Francuzi nie mają wątpliwości ws. przyszłości Arkadiusza Milika. "Jakie 20 mln euro?!"

Arkadiusz Milik był w ostatnim czasie łączony z Juventusem. Francuski dziennikarz Fabrice Lamperti wątpi jednak w taki transfer. - Moim zdaniem Milik zostanie. Jest w tym momencie jedynym liczącym się napastnikiem Olympique - przyznał Francuz w rozmowie z portalem WP SportoweFakty.

Arkadiusz Milik przechodzi w ostatnich miesiącach bardzo trudne chwile. Kiedy wydawało się, że jego forma w nowym klubie zaczyna zwyżkować i na dobre zaaklimatyzował się w nowym miejscu, przytrafiła mu się kontuzja. Wykluczyła ona również 27-latka z mistrzostw Europy, w których miał wziąć udział wraz z reprezentacją Polski.

Zobacz wideo Przerażające sceny. Lekarze pokazują zmiany w czaszce Mameda Chalidowa. "Cała szczęka jest odłamana"

Rehabilitacja Milika trwała dłużej niż pierwotnie zakładano i jego powrót na boisko się przedłużał. Ostatecznie Polak rozegrał pierwszy mecz w nowym sezonie dopiero na początku października. Od tamtej pory dość regularnie pojawia się na placu gry, ale nie zawsze w pierwszym składzie. Do tej pory rozegrał w sumie 16 spotkań, w których zdobył osiem bramek.

Paulo Sousa nie próżnuje. Flamengo pracuje nad głośnymi transferamiPaulo Sousa pracuje nad dwoma głośnymi transferami

"Zostanie". Francuski dziennikarz nie ma wątpliwości ws. Milika

Pomimo raczej zwyżkowej formy Arkadiusza Milika media w ostatnim czasie przekonywały, że jest on na wylocie z Olympique. Polak był łączony przede wszystkim z Juventusem, który miałby być gotów zapłacić za niego nawet 20 milionów euro. W taki ruch wątpi jednak dobrze zorientowany w sprawach klubu z Marsylii dziennikarz Fabrice Lamperti. - Jakie 20 mln euro?! Kompletnie w to nie wierzę. Przecież pierwsza część sezonu w wykonaniu Arka nie była, delikatnie mówiąc, imponująca. Po drugie, w zimowym okienku rzadko kiedy zdarzają się tak duże transfery. Kluby dokonują raczej korekt, a nie wielkich wzmocnień. Przypadek przejścia Ferrana Torresa do Barcelony to raczej wyjątek, a nie reguła - tłumaczył Francuz w rozmowie z portalem WP SportoweFakty.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

- Moim zdaniem Milik zostanie również z tego powodu, że w tym momencie jest jedynym liczącym się napastnikiem OM. Senegalczyk Dieng wyjechał na finały Pucharu Narodów Afryki i nie wiadomo, kiedy wróci. Poza tym... Owszem, Dieng strzelił kilka goli, ale jest za młody, aby na stałe grać w pierwszym składzie OM. Nie ten wiek, niewystarczające doświadczenie - podkreślił Lamperti.  - Milik nadal uważany jest za świetnego snajpera. Oczywiście, wymagania są większe niż to, co pokazuje teraz, ale wszyscy też wiedzą, że stać go na to. Pamiętamy tu jaki Milik miał początek we Francji. 15 meczów w Ligue 1 i 9 goli w pierwszym sezonie zrobiło duże wrażenie - dodał. 

Nowy zegarek Roberta Lewandowskiego"Kaprys milionera". Robert Lewandowski przebił samego siebie. Dwukrotnie

- OM walczy o miejsce na podium, czyli grę w Lidze Mistrzów. Pod to ustawiony jest cały budżet. Ale kuszące jest też wygranie Pucharu Francji, bo OM nie zdobyło tego trofeum od 1989 roku. A dlaczego nie powalczyć też o wygraną w Lidze Konferencji? Do tego wszystkiego gole Milika też będą potrzebne. Dlatego, choć w mercato wszystko zdarzyć się może, Arek według mnie zostanie w Marsylii co najmniej do lata - zakończył Lamperti.

Kolejny mecz Olympique Maryslia rozegra już w piątek. Drużyna prowadzone przez Jorge Sampaolego zmierzy się w ramach 20. kolejki Ligue 1 z Bordeaux na wyjeździe.

Więcej o: