Zarządzane przez Katarczyków Paris Saint-Germain ma wielkie plany. Najważniejszym jest oczywiście triumf w Lidze Mistrzów, którego najbliżej było w sezonie 2019/2020 (porażka w finale z Bayernem Roberta Lewandowskiego). Równocześnie klub chciałby realizować też cele pozasportowe.
Prezes PSG Nasser Al-Khelaifi nosi się z zamiarem odkupienie od miasta stadionu Parc des Princes, aby zmodernizować go i zwiększyć pojemność (z 48 do 60 tys.), a co za tym idzie zwiększyć wpływy klubu. Na razie się na to nie zapowiada, we wtorek 6 lutego radni przegłosowali pozostawienie obiektu w rękach miasta. Podkreślono, że jest on "częścią dziedzictwa Paryża".
To nie jest na rękę Al-Khelaifiemu, który w rozmowie z Radiem France zapowiedział dalsze działania klubu. - Chcemy opuścić Parc des Princes - ogłosił. I dodał: - Teraz łatwo powiedzieć, że stadion nie jest na sprzedaż. Wiemy, czego chcemy, zmarnowaliśmy lata, próbując go odkupić. To już koniec, chcemy się przenieść.
Portal 90min.com zdradził, co w tej sytuacji chce zrobić PSG. Rozważana jest przeprowadzka i odkupienie (a potem rozbudowa) któregoś z dwóch miejskich stadionów: Stade Jean-Bouin (pojemność 19 904 miejsca) albo Stade Sebastien Charlety (20 tys.). Możliwe jest również przeniesienie się na obiekt Paris La Defense Arena (32 tys.), należący do firmy Racing Arena. Inne opcje są znacznie mniej prawdopodobne - jedną z nich jest wybudowanie nowego stadionu koło ośrodka treningowego w Poissy, tyle że miejscowość ta jest oddalona aż o 25 km od centrum Paryża. A celem PSG jest pozostać jak najbardziej w sercu miasta.
Zamieszanie wokół stadionu raczej nie przekłada się na postawę piłkarzy PSG, którzy przewodzą tabeli Ligue 1, a niedawno wywalczyli awans do ćwierćfinału Pucharu Francji. W najbliższą sobotę 10 lutego czeka ich ligowe spotkanie z Lille.