Ligue 1: Stępiński na aucie? Polak poza składem Nantes

Mariusz Stępiński w wygranym 3:1 spotkaniu Nantes z Dijon nie zagrał wcale. Nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych. To pierwsza taka sytuacja w tym sezonie. Jego trener po meczu chwalił napastników. Czy to początek kłopotów reprezentanta Polski?

FC Nantes drugi raz z rzędu w meczu u siebie strzeliło w Ligue 1 trzy gole - po raz ostatni udało im się 11 lat temu! Nantes w lidze strzela bardzo mało goli, a jej napastnicy ciągle są krytykowani. Po ostatnim domowym meczu z Marsylią, m.in. dzięki fantastycznemu trafieniu Stępińskiego i wygranej 3:2, wydawało się, że karta się odwróci. Może tak być, ale niekoniecznie z udziałem Polaka. W kolejnym ligowym meczu z FC Metz reprezentant Polski został zmieniony przez Yacine Bammou już w połowie spotkania. W piątkowym starciu z Dijon Stępiński nie znalazł się już nawet w meczowej kadrze.

Rywal Stępińskiego wraca do łask

Na boisku zastąpił go wspomniany Bammou. Marokańczyk miał wejście smoka. Zdobył ładną bramkę już w trzeciej minucie gry, po precyzyjnym strzale z kilkunastu metrów. Trener Nantes Sergio Conceicao na pomeczowej konferencji prasowej chwalił gracza.

- Jestem bardzo zadowolony z gry Yacine'a. To, co zrobił, było szczególnie ważne. Wszyscy jesteśmy razem, bo zjednoczeni jesteśmy silniejsi - oznajmił szkoleniowiec.

Conceicao nawiązał do wygwizdywania zawodnika przez własnych kibiców. W listopadzie ubiegłego roku, gdy Nantes grało z PSG, Bammou w polu karnym rywala zachowywał się samolubnie. Gdy kolega z drużyny zwrócił mu uwagę, odparł, by ten "zamknął jadaczkę". Film z boiskowej kłótni obiegł media, a zachowanie Marokańczyka wyjątkowo nie spodobało się fanom Nantes.

- Jak widzę, że zawodnik na treningach daje z siebie wszystko, to przykro mi, że kibice pamiętają go tylko za jedno zachowanie. Teraz mogą nagrodzić go brawami, bo zagrał znakomity mecz- wyjaśnił szkoleniowiec. Także dziennikarze "L'Equipe" podkreślają dobrą grę rywala Stepińskiego.

"Był liderem w zmienionym przez trenera systemie gry" - czytamy w dzienniku. Nantes przeszło wtedy z ustawienia 4-4-2 na 4-3-3. Na placu gry pojawił się również ofensywny piłkarz, Felipe Pardo i też strzelił gola. Niesamowitego. Trafił w samo okienko, choć oddał strzał z okolic narożnika boiska.

- Felipe popisał się pięknym uderzeniem. Brakuje mu trochę wiary w siebie, bo nie grał przez sześć miesięcy. Ten gol mu pomoże - ocenił szkoleniowiec. Wygląda na to, że kolejny rywal Stępińskiego wraca do formy.

Sala z golem, Nakoulma z debiutem

Nie tylko Bammou i Pardo zagrali dobre spotkanie. W meczu z Dijon nieźle spisał się też inny napastnik Emiliano Sala, który również zdobył bramkę. - Emiliano to gracz, który na boisku zawsze daje z siebie wszystko - podkreślił szkoleniowiec.

Dodajmy, że Argentyńczyk jest obecnie najskuteczniejszym strzelcem Nantes (ma sześć goli), a u Conceicao gra najwięcej z napastników. Trudno przypuszczać, by jego pozycja była zagrożona.

Stępińskiemu ponadto przybył kolejny konkurent, dobrze zresztą znany w Polsce. W barwach ekipy ze Stade de la Beaujoire zadebiutował w piątek Prejuce Nakoulma. Na boisku zastąpił Salę i jak napisano w L'Equipe "spisał się obiecująco".

Trudno przypuszczać, by były zawodnik Górnika Zabrze, tuż po pojawieniu się we Francji, nie otrzymał szansy zaprezentowania umiejętności. Stępińskiego czeka zatem ciężka walka o miejsce w składzie. W najbliższych meczach Nantes zagra z broniącą się przed spadkiem Bastią i liderem ligi AS Monaco.

Zobacz wideo

Rybus załamany

- W styczniu myślałem o zmianie klubu - przyznał Polak, który ma problemy z załapaniem się do składu Lyonu CZYTAJ WIĘCEJ >>

Więcej o: