Przełom. Polski talent dostał szansę i pozamiatał. To są tygodnie marzeń!

Radosław Majecki powrócił w niedzielę po 1260 dniach do podstawowego składu AS Monaco w rozgrywkach Ligue 1. Nie dość, że spisał się bardzo dobrze w starciu z RC Lens, to wszystko wskazuje na to, że na stałe wygryzie dotychczasowego bramkarza Philippa Kohna. Dziennikarz Vincent Petitpez zdradził, że Polak dokonał imponującego wyczynu, a ponadto po meczu w samych superlatywach wypowiedział się o nim trener Adi Huetter.

Kiedy 9 października 2019 roku Radosław Majecki zmieniał kończącego wówczas karierę Łukasza Fabiańskiego w meczu el. MŚ 2022 z San Marino, wydawało się, że przed nim duża kariera. Niedługo później przechodził przecież z Legii Warszawa do AS Monaco aż za siedem milionów euro. Od tamtej pory jego kariera nie wygląda jednak tak, jak sobie zakładał. Nie dość, że rzadko dostawał szansę gry, to później został wypożyczony do Cercle Brugge. Po powrocie został jedynie zmiennikiem Philippa Kohna, ale ostatnio niespodziewanie nastąpił nagły zwrot.

Zobacz wideo Legia kontra ochrona! Kuriozalne obrazki sprzed Stadionu Śląskiego

Na początku stycznia trener Adi Huetter postanowił zaufać Polakowi w meczu 1/32 finału Pucharu Francji z RC Lens. I nie zawiódł się, ponieważ Majecki został wybrany MVP tego etapu rozgrywek. Następnie otrzymał szansę w dwóch kolejnych spotkaniach pucharowych i mimo że w 1/8 finału AS Monaco sensacyjnie poległo po rzutach karnych z Rouen, to utrzymał świetną formę.

Bardzo dobry występ Radosława Majeckiego w AS Monaco. Ośmieszył konkurenta

Sfrustrowani słabymi występami Kohna kibice zaczęli domagać się zmiany w bramce i postawienia na Majeckiego również w rozgrywkach Ligue 1. I tak też się stało, ponieważ po aż 1260 dniach wystąpił w niedzielnym spotkaniu z RC Lens (3:2). Mimo wpuszczonych dwóch bramek zaprezentował się bardzo dobrze, a portal Sofascore ocenił go na 8,1 (druga najlepsza nota w zespole po Takumim Minamino - 8,3).

Miał osiem udanych interwencji, z czego pięć z pola karnego. Dziennikarz Vincent Petitpez zdradził, że Philipp Kohn nie osiągnął takiego wyniku w żadnym z dotychczasowych 22 rozegranych meczów. Ponadto Polak utrzymał wskaźnik powstrzymanych goli (kalkulowany poprzez porównanie goli puszczonych do ich oczekiwanej liczby, bazując na jakości strzałów obronionych) na poziomie 1,73 i zaliczył 16 na 28 celnych podań (57 proc.). 

Kibice są pewni ws. Majeckiego. Adi Hutter zapowiada zmianę w bramce

Błyskawicznie po zakończeniu spotkania w sieci uruchomili się kibice AS Monaco. "Cóż za występ Majeckiego. Ale to wiedzieliśmy już od dwóch lat", "częściej wychodził ze swojej strefy komfortu i emanował większym spokojem od Kohna. Logiczna zmiana" - czytamy na Twitterze. Jeden z fanów porównał nawet Polaka do jego byłych konkurentów. "Lecomte: jeden strzał, jeden gol. Nuebel: boję się piłki. Kohn: szwajcarski Emmentaler (dziurawy ser). Cztery lata patrzenia, jak wyprzedzają go manekiny" - dodał. O jego występie szeroko rozpisał się też dziennik "L'Equipe".

Na profilu MonPetitSorare utworzono nawet ankietę, kto powinien na stałe zająć miejsce w bramce AS Monaco. Na ten moment Majecki pewnie pokonuje Kohna z wynikiem 63 proc. Wydaje się, że zdał sobie o tym sprawę również trener Adi Huetter. "Po meczu z Tuluzą zadaliśmy sobie dużo pytań wspólnie ze sztabem. Straciliśmy bramki, których można było uniknąć. Myślę, że zmiana w bramce to definitywny wybór. Dlaczego miałabym to teraz zmieniać, skoro wyszło dobrze?" - powiedział na pomeczowej konferencji prasowej.

Fani uważają, że "prawdziwy sprawdzian" dla Majeckiego może mieć miejsce w piątek 1 marca, kiedy AS Monaco zagra u siebie z PSG. Po 23. kolejkach Ligue 1 drużyna Polaka zajmuje trzecie miejsce w tabeli z dorobkiem 41 punktów.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.