AS Monaco wygrało 3:0 ze Stade Reims w piątkowym meczu 24. kolejki Ligue 1. Dzięki temu zespół z Księstwa przynajmniej na chwilę wskoczył na czwarte miejsce w tabeli i pozostanie na nim co najmniej do spotkań rywali. Rywalizacja miała tylko jedną gwiazdę - Mikę Bieretha, który jako jedyny trafiał do bramki gości.
Biereth zachwyca na boiskach Ligue 1, a hattrick przeciwko Reims był dla niego już trzecim w tych rozgrywkach. Być może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że do zespołu z Monako dołączył 11 stycznia. Klub z Księstwa zapłacił za niego 13 milionów Sturmowi Graz, a młody Duńczyk spłaca się w spektakularnym stylu.
Trzy gole zdobywał już w meczach z Auxerre i Nantes, a teraz wziął na celownik Reims. Do tego dołożył trafienie przeciwko Rennes, asystę w Pucharze Francji z Reims i w lidze przeciwko Lille. Jego bilans to 10 goli i dwie asysty w ośmiu spotkaniach w nowym zespole.
Gdyby tego było mało, to profil "Stats Foot" w serwisie X zauważył, że Biereth jest pierwszym zawodnikiem w Ligue 1 w XXI wieku, który w pierwszych siedmiu meczach zdobył aż dziesięć goli. Tym samym przebił nawet Zlatana Ibrahimovica, który w 2012 roku w pierwszych siedmiu występach dla PSG trafiał do siatki dziewięć razy.
Szwed był jednak wielką gwiazdą, a o Duńczyku słyszało zapewne niewielu kibiców. Jego początek w lidze z TOP5 jest jednak na tyle imponujący, że z pewnością zawodnik przebija się do świadomości fanów. Wiele wskazuje na to, że Monaco ma w swoich szeregach przyszłą gwiazdę.
Biereth ma w swoim piłkarskim CV występy w młodzieżowych zespołach Fulham i Arsenalu. Drugi z klubów wypożyczał go do RKC Waalwijk i Motherwell FC, a później sprzedał do Sturmu Graz za dziewięć milionów euro. Monaco kupiło go za zaledwie cztery miliony więcej. W tym sezonie 22-latek zagrał już łącznie 35 meczów, w których zdobył imponujące 24 gole i dołożył siedem asyst.