Trzech Polaków na starcie Serie A. Walczą z ławki lub się leczą

Trzech Polaków zatrudniają w tym sezonie kluby Serie A. Boruc walczy o miejsce w składzie, Glik jest blisko pierwszej jedenastki. Augustyn się leczy.

Artur Boruc

30-letniego Artura Boruca Fiorentina wzięła, bo wokół jego rówieśnika Sebastiena Freya narastała niepewność - wiosną popełniał błędy, mówiło się o jego odejściu, przeżywał kłopoty osobiste (rozwodził się). Transfer Polaka go zirytował, zwłaszcza że nowy trener Sinisza Mihajlović nie chciał oficjalnie ogłosić, że czołowy bramkarz Serie A ostatnich sezonów wciąż jest numerem jeden. Boruc w sparingach wypadał bardzo dobrze, więc gazety zaczęły spekulować, że wskoczy między słupki. W niedzielę z Napoli miał jednak grać Francuz.

Kamil Glik

Jeszcze bardziej do podstawowej jedenastki zbliżył się niespodziewanie Kamil Glik. 22-letni stoper wylądował w Palermo, klubie stawiającym na młodych, który wypromował właśnie innego młodzieńca z centrum defensywy, sprzedanego do Bundesligi Simona Kjaera. Sycylijczycy też grają w niedzielę wieczorem (z Cagliari), Polak rywalizuje o miejsce w składzie z o dwa lata młodszym Argentyńczykiem Ezequielem Munozem. Za kilka tygodni dojdzie jeszcze jeden konkurent, kontuzjowany obecnie Rumun Dorin Goian (30 lat). Pewniakiem jest doświadczony Cesare Bovo (27 lat).

Błażej Augustyn

Błażej Augustyn (22 lata) z Catanii zerwał więzadła wiosną, gdy z ławki rezerwowej wskoczył na boisko. Leczy się.

We włoskiej elicie mógł grać także Bartosz Salamon (19 lat), ale zamiast awansować z Brescią do pierwszej ligi, został wypożyczony do trzecioligowej Foggii. Jeszcze niżej spadł bramkarz Michał Miśkiewicz (21 lat) - nie przebił się ani w Milanie, ani w Chievo (nawet na ławkę rezerwowych, był wypożyczony) i został zesłany do czwartoligowego Crociati Noceto.

 

Trezeguet odchodzi z Juventusu po 10 latach ?

Więcej o: