Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kolejny "klaps" od trenera? Grzegorz Krychowiak w rezerwach PSG. Tata Edward: - Zapomnieliście, jak dobry jest. Nie podda się

Grzegorz Krychowiak jest zdrowy. Ale z gwiazdami PSG na razie nie pogra. Będzie odbudowywał się w rezerwach. - Może trener Emery chciał dać mu klapsa? - zastanawia się ojciec piłkarza Edward w rozmowie ze Sport.pl. Brat i menadżer Krzysztof dodaje: - Usiądziemy w czerwcu, będziemy się zastanawiać co dalej. Zdradza, że zimą dostali dwie konkretne oferty.

Do PSG przechodził ze sporymi nadziejami. Po wywalczeniu dwóch pucharów Ligi Europy z Sevillą, powrót do Francji miał być dla Grzegorza Krychowiaka spełnieniem marzeń. Ukochane miasto, wielka drużyna, dobre pieniądze, prestiż i wejście na wyższy poziom sportowy. Wszystko jest, oprócz tego ostatniego.

- Grzegorz wybierając PSG wiedział gdzie idzie - zaznacza w rozmowie ze Sport.pl jego brat Krzysztof, który pełni jednocześnie funkcję menadżera. - Sezon ocenia się po nim. Nie po kilku miesiącach, nie po pierwszej rundzie. Usiądziemy w czerwcu i będziemy się zastanawiać co dalej. Na pewno nie może to wyglądać tak jak teraz, jeśli chodzi o liczbę minut spędzonych na boisku - podkreśla.

Krychowiak w Ligue 1 rozegrał do tej pory nieco ponad 600 minut. Wystąpił w mniej niż połowie spotkań. Tylko w pięciu zagrał w pełnym wymiarze.

- Był też niekorzystny splot okoliczności - broni syna pan Edward. - Np. ta kontuzja i pozostawienie w klubie kilku zawodników, którzy mieli odejść. Ale potoczyło się inaczej. Tak to w życiu bywa. Dziś opcja defensywnych pomocników, takich jak Grzegorz, we Francji jest bardzo bogata. PSG to też taki klub, który jak coś jest nie tak, to próbuje następnego piłkarza. Ale syn się nie podda - zapewnia.

Obrońcy w ataku, Krychowiak na ławie

Ojciec Grzegorza futbolem żyje na co dzień. W żywiołowy sposób opowiada o tym dlaczego jego zdaniem przejście z Sewilli do Paryża jest wyzwaniem: - Grzegorz był kształtowany jako typowy defensywny pomocnik. Zaś styl PSG to futbol typowo ofensywny. Ich filozofia gry różni się od wszystkich pozostałych drużyn francuskich. W FC Sevilla jego rola była taka: rozbić akcję, podać, najczęściej do Evera Banegi i tyle. On te zadania bezwzględnie wykonywał. Nie miał nawet prawa przekraczać środka pola! Tu jest taki system, że obrońcy typu Silva to więcej grają w ataku, niż na swojej pozycji. A Veratti, defensywny pomocnik, siedzi na polu karnym przeciwnika - argumentuje tata Grzegorza.

- Jak próbował wejść w ten system to akurat jeden mecz przegrali, drugi przegrali i tyle... Może Unai Emery chciał potem dać mu klapsa? Tak to odebrałem, to moje prywatne zdanie - zaznacza ojciec reprezentanta Polski. - Jest jednak na tyle dojrzałym piłkarzem, że potrafi wyciągnąć wnioski i wszystkie zastrzeżenia, z którymi się boryka przeminą.

Kontuzja kości, odbudowa w rezerwach

Najważniejsza, dobra informacja dotycząca Krychowiaka dotyczy zdrowia i zaleczenia kontuzji. Dziwnej kontuzji. - To było zbicie kości, nie mięśnia, ale samej kości. Trudny uraz, bo nie można wiele zrobić. To boli i musi przestać boleć. Na szczęście już przestało. Brat niedawno wrócił do normalnych treningów - opisuje Krzysztof.

