Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

To nie żart. Najbogatszy klub świata w poważnych tarapatach. Zamiast Messiego sprzedaż gwiazd?

Choć wielu może uznać to za żart, to Paris Saint-Germain, najbogatszy klub piłkarski na świecie, ma problemy finansowe. Hiszpanie nazywają go nawet mistrzami deficytu. Jak wynika z raportu firmy analitycznej KPMG, w sezonie 2019/20 paryżanie przynieśli 126 milionów euro straty - to najgorszy wynik w Europie. Ale będzie gorzej. Niedawno mistrzowie Francji poprosili o pomoc państwa przy opłacaniu wynagrodzeń pracowników, a "L'Equipe" twierdzi, że ich szefowie przewidują wzrost strat aż o 60 proc., do poziomu 204 milionów euro.

Jeszcze niedawno upatrywaliśmy w paryżanach faworytów do sprowadzenia Leo Messiego, ale dziś warto zadać pytanie, czy w ogóle będzie ich stać na zatrzymanie Kyliana Mbappe i Neymara? Kontraty gwiazdorów wygasają w czerwcu 2022 roku, a sam dyrektor sportowy Leonardo pytał retorycznie na łamach "France Football": – Skoro my możemy nie mieć kasy na utrzymanie swoich gwiazd, kto miałby środki, by zapłacić choć jednemu z nich?

Kłopoty mają wszyscy. Ale te Francuzów są zdecydowanie najpoważniejsze

PSG nie jest jedynym gigantem, który ma kłopoty finansowe. Jak wynika z raportu KPMG, z grona największych klubów tylko Real (300 tys. euro) i Bayern (5,9 miliona) zakończyły rok z zyskiem. Ale Francuzów skutki pandemii koronawirusa dotknęły szczególnie mocno. Wiosną, jako jedyni z pięciu czołowych lig, nie dokończyli sezonu. "Wyszliśmy na idiotów", grzmiało "L'Equipe", a zespoły z Ligue 1 już wtedy miały poważne kłopoty finansowe, bo Canal+ nie wypłaciło ostatniej raty wygasającego kontraktu telewizyjnego. To nie mogło dziwić. Nie ma grania, nie ma siana.

Aby wytłumaczyć problemy PSG, najpierw trzeba zająć się kłopotami całej ligi. Francuzi liczyli, że dzięki pieniądzom z nowego kontraktu telewizyjnego (ponad trzy miliardy euro w ciągu czterech lat) zdołają dołączyć do uciekającej czołówki. W firmie telekomunikacyjnej Mediapro upatrywali zbawicieli, w końcu planowała ona zapłacić dwa razy więcej niż Canal+ (ok. 800 milionów euro rocznie), ale skończyło się to katastrofą. Hiszpanie szybko uznali, że przeszacowali wartość Ligue 1. Nie wypłacili dwóch pierwszych rat kontraktu (do grudnia mieli przelać 325 milionów euro) i wycofali się z porozumienia, płacąc tylko 100 milionów euro kary

Eksodus gwiazd, życie na kredyt i apele o "cięcia pensji w imię ratowanie francuskiego futbolu"

Trwają gorączkowe poszukiwania nowego partnera. Wyniki przetargu mają zostać ogłoszone 1 lutego. Zainteresowanie zakupem praw do transmisji wykazywał np. Canal+, ale on na pewno nie zapłaci tyle, ile proponowało Mediapro. To też nie może szczególnie dziwić, bo oglądalność meczów Ligue 1 w ciągu kilkunastu lat spadła o połowę. Jak wynika z raportu ekonomicznego miesięcznika Capital, w sezonie 2019/20 mecz Ligue 1 średnio oglądało 851 tysięcy widzów, połowę tego, co w rozgrywkach 2007/08. Nawet klasyk PSG – Olympique Marsylia był oglądany przez niespełna dwa miliony widzów, milion mniej niż starcie OM z Lyonem z 2009 roku.

Kryzys dotyka wszystkich. PSG, które miało być głównym beneficjentem pieniędzy z Mediapro, ma największe problemy, ale na kredyt żyje mnóstwo klubów. Nie stać ich na utrzymywanie boisk treningowych czy departamentów skautingu, nie mówiąc już o piłkarzach, których prosi się o potężne obniżki pensji (30-40 proc. – Bez drastycznych cięć wynagrodzeń w imię francuskiego ratowania futbolu nie przetrwamy – mówi prezes Krajowej Dyrekcji Kontroli Zarządzania Klubami we Francji Jean-Marc Mickeler. Eksperci przewidują, że Ligue 1 czekać może eksodus gwiazd. Latem wygasną kontrakty Angela Di Marii i Memphisa Depaya, który sugeruje, że jego kolega z Olympique Lyon, Houssem Aouar, również pragnie opuścić klub. Jak zwykle, zainteresowanie budzą też francuskie talenty, na czele z łączonym z Realem Madryt Eduardo Camavingą. Nadrobienie takiej wyrwy w jakości mogłoby trwać latami i znacząco odbić się na poziomie Ligue 1, która, tak czy siak, nie wytrzymuje wyścigu nie tylko z LaLiga czy Premier League, ale też z Bundesligą i Serie A, które jeszcze do niedawna wydawały się być w jej zasięgu.

Piłkarze Tottenhamu pożegnali Mauricio Pochettino"Miało się go czasem ochotę zabić, bo przeczołgał cię jak psa. Tyle że to przynosiło efekty". Pochettino już rządzi w PSG

Właścicieli stać, by dosypać gotówki i "usunąć" problem. Ale co z Finansowym Fair Play?

W tym momencie warto wrócić do PSG. Klub musi ciąć koszty. Od stycznia 400 z 700 pracowników jest na "częściowym bezrobociu". Korzystając z programu "chômage partiel" paryżanie korzystają z pomocy państwa przy wypłacaniu ich pensji. – W poprzednim sezonie były cięcia pensji, ale teraz nic nie wiemy. Nikt się z nami nie kontaktował – przekonywał bramkarz Keylor Navas. Działacze ekipy z Parc des Princes stąpają po cienkim lodzie. Z jednej strony, katarscy właściciele mogliby po prostu "dosypać" gotówki, by wszystko się zgadzało, ale to oznaczałoby złamanie zasad Finansowego Fair Play, za co UEFA już raz PSG ukarać chciała. Z drugiej, w czerwcu 2022 roku wygasają kontrakty Mbappe i Neymara, a negocjacje utrudnia fakt, że Francuzi płacą zdecydowanie większe podatki niż ich rywale z Hiszpanii, Anglii czy Niemiec.

– Prowadzimy rozmowy. Mam pozytywne odczucia. Mam nadzieję, że Kylian i Neymar uznają, że Paryż jest miejscem, w którym będą mogli spełnić swoje piłkarskie ambicje i że uda nam się dojść do porozumienia. Na koniec, zostaną tu tylko ci, którzy będą tego chcieli – przekonywał Leonardo. Jego słowa Hiszpanie odebrali jako otwarcie drzwi do transferu Mbappe do Realu, podpierając się rzekomymi na linii Mbappe – Mauricio Pochettino. Niedawno zatrudniony trener, który zresztą też dostał solidne uposażenie, skrytykował napastnika po meczu z Saint-Etienne (1:1) i ściągnął go przed końcem meczu z Angers (1:0), co miało wywołać wściekłość mistrza świata.

Mieli być Messi, Agüero czy Ramos, będzie wyprzedaż i próby utrzymania gwiazd

Szybko okazało się jednak, że to burza w szklance wody. – Prowadzimy rozmowy – przyznał Mbappe. – Byłem i jestem tu bardzo szczęśliwy, bo wszyscy mnie wspierali, ale muszę przemyśleć decyzję o przedłużeniu kontraktu, bo jeśli to zrobię, to po to, by zostać w PSG na wiele lat – powiedział 22-latek po piątkowym starciu z Montpellier (4:0), w którym się przełamał i zdobył dwie bramki. Snajper przyznał, ze na razie nie wie, co zrobi, ale zapowiedział, że "niedługo będzie musiał podjąć decyzję".

Sytuacji w Paryżu przygląda się cały piłkarski świat. Z jednej strony, klub znajduje się w potężnym kryzysie finansowym i szuka nie oszczędności, czy to za pomocą cięć pensji, czy sprzedaży niepotrzebnych zawodników (Leandro Paredesa, Juliana Draxlera czy Tilo Kehrera). Z drugiej, musi podjąć decyzje ws. przyszłości gwiazd (Neymar, Mbappe), a też paryżan ciągle wymienia się w kontekście transferów Sergio Agüero, Sergio Ramosa czy Messiego (Leonardo: "To oczywiste, że jest na naszej liście życzeń, jeśli pojawi się szansa sprowadzenia go, to postaramy się to zrobić”), którym latem wygasają kontrakt i których katarscy szejkowie chętnie zobaczyliby na Parc des Princes. Akurat oni pewnie nigdy się nie spodziewali, że kiedyś może nadejść moment, w którym zabraknie im pieniędzy na spełnienie marzeń.