Burza wokół Leo Messiego. Zaczęło się od zdjęcia na Instagramie. "106 egzekucji"

Na Lionela Messiego spadła krytyka za reklamowanie wyjazdów do Arabii Saudyjskiej. "Posługują się znajomą twarzą i pieniędzmi, aby odwrócić uwagę od faktu, że kraj prześladuje i torturuje ludzi" - pisze norweski oddział Amnesty International na Twitterze. Rok temu Argentyńczyk również spotkał się z krytyką z tego samego powodu.

W poniedziałek Lionel Messi zamieścił na swoim Instagramie zdjęcie z wakacji. Było ono podpisane słowami "Odkrywanie Morza Czerwonego #VisitSaudi". Użyty hasztag wskazuje, że post jest sponsorowany przez Saudyjczyków, którzy wykorzystują Messiego, aby zareklamować swój kraj wśród jego obserwujących. Zresztą we wtorek na "visitsaudi", czyli oficjalnym koncie turystycznym Arabii Saudyjskiej, również pojawiło się zdjęcie Argentyńczyka.

 
Zobacz wideo Vuković nie może narzekać na brak ofert. "Z odbieraniem telefonu nie mam problemu"

NeymarMedia: Neymar może trafić na listę transferową. Początek rewolucji w PSG

Leo Messi krytykowany za reklamę na Instagramie. Promuje kraj, który łamie prawa człowieka

Nie wszystkim się to spodobało. Na Messiego spadła krytyka za reklamowanie akurat tego kraju, który regularnie łamie prawa człowieka. "Posługują się znajomą twarzą i pieniędzmi, aby odwrócić uwagę od faktu, że kraj prześladuje i torturuje ludzi. Kiedy Messi reklamuje Arabię Saudyjską bez pokazywania jej ciemnych stron, niestety staje się jedną z wielu części w wielkiej grze. Messi ma ponad 300 milionów obserwujących na Instagramie i jest czwartą najczęściej obserwowaną osobą w aplikacji. To, co wrzuca, może wpłynąć na olbrzymią liczbę ludzi. Nie jest dobrze, gdy nie pokazuje ciemnych stron" – napisała na Twitterze Amnesty Norge. Na Instagramie organizacji zaś dodano: "Podróżowanie do Arabii Saudyjskiej to jedno, ale otrzymywanie pieniędzy za chwalenie tego kraju to coś innego. Dokonano tam 106 egzekucji, krytyka władz grozi utratą życia, prawa kobiet praktycznie nie istnieją, a przeznaczeniem osób homoseksualnych jest kara śmierci".

"Zdjęcie Leo Messiego zostało opublikowane kilka miesięcy po tym, jak członkowie rodzin saudyjskich więźniów zaapelowali do Argentyny o odmowę wszelkiej ewentualnej współpracy z krajem, który jest stale oskarżany o nieprzestrzeganie praw człowieka" – donosi szwedzki portal expressen.se.

Zdjęcia Messiego pojawiły się na wielkich billboardach w Arabii Saudyjskiej już w zeszłym roku. Również wtedy apelowano do gwiazdora, aby zaprzestał reklamowania tego kraju.

Marcelo i LinekerMarcelo puścił bąka i wyleciał z klubu. Lineker: Ja dostałbym dożywotni zakaz

"Reżim saudyjski chce cię wykorzystać do zmycia swojej brudnej reputacji. Więźniowie sumienia w kraju są torturowani, wykorzystywani seksualnie i zamykani na kilka miesięcy w odosobnieniu, często w sposób przemysłowy. Jeśli powiesz 'tak' Visit Saudi, automatycznie powiesz 'tak' wobec popełnianych naruszeń praw człowieka. Ale jeśli mówisz nie, wysyłasz potężny komunikat, że prawa człowieka mają wartość. Że przyzwoitość ma wartość. Że tortury i morderstwa tego nie mają" – tak brzmiała część listu otwartego napisanego przez rodziny uwięzionych we współpracy z organizacją "Grant Liberty", zajmującej się ochroną praw człowieka.

Przypomnijmy, że Arabia Saudyjska będzie rywalem reprezentacji Polski na mistrzostwach świata w Katarze. Polacy nie chcieli grać w barażach z Rosją, czyli krajem, który rozpętał wojnę na Ukrainie I dokonuje tam zbrodni. Kadra będzie musiała zagrać jednak z innym krajem, który regularnie łamie prawa człowieka. "Reprezentacja Polski, która zbojkotowała baraż z Rosją, na mundialu w Katarze zagra z Arabią Saudyjską. Reprezentacją królestwa, które jest współodpowiedzialne za katastrofę humanitarną w Jemenie, gdzie wciąż prowadzi działania wojenne. W Arabii wykonuje się najwięcej egzekucji na rzekomych przestępcach, a opozycjonistów ucisza więzieniem. Aby wybielić się na arenie międzynarodowej, Saudyjczycy w światowy sport wpompowali już 1,5 miliarda dolarów. I pompują je nadal" – pisał w kwietniu Kacper Sosnowski.

MarceloMarcelo puścił bąka i wyleciał z klubu. "L'Equipe" odsłania kuriozalne kulisy

Więcej o: