Serie A. Jak Inter Mediolan założył Juventusowi sombrero. Co będzie z Milanem?

Juventus wydał w piątek Interowi wojnę, więc musiał przegrać. Do sześciu punktów przewagę nad turyńczykami zwiększyła czwarta w tabeli Sampdoria, która wygrała w niedzielę z Milanem 2:1.

Turyńczycy ruszyli agresywnie, jakby nie wiedzieli, że z mistrzami Włoch łatwiej zagrać lepiej w piłkę, niż wejść z nimi w zwycięskie zwarcie. Ofiarą padł Momo Sissoko. Najpierw dostał żółtą, potem czerwoną kartkę. Sędzia zwłaszcza w pierwszym przypadku mógł zareagować łagodniej, ale też mógł dojść do wniosku, że piłkarze z trudem hamują się przed bijatyką.

Juventus przez blisko godzinę grał osłabiony, więc musiał ulec pod naporem Interu. Faworyci z minuty na minutę naciskali energiczniej, przed wtorkowym starciem z Barceloną w Lidze Mistrzów zaimponowali wydolnością i gdyby byli precyzyjniejsi pod bramką, szybko zagwarantowaliby sobie zwycięstwo. Dał im je Maicon, najlepszy obok rodaka Daniego Alvesa prawy obrońca na świecie.

Brazylijczyk podpadł ostatnio trenerowi Jose Mourinho. Spóźniał się na treningi, grał średnio. Zrehabilitował się golem magicznym. Zaczął od żonglerki, trzy razy podbijając piłkę przed nosem Amauriego (w latynoskiej terminologii "założył mu sombrero"), po czym uderzył ją z woleja. Zza pola karnego, ale bramkarz Gianluigi Buffon nie miał szans.

Maicon błysnął w idealnym momencie. W meczu i prestiżowym (to najsławniejszy niederbowy klasyk calcio), i arcyważnym z punktu widzenia walki o tytuł. W dodatku w momencie krytycznym - do ostatniego gwizdka brakowało kwadransa, a turyńską bramkę zdawały się chronić jakieś tajemne moce.

Po golu Inter całkowicie zapanował nad sytuacją. Mario Balotelli trafił w poprzeczkę, Samuel Eto'o podwyższył w doliczonym czasie gry na 2:0. Mecz odbywał się w piątek, by mediolańczycy znów zdążyli perfekcyjnie przygotować się do występu w Champions League. Oni wciąż zachowali szansę na trzy trofea - we wtorek pokonali Fiorentinę i awansowali do finału Pucharu Włoch. Tydzień popsuł im tylko nowy rozdział afery Calciopoli - ujawniono nowe podsłuchy, z których wynika, że na obsadę sędziowską ligowych meczów wpływali działacze kilkunastu klubów, w tym były prezes Interu Giacinto Facchetti. I dziś nawet zwolennicy nerazzurich zaczynają apelować, by ich klub zrzekł się tytułu za 2006 rok odebranego karnie relegowanemu do Serie B Juventusowi.

A w Turynie trwa koszmar. Piłkarze tym razem zasługują - co ostatnio zdarza się rzadko - na uznanie za waleczność, ale nastrojów w szatni radykalnie to nie podniosło. Oni mieli swoją wojnę jeszcze przed wojną boiskową. Kibole obrzucili ich autobus jajkami i kamieniami, a potem oblegali przez całą noc hotel, który chronił policyjny kordon. Bardziej cywilizowani turyńczycy spisali już sezon na straty, gazety skupiają się na przyszłym sezonie, przekonując czytelników, że Juve ma sporą szansę ściągnąć z Liverpoolu trenera Rafę Beniteza, któremu obiecuje ponoć 200 mln euro na transfery.

Do sześciu punktów przewagę nad turyńczykami zwiększyła czwarta w tabeli Sampdoria, która wygrała w niedzielę z Milanem 2:1, mimo że do przerwy przegrywała. Pokonani utrzymywali, że nadal wierzą w mistrzostwo, ale z Genui wracali praktycznie bez szans - nawet gdyby w kończącej sezon potwornie wymagającej serii gier zdobyli komplet punktów, Inter musiałby odnieść zaledwie jedno zwycięstwo w czterech kolejkach.

Milan i tak zdumiewał fachowców, którzy oczekiwali raczej, że nadzieje na tytuł straci wiele miesięcy temu. I w tym klubie spokoju jednak nie ma. Prasa donosi, że chwalony za znakomity debiutancki sezon trener Leonardo chce odejść po sezonie, bo nie wierzy, że zdoła sprostać żądaniom właściciela. Silvio Berlusconi wciąż nie zamierza bowiem wykładać pieniędzy na luksusowe transfery, zleca sięganie po wychowanków, a zarazem uważa, że drużyna ma walczyć o najwyższe europejskie cele. Tymczasem brazylijski trener zdaje sobie sprawę, że bez inwestycji jego starzejąca się kadra (mieszcząca 17 trzydziestolatków) będzie tylko słabnąć.

Roma pokonała Lazio 2:1 i jest liderem Serie A.

Serie A. 34. kolejka:

ATALANTA - FIORENTINA 2:1 (1:0): Pinto (6.), Tiribocchi (68.) - Montolivo (75.)

BARI - NAPOLI 1:2 (0:1): Almiron (76.) - Lavezzi (28., 57.)

CAGLIARI - PALERMO 2:2 (1:0): Cossu (28.), Jeda (87.) - Miccoli (88.), Hernandez (90.)

CATANIA - SIENA 2:2 (1:0): Lopez (11.), Biagianti (50.) - Maccarone (49.), Vergassola (69.)

PARMA - GENOA 2:3 (0:1): Zaccardo (59.), Bocchetti (62. sam.) - Palacio (33., 52.), Fatić (72.)

SAMPDORIA - AC MILAN 2:1 (0:1): Cassano (54. karny), Pazzini

(90.) - Borriello (20.)

UDINESE - BOLOGNA 1:1 (0:1): Di Natale (90.) - Zapata (4. sam.)

CHIEVO - LIVORNO 2:0 (1:0): Pellissier (28.), Abbruscato (88.)

INTER - JUVENTUS 2:0 (0:0): Maicon (75.), Eto'o (90.)

LAZIO - AS ROMA 1:2 (1:0) Rocchi (15.) - Vucinić (53, 63)

Relacja z meczu Inter - Juventus  ?

Więcej o: