Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Miasto zbrodni, jedno z najniebezpieczniejszych w Europie. Milik trafił z deszczu pod rynnę

Co łączy byłe i obecne miasto Arkadiusza Milika? Wysoka pozycja w zestawieniu najniebezpieczniejszych miast Europy. Gangi Marsylii, które cenniki narkotyków wywieszają na ulicach, często interesują się też bogatymi pracownikami Olympique. Z napadniętych lub okradzionych tam w ostatniej dekadzie graczy można zebrać dwie drużyny.

Drogi zegarek czy biżuterię zdejmij w domu, nim ktoś każe ci je zdjąć na mieście. Uważaj na ludzi na skuterach. Nie wychodź z samochodu, gdy ktoś niespodziewanie w niego wjedzie. Sprawdź, czy w domu lub mieszkaniu masz zabezpieczone drzwi i dobre zamki. Nie zapuszczaj się w północne dzielnice miasta, ale uważaj też w jego centrum. Rad, które Arkadiusz Milik dostanie od nowych kolegów lub klubowych władz, w Marsylii będzie sporo, choć pewnie nie będą mu one obce. Neapol przed Marsylią był dla Polaka "dobrą" aklimatyzacją i wprowadzeniem, w to, na co narażeni są mieszkańcy i piłkarze drugiego największego miasta Francji. Marsylia jest jednym z najniebezpieczniejszych miejsc w Europie, a piłkarze częstym celem przestępców.  

Zobacz wideo Kłopoty Milika w Napoli. "Wolę w kadrze niegrającego Milika niż grającego regularnie Piątka"

Reklamy narkotyków, oferty pracy dla dilerów, plaga kradzieży

Na jakie "czarne" statystyki i zestawienia nie spojrzeć Marsylia jest w ich czołówce. W zeszłorocznym opublikowanym przez Fox News rankingu miast, z najwyższym wskaźnikiem zabójstw na 100 tys. mieszkańców (dane za Biurem Narkotyków i Przestępczości Organizacji Narodów Zjednoczonych) pierwsze trzy miejsca zajęły litewskie: Kowno (5,4 zabójstw), Wilno (3,9) oraz Kłajpeda (3,9). Kolejna lokata należała do Marsylii (3,5). O ile władze Litwy wskazywały, że oparto się na starszych danych, a teraz jest dużo lepiej, o tyle Francuzi nie protestowali. Z informacji o przestępstwach i wykroczeniach opracowywanych przez serwis Numbeo.com (dane dostarczane przez turystów) Marsylia jest zwykle w pierwszej piątce. Obecnie indeks przestępczości ma nieco wyższy niż Neapol. Ranking najniebezpieczniejszych kierunków turystycznych w Europie serwisu thetraveler.com - Marsylia na pierwszym miejscu.  

France Soccer Leafue 1To nie żart. Najbogatszy klub świata w poważnych tarapatach. Zamiast Messiego sprzedaż gwiazd?

W 2019 roku "Le Figaro" opisywał plany francuskiej policji przygotowywane z szefem MSW, które miały na celu odzyskanie kontroli nad 47 strefami miast, określanych jako „znajdujące się poza kontrolą władzy”. Sporo ich część znajdowała się właśnie w Marsylii. Dziennikarze gazety podczas swego reportażu sami odwiedzili 13,14,15 i 16 dzielnicę miasta. Odnotowali, że handel narkotykami traktowany był tam jak każdy inny biznes. Lokalna policja też to przyznawała. Po jednym z bardziej niespodziewanych nalotów na 15 dzielnicę oprócz 70 kilogramów narkotyków i broni, sprzedawcom zarekwirowano też coś w rodzaju tablic reklamowych. Niczym w barze wypisana była na nich oferta handlowa: nazwa narkotyku, cena, opis działania, a nawet pochodzenie.  

Zresztą służby w Marsylii natykają też na ulotki rekrutujące do pracy dilerów. "Twoja drogeria (la drogue to po fr. narkotyki) Capsule Corp szuka sprzedawcy. Praca na ulicy na pełen etat. Do obowiązków należy witanie klientów i dbanie o dobrą sprzedaż oraz wizualna kontrola otoczenia". Dla nastolatków to dobrze płatna praca. Już sama "kontrola otoczenia", czyli ostrzeganie przed wjeżdżającymi do dzielnicy policjantami, lub podejrzanymi samochodami to 2-3 tys. euro miesięcznie. Drobni dilerzy dostają więcej. Wiele nie ryzykują, w przypadku wpadki ze względu na wiek przeważnie są szybko wypuszczani. Jak zauważa gazeta, handel narkotykami od mafii korsykańskiej przejęli już na dobre migranci z Afryki Północnej. Informator "Le Figaro" opisywał, że handel narkotykami zapewnił rozwój ekonomiczny miasta. Pieniądze, które przynosi proceder, są bowiem inwestowane w gospodarkę i w firmy usługowe. Te dają pracę mieszkańcom biednych dzielnic. "Stworzyliśmy alternatywne społeczeństwo" - uśmiechał się Caïd. Gangi działające w Marsylii zajmują się nie tylko narkotykami. Według danych Krajowego Obserwatorium Przestępczości i Reagowania mieszkańcy regionu Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże (gdzie znajduje się Marsylia) obok l’Ile de-France (m.in. Paryż) są najbardziej narażeni na włamania i kradzieże. I tu znów dochodzimy do futbolu.  

Arkadiusz Milik debiutuje w Marsylii"L'Equipe" postawiło diagnozę po debiucie Arkadiusza Milika. "Oczekiwany wybawiciel. Nawet najlepszy napastnik świata nie odmieni sytuacji"

Milik z pistoletem przytkniętym do szyby

Choć w Neapolu piłka nożna jest niemal jak religia, to przed napadami na piłkarzy, ta religia raczej nie chroniła, najwyżej pomagała potem. Choć zawodnicy byli tam czczeni, goszczeni w restauracjach na koszt właścicieli, uwielbiani przez piłkarzy i noszeni na rękach, to byli też okradani. Jedna z legend klubu Marek Hamsik został napadnięty dwa razy. Raz przestępcy zajechali mu drogę, wybili szybę w aucie i zabrali zegarek oraz klucze do domu. Wprawdzie gdy wieść się rozniosła, zegarek kilka dni później czekał na niego na posterunku policji. Innym razem złodzieje przystawili mu pistolet do głowy i znów zabrali zegarek. Kiedyś też swoje auto stracił młody napastnik klubu Andrea Russotto, ale po akcji kibiców samochód szybko się znalazł.  

W Neapolu napadnięty został także Lorenzo Insigne, Juan Camilo Zuniga czy partnerki Ezequiela Lavezziego i Edinsona Cavaniego. Łupem złodziei padały zegarki, biżuterię i pieniądze. Milik też doświadczył w Neapolu nieprzyjemnego zdarzenia. Został wraz ze swoją partnerką zaatakowany przed wjazdem do garażu. Do szyby jego samochodu przystawiono pistolet. Polak musiał oddać drogocenny zegarek. Gdyby jednak graczy Napoli zestawić z przestępstwami, których doznawali pracownicy Olympique Marsylii, wyszłoby, że we Włoszech nie było tak źle.

Arkadiusz Milik z debiutem w Marsylii. Popełnił błąd przy drugim golu dla AS MonakoMilik zadebiutował w Marsylii! Zaliczył błąd przy golu. "Nie miał prawa zbawić zespołu"

Marsylia traciła zawodników z powodu przestępczości w mieście

W Marsylii w ostatniej dekadzie przestępstw wymierzonych w piłkarzy było tyle, że z poszkodowanych można by zrobić dwie jedenastki. Sporymi pechowcami były rodziny braci Ayew, które z Marsylii w pewnym momencie chciały uciekać. Podczas gdy Jordan i Andre grali wyjazdowe mecze, ich rodziny i bliscy przyjaciele doświadczali napaści uzbrojonych złodziei. Ci wchodzili do ich wynajmowanego domu i zabierali pieniądze, kosztowności, a raz też samochód. Taki scenariusz powtarzał się trzykrotnie w ciągu roku. Mimo że bracia zmieniali miejsce zamieszkania.  

- Jak to usłyszałem, to byłem przerażony. To zmusza mnie do pomyślenia mojej przyszłości w klubie - mówił Andrew "La Provence". - To niepokojące, bo wygląda, że celem przestępców są gracze. Klub będzie próbował znaleźć rozwiązanie tego problemu - zapewnił Jean-Claude Dassier ówczesny prezes Marsylii. Po czym sam też został okradziony. W podobnym czasie przestępcy zaatakowali również lubianego na Stade Velodrome Lucho Gonzaleza. Argentyńczyk stracił, karty kredytowe, biżuterię, a przestępcy łupem wyjechali jego autem. Piłkarz napadem był tak wstrząśnięty, że w ciągu kilku miesięcy wrócił do swego poprzedniego klubu – FC Porto. Mniej szczęścia podczas napadu miał Vitorino Hilton. Brazylijski obrońca na oczach swych dzieci został pobity kolbą pistoletu. Łupem złodziei padły rzeczy o wartości 100 tys. euro. 

Nowy trener Arkadiusza Milika może zostać zwolniony. Były trener Barcelony na ratunekNowy trener Arkadiusza Milika może zostać zwolniony. Były trener Barcelony na ratunek

Dla Brazylijczyka to był tak traumatyczny napad, że dwa tygodnie po nim zakomunikował władzom klubu, iż nie chce mieszkać w Marsylii. Zaproponowano go kilku klubom. Poszedł do Montpellier, skorzystał z okna transferowego. Jeśli kluby tracą piłkarzy z różnych powodów: konfliktów, wykupywania ich przez bogatszych, braku porozumień w sprawie nowych umów, to w 2011 można zaryzykować stwierdzenie, że Marsylia traciła zawodników z powodu przestępczości w mieście. Hilton w Montpellier gra do dziś, marnym pocieszeniem było dla niego, że jego pięciu oprawców złapano i skazano w 2015 roku. Dostali kary od jedenastu do piętnastu lat więzienia, nie tylko za napad na piłkarza. Te napady na piłkarzy sprzed kilku lat wydawały się bardziej brutalne, od tych współczesnych. W 2014 roku Mario Lemina został zaatakowany we własnym domu na oczach ciężarnej narzeczonej. Mieszkał tuż pod bazą treningową Olympique. W czasie napadu doszło do rękoczynów i gróźb, bo napastnicy wymuszali na nim podanie pinu do karty, którą chcieli wziąć. Oprócz standardowych, wartościowych rzeczy zabrali też kilka par butów. W 2015 roku Lemina, młodzieżowy reprezentant Francji, był już graczem Juventusu, choć na pewno w transferze pomogła jego dobra gra i zainteresowanie innych klubów, a nie tylko sama chęć ucieczki z południa Francji.

Thauvin walczył, a Diarra z kradzieży się cieszył: Nie jestem już prawiczkiem!

Florian Thauvin walczył z napastnikami, gdy ci próbowali go okraść metodą na stłuczkę. Wyszedł ze swojego samochodu, w który wjechał skuter, a wtedy jeden z napastników poddusił go od tyłu. Piłkarz się oswobodził, a ponieważ sytuacja miała miejsce na ulicy, napastnicy zrezygnowali z dalszych działań i uciekli. 

Niektórzy gracze Marsylii, sami mogli sobie pluć w brodę. Dimitri Payet stracił rzeczy o wartości 110 tys. euro, bo nie zamknął na noc drzwi. Nie włączył też zresztą systemu alarmowego. Podczas rabunku spokojnie spał.  

Arkadiusz MilikNiesamowite pożegnanie Arkadiusza Milika z Napoli. Pokazał wielką klasę [WIDEO]

Pechowcem był też dyrektor sportowy klubu Gunter Jacob. Został okradziony dwa razy w ciągu 10 dni. Raz gdy wraz z rodziną spał, drugi raz, gdy dom był pusty. Nie przejął się tym i potem nawet żartował: Za pierwszym razem złodzieje zabrali tyle, ile mogli, wiec tej drugiej grupie już niewiele zostało - tłumaczył. Trudno powiedzieć, dlaczego w klubie pracował tylko 3 miesiące. Kontrakt rozwiązał za porozumieniem stron. Niektórzy piłkarze jak Lassana Diarra, ironizowali z brutalnej marsylskiej rzeczywistości.  

- Stało się. Nie jestem już prawiczkiem! Też zostałem okradziony - oznajmił dumnie na Twitterze, niejako przyjmując, że stał się uczestnikiem miejscowej tradycji. Na długiej liście zawodników, których ta tradycja też dosięgnęła, są też m.in. Karim Rekik, Lucas Ocampos, Jérémy Morel, Brandao, Fabrice Abriel, czy André-Pierre Gignac. Ten ostatni stracił wszystkie pojazdy, w tym motocykl i quada, bo złodzieje dostali się do jego garażu.  

Kiedy wydawało się, że ostatnio problemów z włamaniami pracownicy OM mieli mniej, obrabowano mieszkania prezesa Marsylii Jacquesa-Henri Eyrauda. 

Arkadiuszowi Milikowi w nowym klubie należy życzyć, nie tylko goli i wielu minut na boisku, ale też spokoju i unikania marsylskich kłopotów.