Ale jest też zła informacja: Polak na razie grać nie będzie. Przynajmniej nie tam, gdzie by chciał. Został bowiem przesunięty do rezerw, czyli na czwarty poziom rozgrywkowy we Francji. Jak wyjaśnił Emery na konferencji prasowej "żeby złapać tam rytm meczowy".

W sobotę rezerwy PSG podejmowały walczący o pierwsze miejsce w tabeli Granville. Krychowiak zagrał od początku, został zdjęty pod koniec drugiej połowy (77. minut), ale francuskie media dobrze oceniły jego występ. Zresztą jak całego PSG, które zwyciężyło 3:0. - Zapewniał zespołowi równowagę między obroną i atakiem, nadawał tempo. Miał kilka dobrych prostopadłych podań- podsumował występ Krychowiaka serwis CulturePSG.com.

Nie żałować, że się nie spróbowało

Przed transferem do wielkiego klubu, tym wspomnianym wyzwaniem, rodzina Krychowiaków miała pewne obawy.

- Dużo rozmawialiśmy. Nie jedną minutę czy godzinę, dłużej. Rozmawialiśmy o możliwościach, szansach. Zawsze wtedy była taka motywacja, że lepiej żałować, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało - podkreśla ojciec Grzegorza.

- Tu nie chodzi o to, by komuś pokazać na co go stać. Mój brat dobrze wie co potrafi. Cztery poprzednie lata to było nieprzerwane pasmo sukcesów. To nie jest tak, że po sześciu słabszych miesiącach on nie wie na co go stać. Nic nie musi nikomu udowadniać - twierdzi Krzysztof.

- Codziennie z nim rozmawiam, wydaje mi się, że jest optymistycznie nastawiony. Może nie okazuje mi tego jak się naprawdę czuje, ale to jest wojownik, który będzie walczył o miejsce w składzie i będzie próbował - zapewnia ojciec. Co zatem dalej?

Krychowiak w Paryżu robi to, co do niego należy

- Nic się nie zmieniło. Wstaje o 8 rano, jest pierwszy w klubie, idzie na siłownie, potem ma trening, potem znów na siłownię i odnowę biologiczną. Je i kładzie się spać. Tak w okolicach 21 - mówi z lekkim uśmiechem brat zawodnika.

- Niech robi, to co robi i niech tylko będzie zdrowie. Wiem, że w Polsce się o tym nie pamięta, ale on rok temu był wśród najlepszych defensywnych pomocników na świecie. On dalej nim jest, ja wiem, że 2017 rok to znowu będzie rok Grzegorza Krychowiaka.

Czy w PSG? W ostatnim czasie Emery nie przeprowadzał ze swoim piłkarzem jakiejś poważnej rozmowy. Menadżer podkreśla, że obowiązuje ich to co ustalili ze szkoleniowcem wcześniej.

- Pracuj, będziesz ważnym zawodnikiem, dostaniesz swoją szansę. Stanowisko trenera jest jasne - przypomina umowę Krzysztof. - A taki Layvin Kurzawa? Rok czekał na grę. Dopiero teraz dostosował się mentalnie do tej drużyny. Ekipa go przyjęła. Typowy Francuz, reprezentant kraju, a też miał na początku ciężko - przypomina natomiast pan Edward.

Jeśli jednak Grzegorz Krychowiak chciałby grać gdzie indziej nie byłoby z tym problemu.

- W zimowym okienku transferowym mieliśmy dwie bardzo konkretne propozycje. To były kluby z topowej piątki lig w Europie - zdradza brat-menadżer. Z Włoch i z Hiszpanii?

- Jeden kraj pan trafił - ucina.

Włoska prasa sugerowała, że Polakiem interesował się Juventus. Angielskie media w grudniu też wymieniały nazwy mocnych ekip, do których mógłby trafić.

Krychowiak jednak na obchodzone w końcówce stycznia 27. urodziny transferowego prezentu nie chciał. - Dostał, szczere, słodkie, prawdziwe życzenia - puentuje jego tata i dodaje: - On naprawdę łatwo się nie podda.

Zobacz wideo

Grosicki ma dziwne hobby. Ile sprzedałby wycieczek last minute w biurze podróży? [MEMY]

Więcej o: