Była gwiazda Marsylii chce wyrzucenia Milika i 80 proc. piłkarzy. "Wypad. Tak być nie może"

Jakub Kręcidło
Po kompromitacji z czwartoligowcem w Pucharze Francji Mathieu Valbuena apeluje: "Olympique Marsylia powinien wywalić 80 proc. piłkarzy!". W tym Arkadiusza Milika.

Nie są to łatwe dni dla sympatyków Olympique Marsylia. – Nie jestem tu długo, ale wydarzyło się już sporo dziwnych rzeczy – przekonywał Arkadiusz Milik, który na Lazurowe Wybrzeże przeniósł się w połowie stycznia. Kryzys instytucjonalny, w związku z którym dochodzi do licznych zmian w gabinetach (nowym prezydentem został Pablo Longoria, nowym trenerem Jorge Sampaoli), tylko podsyca kryzys sportowy, który pogłębiał się z tygodnia na tydzień.

Zobacz wideo Paulo Sousa musiał uczyć się polskiej piłki w locie. Dlaczego zdecydował się na takie powołania? [Naszym Okiem]

OM w tym sezonie gra bowiem fatalnie. Z europejskimi pucharami pożegnało się już w grudniu, zdobywając w grupie Ligi Mistrzów ledwie trzy punkty i kończąc zmagania na ostatnim miejscu, nawet za Olympiakosem. Przegrało krajowy superpuchar (1:2 z PSG). W lidze jest dopiero ósme, a z ostatnich piętnastu meczów wygrało ledwie dwa. A czarę goryczy przelał ostatni mecz przed startem ery Sampaolego – kompromitująca porażka z czwartoligowym Canet Roussillon (1:2) w Pucharze Francji. – Nie mieliśmy prawa tak odpaść. To tak, jakby nas wyeliminowała nasza drużyna rezerw – narzekał tymczasowy szkoleniowiec Nasser Larguet, a obrońca Boubacar Kamara mówił o "hańbie".

Rady Mathieu Valbueny: "Do gry nadaje się czterech piłkarzy Marsylii. Reszta, wypad"

Rozwiązanie problemu znalazł Mathieu Valbuena. Jego zdaniem, drużynę należałoby zaorać. – 80 proc. zawodników musi odejść – ocenił na łamach Radia Monte Carlo były zawodnik OM (2006-2014), który w zespole nie widzi miejsca dla Milika. I to nawet mimo tego, że nasz as jest jednym z nielicznych zawodników francuskiej drużyny, których szczególnie nie można się czepiać, bo w pięciu występach zdobył trzy bramki. – Do gry nadają się Pape Gueye, Alvaro Gonzalez, malutki Kamara i Steve Mandanda, Reszta, wypad. Wypłacić im należne pensje, nawet dorzucić odszkodowania, i po prostu się ich pozbyć. Jeśli chcą dokonać przebudowy, trzeba zacząć wszystko od nowa – uważa Valbuena.

– Nie może być tak, że Olympique gra z czwartoligowcem i wydaje się, że to rywal sprawia wrażenie profesjonalnego zespołu – kontynuował tyradę 52-krotny reprezentant Francji. – Przecież to wstyd tak grać! Mam wrażenie, że piłkarze stracili umiejętności gry w piłkę. Im dalej się chce, dalej mają żądzę. Ale sportowo po prostu nie są w stanie dawać drużynie tego, co trzeba – grzmiał Valbuena, który skrytykował też właściciela Franka McCourta: – Pan McCourt niedawno pytał, dlaczego mielibyśmy nie wygrać Ligi Mistrzów. Ale kibice OM to nie są idioci. Wiedzą, że wypowiedział się po to, by ich kupić.

Kto się nie dopasuje, ten nie będzie grał. Czy Milik odnajdzie się w nowej Marsylii?

Środowym zaległym meczem z Rennes (19.00, Eleven Sports 1, Canal+ Family), w Marsylii zaczyna się kolejna era, tym razem Jorge Sampaolego. Trenera, który – jak opisywał w Sport.pl Paweł Wilkowicz – buduje piękne drużyny będące gwarancją wybuchów. Albo wybucha piękna gra, albo Sampaoli, albo wszystko naraz. – Słyszałem różne historie na temat Sampaolego, ale szczerze mówiąc, nie wiem zbyt wiele na jego temat – mówił kilka dni temu Milik, który po porażce z czwartoligowcem przepraszał kibiców za pośrednictwem Twittera. "Wiem, że dzięki ogromnemu wysiłkowi możemy wyjść z tego kryzysu" – pisał nasz as.

Sampaoli do Marsylii przyleciał ponad tydzień temu, ale z zawodnikami poznał się dopiero w poniedziałek, po zakończeniu obowiązkowej kwarantanny. Mimo tego, że przeprowadził ledwie dwa treningi, planuje zmianę ustawienia na 3-5-2. Jest w tym zero-jedynkowy, jak Valbuena. Jeśli ktoś się nie zaadaptuje, zostaną mu pokazane drzwi. – Styl nie podlega negocjacji – uciął Sampaoli. – Będą piłkarze, którzy od razu zaadaptują się do naszych wymagań. Będą tacy, którzy będą potrzebowali więcej czasu. I będą też ci, którzy, niestety, nie zrozumieją tego, czego od nich oczekujemy – powiedział trener.

Milik jest pewniakiem do wyjścia w podstawowej jedenastce na starcie z Rennes, ale co dalej? Na razie przyszłość jest na tyle niepewna, że nikt nie chce w nią patrzeć. Kluczem jest awans do pucharów, który wymyka się z rąk, bo Marsylia ma w Ligue 1 ledwie 39 punktów i musi gonić rywali. Do Lens, które zajmuje ostatnie miejsce dające prawy gry w Europie, traci pięć oczek. – Patrzę tylko na teraźniejszość. Musimy jak najszybciej wyjść z tej niekomfortowej sytuacji i odzyskać radość z gry w piłkę – powiedział Sampaoli. Pierwszy krok w tym kierunku jego klub będzie mógł wykonać już dziś.

Więcej o: