Neymar upomniany przez sędziego za efektowny trik. Mateusz Borek bezlitośnie ocenił sytuację

W sobotnim meczu PSG - Montpellier (5:0), Neymar otrzymał żółtą kartkę za dyskusję z sędzią po tym, jak ten upomniał go za efektowny trik - uznał to za prowokowanie rywali. Decyzja sędziego wywołała ogromne kontrowersje, a sam Brazylijczyk długo nie mógł się z nią pogodzić. - Chora akcja, sędzia pomylił - jak mawia klasyk - odwagę z odważnikiem - napisał na Twitterze Mateusz Borek. Dziennikarze i eksperci zgodnie komentowali to zajście.

Sytuacja z 37. minuty meczu między PSG a Montpellier nie była zrozumiała ani dla widzów, ani dla piłkarzy na Parc des Princes. Neymar próbował przedryblować dwóch rywali - Arnauda Souqueta i Jordana Ferriego - przerzucając nad nimi piłkę. Jeden z nich wybił ją na aut, a gra została szybko wznowiona. Przy kolejnej przerwie sędzia wrócił jednak do sztuczki brazylijskiego gwiazdora PSG. Mimo że francuskie media szukały innych powodów, dla których arbiter mógłby mieć zastrzeżenia do Neymara, to wiele wskazuje na to, że piłkarz został upomniany właśnie za próbę efektownej sztuczki technicznej. Kamery wychwyciły jak Brazylijczyk krzyczał do sędziego: "Ja gram w piłkę!" Neymar był mocno oburzony. Po dalszej dyskusji dostał żółtą kartkę. Schodząc do szatni w przerwie meczu, w wymianie zdań z linowym też powtarzał: "Ja grałem w piłkę, a on mi dał żółtą kartkę."

Eksperci bezlitośni dla sędziego. "Pomylił odwagę z odważnikiem"

Po zakończeniu spotkania w internecie pojawiło się mnóstwo komentarzy, dotyczących niezrozumiałej (delikatnie mówiąc) decyzji sędziego. - Chora akcja. Sędzia pomylił - jak mawia klasyk - wagę z odważnikiem. Joga Bonito. Dla takich piłkarzy i zagrań ludzie przychodzą na stadiony i kochają futbol - napisał na Twitterze Mateusz Borek.

- Jedni narzekają, że futbol jest coraz mniej widowiskowy, taktyka, bronienie, przesuwanie, drudzy jak ktoś już wkłada pierwiastek Harlem Globetrotters [amerykański zespół łączący grę w koszykówkę z widowiskowymi pokazami i sztuczkami - red.], to kasują. Głupota. Oby to nie był precedens - dodał Tomasz Ćwiąkała, dziennikarz Canal+Sport.

Decyzja francuskiego arbitra zdziwiła także byłego szefa kolegium sędziów w Polsce, Sławomira Stępniewskiego. - Nie wyobrażam sobie, by stopować umiejętności zawodnika, tylko po to by mieć spokojniejszy mecz - przyznał w rozmowie z Kacprem Sosnowskim. - Nigdzie w przepisach nie spotkałem się, że dryblingiem można prowokować rywala - dodał.

- Co ten sędzia? W jaki sposób Neymar prowokował? Jedna z najbardziej bezsensownych decyzji sędziego jaką widziałem - pisali użytkownicy Twittera.

Więcej o: