Jese Rodriguez uchodził za ogromną nadzieję hiszpańskiej piłki, kiedy na początku kariery w Realu Madryt był wręcz niesamowity. U Jose Mourinho debiutował w wieku 18 lat i zmieniał na boisku Cristiano Ronaldo, a później zdobył 13 goli w 63 występach w barwach "Królewskich". W kolejnych latach jego kariera znacznie zwolniła, a szczególnie nieudaną dla niego przygodą był transfer do PSG. W barwach francuskiego giganta zagrał zaledwie 18 meczów, a przez cztery lata był aż na czterech wypożyczeniach.
Jese, którego kariera w ogólnie nie poszła w kierunku, który mu przepowiadano, obecnie jest zawodnikiem malezyjskiego Johor DT. Zawodnik udzielił wywiadu popularnemu YouTuberowi Mowlihawkowi i opowiedział co nieco o przeszłości. Tej związanej z PSG raczej nie wspomina zbyt dobrze.
- W PSG zacząłem bardzo dobrze, a później pauzowałem dwa miesiące z powodu wyrostka robaczkowego. Już w styczniu powiedzieli mi, że muszę odejść. Powiedziałem wtedy Emery’emu, że poczułem się, jakby ktoś zabrał mnie na krótką przejażdżkę - zaczął Jese.
Na tym się jednak nie skończyło. Hiszpan uderzył w paryski klub jeszcze bardziej. - Prezydent Nasser Al-Khelaifi nawet nie chciał mnie widzieć osobiście. Może lubił moją żonę bardziej niż mnie. Nie dali mi wyjaśnień. Można było zarobić dużo pieniędzy, to prawda, ale naprawdę bardzo źle mnie potraktowali - dodał 31-latek.
- Stało się dla mnie jasne, że Real Madryt jest najlepszym klubem na świecie pod każdym względem. PSG to faceci, którzy są miliarderami i wykorzystują piłkarzy - podsumował Jese Rodriguez, a jego wypowiedź z pewnością nie spodoba się władzom klubu z Paryża.
Rodriguez przyznał, że przeniósł się do PSG, chociaż mógł zostać w Realu Madryt. Liczył jednak na regularną grę, bo chciał pojechać na Euro 2016 z reprezentacją Hiszpanii. Po przygodzie w Paryżu jego kariera raczej nie zachwycała i zamiast gigantów ma w CV takie zespoły jak Las Palmas, Stoke City, Sampdoria i teraz Johor DT.