Kuriozum. Poszedł w ślady Augustyniaka. "Gorzej nie mogli zacząć" [WIDEO]

Rafał Augustyniak, obrońca Legii Warszawa dwa tygodnie temu w hitowym meczu Ekstraklasy z Rakowem Częstochowa kuriozalnie wpakował piłkę do własnej bramki, a jego zespół przegrał przed własną publicznością 1:2. Teraz w jego ślady poszedł francuski obrońca Rennes - Warmed Omari, który również trafił do własnej siatki, a Rennes przegrał w meczu dziewiątej kolejki Ligue 1 na wyjeździe z Lorient 1:2.
Samobójczy gol w Ligue1
Screen Eleven Sports

Rafał Augustyniak mógł w starciu Legia Warszawa - Raków Częstochowa mówić o sporym pechu. Najpierw bowiem dwa razy był bliski zdobycia gola na 2:1. Nie udało mu się, a chwilę później wpakował piłkę do własnej siatki i gospodarze przegrali 1:2. - Goście przeprowadzili szybką kontrę, z prawej strony podawał Nowak, a stoper Legii zachował się kuriozalnie. Próbując wybić piłkę, wpakował z impetem z trzech metrów piłkę do własnej bramki - pisał o tej sytuacji Sport.pl.

Zobacz wideo

Warmed Omari z kuriozalnym golem samobójczym. "Indywidualny dramat"

Teraz równie fatalnie jak on zachował się Warmed Omari. Z tą różnicą, że to jednak Polak był w trudniejszej sytuacji, by wybić piłkę, niż francuski obrońca.

Omari we własnym polu karnym, na szóstym metrze, próbował przerwać lekkie podanie z lewej strony i tak kuriozalnie to zrobił, że kopnął piłkę w słupek. Pobiegł za piłką, a ta po tym jak odbiła się ona od słupka, trafiła w jego nogi i wpadła do siatki. Omari i jego koledzy byli zdezorientowani tym co się wydarzyło już w czwartej minucie niedzielnego pojedynku.

- Ależ fatalna interwencja Omariego. Gorzej to dla gości nie mogło się zacząć. To także indywidualny dramat, który za bardzo nie wiedział, co ma zrobić z piłką. Już był przekonany, że chyba udało się jednak nie wpakować jej do siatki. Brak zdecydowania był kluczowy. Wydawało się, że ma naprawdę bardzo dużo czasu na korektę swojego pierwszego zagrania. To było fatalne zachowanie - mówili komentatorzy Eleven Sports.

Zawodnicy Rennes szybko wyrównali, bo w 21. minucie gola zdobył Ludovic Blas. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry pierwszej połowy Lorient znów był na prowadzeniu. Bramkarza gości pokonał bowiem Isaak Toure. W drugiej połowie żadnej z drużyn nie udało się już zdobyć gola i gospodarze mogli cieszyć się ze zwycięstwa 2:1.

Rennes po dziewięciu kolejkach ma jedenaście punktów i zajmuje dopiero dziewiąte miejsce. Natomiast Lorent z dziesięcioma punktami jest na trzynastej pozycji. Liderem rozgrywek jest Nice (dziewiętnaście punktów).

Więcej o: