnia Amelie* zgłosiła się na komisariat policji w Nogent-sur-Marne. Tłumaczyła, że przez kilka tygodni wymieniała wiadomości z pewnym piłkarzem na Instagramie, a w nocy z 24 na 25 lutego udała się do jego domu. Podjechała w jego okolice Uberem, a piłkarz zapłacił za kurs. To jeden z nielicznych wątków historii, co do którego obie strony są zgodne.
Zdaniem dziewczyny (według jej zeznań), potem ona i Hakimi całowali się w salonie, mimo że ona "nie miała na to ochoty". Piłkarz miał stać się "zbyt natarczywy, być za blisko niej", dotykał m.in., jej piersi. Ona miała mu przekazać, że tej nocy "nic się między nimi nie wydarzy, nie będzie z nim spać". Odbyła z nim "długą rozmowę" na ten temat.
On z kolei miał ją posadzić okrakiem na sobie, blokując ją ręką na biodrze, a drugą - obmacując. "Kilkakrotnie prosiłam, żeby przestał. Chwyciłam jego głowę ręką, próbując go unieruchomić. Powiedziałam mu: to ja decyduję, czy chcę, czy nie - zeznawała potem Amelie. Dziewczyna po jakimś czasie postanowiła zakończyć spotkanie. Przekazała, że przyjedzie po nią przyjaciółka, Nadia.
Dwa dni później Amelie zgłosiła się na policję, aby "zostawić ślad", zaznaczając, że nie chce składać oficjalnej skargi ani zgłaszać się do lekarza. Ze względu na zmienioną politykę publiczną po ruchu #MeToo, prokuratura we Francji może samodzielnie wszczynać sprawy o przemoc seksualną bez formalnej skargi. Tak było tym razem. Jednak gdy do Amelie odezwali się śledczy, ta kategorycznie odmówiła współpracy. Dodała, że "nie chce szkodzić reputacji piłkarza". Jej koleżanka też nie chciała rozmawiać.
"Ona kłamie we wszystkim"
"Ona kłamie we wszystkim" - przekazał śledczym Hakimi. Piłkarz przyznał, że gdy Amelie przyszła do niego, szybko się pocałowali, a następnie, ze względu na błyszczyk na jej ustach, poszli do kuchni, aby on mógł przetrzeć swoje usta. Dodał, że ponownie się pocałowali na kanapie, a Amelie, pisząc SMS-y, powiedziała mu, że "pierwszego wieczoru nic się nie wydarzy". On to uszanował, kontynuowali pocałunki, ale ona nadal w tym czasie siedziała w telefonie. Hakimi zaprzeczył jakimkolwiek "długim rozmowom" na temat granic, a także cytatom, które Amelie mu przypisywała typu: "Dlaczego stawiasz sobie granice?".
Jego obrończyni dodawała: "Mój klient w tamtym czasie, nie opanował francuskiego, nie miał takiego słownictwa, a skarżąca nie mówiła po angielsku". Hakimi twierdzi, że nie dotknął jej piersi, a jedynie głaskał włosy, szyję i plecy. Podkreśla, że nigdy nie doszło do penetracji. "To jest dla mnie ewidentnie niemożliwe, żebym zrobił coś takiego". Jest pewny, że "wpadł w pułapkę".
Śledczy trzy razy przesłuchiwali Amelię. Jej oświadczenia choćby w sprawie dotykania jej części intymnych różniły się w każdej wersji. Sprawdzono też monitoringi oraz wymianę wiadomości między pokrzywdzoną i jej koleżanką oraz piłkarzem. Tu zaczęły się kolejne komplikacje.
Sprzeczne zeznania i zaskakujące wiadomości
Amelie w pierwszej fazie śledztwa zrobiła zrzuty ekranu z rozmów z koleżanką Nadią. Przekazała je policji. Dowody wywołały kontrowersje, bo potem okazało się, że nie przekazała wszystkiego, a część pominiętych wiadomości budzi niepokój.
Te zrzuty ekranu, które najpierw zobaczyli śledczy, zawierały takie treści jak: "to bardzo poważne" (godz. 1:50); "wracam do domu, to bardzo poważne" (2:18); "Błagam cię, pośpiesz się, to bardzo poważne, on mnie gwałci, nie mogę wyjść" (2:22).
Kiedy policja przesłuchała Amelię i obejrzała jej telefon, odkryła też wcześniejszą korespondencję z Nadią: "Ach, mam diabła" (0:48). Na to Nadia zasugerowała jej, aby przyszła do piłkarza "w trybie femme fatale" i "spróbowała złapać kody i wszystko". Potem z jej strony pojawiły się też wiadomości takie jak: "pójdziemy i go okradniemy"; "jesteśmy dziewczynami z ulicy".
Tuż przed wejściem do domu piłkarza, Amelie napisała do przyjaciółki: "To musi być jego kawalerka, nie sądzę, żeby to było jego mieszkanie", a potem "Będę się z nim pie****ć" (1:15). Cztery minuty później, już po spotkaniu z Hakimim, przekazała przyjaciółce: "Bardzo mój typ".
Zapytane już potem podczas przesłuchania o tę konwersację, obie koleżanki określiły to jako "żarty" i "czarny humor". Amelie tłumaczyła, że nie jest przyzwyczajona do takich późnych spotkań z nieznajomymi i żartowała w ten sposób, aby się odstresować.
Dopytywana o zdania "on mnie gwałci" i "nie mogę wyjść", Amelie stwierdziła: "To jest sposób mówienia. To nie mogło być pisane podczas zdarzeń, ani razu nie wzięłam wtedy telefonu do ręki. Nie wiedziałam, jak wyjść. O to bardziej chodziło. Ale on mnie nie zatrzymywał".
Gdy sprawa nabrała tempa, Nadia zapytała Amelie, "jakie wiadomości pokazała policji, żeby wiedzieć, czy może jakieś usunąć".
W materiale śledczych są też dwie opinie psychologów, którzy spotkali się z Amelie. "Nie używa ona słownictwa odnoszącego się do osoby będącej ofiarą napaści seksualnej, ale osoby, która spotkała się z brakiem szacunku" - napisano we fragmencie jednego z opracowań.
Wsparcie dla Hakimiego od Mbappe i obawy środowiska piłkarzy
Okazało się, że w sprawie zeznawał też Kylian Mbappe. Był przesłuchany w kwietniu 2023 roku. Opisał Hakimiego jako "bardzo, bardzo bliskiego przyjaciela". Hakimi powiedział mu, że doszło do "wzajemnych pieszczot w intymnych miejscach, ale w żadnym momencie nie poczuł odmowy ze strony kobiety". Mbappe zeznał, że Hakimi "szanuje kobiety" i nigdy nie widział go zachowującego się niestosownie, nawet pod wpływem alkoholu. Pieszczoty, o których wspomniał Mbappe, Hakimi charakteryzował potem jako "dotykanie pleców, szyi, włosów, całowanie".
Inne osoby z otoczenia Hakimiego zeznały, że w środowisku piłkarskim często rozmawia się o ostrożności wobec kobiet i o tym, że "nie" oznacza "nie", ze względu na liczne oskarżenia o gwałt i "obawy o fałszywe oskarżenia". Hakimi, który przeszedł rozwód i doświadczał nagłej popularności po mundialu w 2022 r., był świadomy zagrożeń i historii innych graczy. Piłkarz jest przekonany, że ktoś chciał "zniszczyć" jego życie, albo na nim zarobić. Amelie z kolei żarliwie broni się przed zarzutem, że "zrobiła to dla pieniędzy".
Prokuratura zdecydowała się wnieść sprawę do sądu. PSG przekazało tylko, że "udziela wsparcia" swojemu piłkarzowi i "ufa wymiarowi sprawiedliwości" i na razie dalej nie komentuje sprawy.
*Imiona kobiet zostały przez "L’Equipe" zmienione