Niby to włoska Serie A, ale w regionie czuć bliskość Austrii, a gra drużyny bywa porównywana do stylu znanego z Premier League. Czy Bartosz Mrozek, nowy bramkarz Udinese Calcio, będzie miał szanse na występy w nowym zespole? I do jakiego miejsca - nie tylko pod względem piłki - trafił?
– Mamy zaciętą rywalizację między słupkami, ale wciąż nie wiemy, co stanie się z Mrozkiem, czy odejdzie z klubu – mówił w połowie lipca trener Niels Frederiksen, komentując sytuację w bramce Lecha Poznań. O możliwym transferze Bartosza Mrozka mówiło się od miesięcy. Dyskusje podgrzał sam zawodnik, który już w kwietniu jasno zaznaczył, że chce opuścić Polskę.
– To nie jest tajemnica, że chciałbym spróbować nowego wyzwania. Mija mi trzeci rok w roli "jedynki" Lecha, zimą przyszedł nowy bramkarz, teraz klub rozgląda się za kolejnym – nie sądzę, że to przypadek. A i ja mam swoje marzenia. Chciałbym wyjechać – już latem albo w dalszej przyszłości, ale stanowisko mam jasne: szanuję swoje miejsce, ewentualna zmiana musi wiązać się z awansem sportowym. Nic na siłę – podkreślił w rozmowie z TVP Sport.
Kolejne tygodnie mijały, a o potencjalnych kierunkach, w które mógłby powędrować Mrozek, nie było słychać nic a nic. W końcu pojawiły się spekulacje, że zainteresowane ściągnięciem 26-letniego golkipera jest tureckie Goeztepe, z którego – o, ironio – do Lecha latem trafił Mateusz Lis. Do wymiany bramkarzy jednak nie doszło. Mrozek miał odrzucić również oferty z MLS i bułgarskiego Łudogorca Razgrad. Cierpliwie czekał, siedząc na ławce bijącego się o Ligę Europy Kolejorza, a kibice już snuli dywagacje, że może jednak w ogóle nie wyjedzie ze stolicy Wielkopolski. Ale pod koniec sierpnia nastąpił nieoczekiwany przełom.
Nowego golkipera poszukiwało Udinese Calcio. Początkowo Włosi złożyli Lechowi ofertę wypożyczenia z opcją wykupu, ale – jak informowali dziennikarze specjalizujący się w transferach – trener Kosta Runjaić był na tyle zdecydowany na ściągnięcie Mrozka do swojego zespołu, że doszło do transferu definitywnego. W wyniku transferu Kolejorz zarobił około 1,5 miliona euro, a sam golkiper podpisał kontrakt obowiązujący do 30 czerwca 2030 roku.
Można powiedzieć, że Lech dostaje niewielkie pieniądze za jednego z najlepszych bramkarzy Ekstraklasy. Za większą kwotę sprzedawano choćby Kornela Lismana do Venezii. W Poznaniu najpewniej doszli jednak do wniosku, że z niewolnika nie ma pracownika i jeśli już ktoś chce kupić Mrozka i on sam chce tam trafić, to nie ma sensu bawić się w dłuższe negocjacje. Lech zatem zyskuje minimalny zastrzyk gotówkowy, ale unika rosnącego niezadowolenia swojego zawodnika.
Mrozek zamienia zatłoczony Poznań na malutkie Udine. "Cenią sobie porządek, dyscyplinę"
Jakie jest Udinese Calcio? Gdy w Polsce ktoś, kto nie ogląda włoskiej Serie A, słyszy nazwę tego klubu, to najpierw zapewne na myśl przychodzi mu Antonio Di Natale, potem dwumecz z Lechem w Pucharze UEFA w sezonie 2008/09 i słynną wywrotkę Marcina Kikuta w rewanżu. A na koniec przypomina sobie, że przecież ta drużyna dziś ma sporo wspólnego z Polską.
Trenerem jest wspomniany Runjaić, czyli były szkoleniowiec Pogoni i Legii. W jego sztabie działa dwóch Polaków – Przemysław Małecki i Alex Trukan. W środku pola biegają Jakub Piotrowski i znany Mrozkowi z Lecha – pełniący zresztą funkcję kapitana – Jesper Karlstroem. A do tego dorzucić można jeszcze Enzo Ebosse, który ma za sobą epizod w Jagiellonii Białystok. Skojarzeń i powiązań z Polską zatem jest cała masa. A co kryje w sobie samo miasto i klub?
Udine nie należy do największych miejscowości we Włoszech. Według danych z 2025 roku żyje tam niespełna 100 tysięcy ludzi. Jednocześnie to jedno z najbogatszych miast w kraju i jest na piątym miejscu rankingu jakości życia we Włoszech. Co jednak ważne, nie do końca zasymilowane z resztą kraju.
– Bartek na pewno trafia do fenomenalnego miejsca, jeżeli chce się rozwijać. Udine to jest malutka mieścina, ale bardzo urokliwa. Nie ma tam wielu pokus, ale jest wszystko, co może dać Italia. Architektura, kultura, dobre jedzenie i spokój. Do tego region Friuli jest bardzo ładny. Blisko w góry, blisko nad morze, rzut beretem do Słowenii, Chorwacji, Austrii – mówi Sport.pl Piotr Dumanowski, komentator ligi włoskiej w Eleven Sports.
– Przez tę bliskość do Austrii Udine czuje się trochę niemieckie. Mieszkańcy Friuli nie czują się do końca włoscy. Raczej cenią sobie porządek, dyscyplinę. Pewnie dlatego Kosta Runjaić tam się świetnie odnajduje – dodaje Dumanowski.
Rodzina Pozzo rządzi Udinese Calcio od 40 lat. "Wszystko zorganizowane od A do Z"
Niemiecki ordnung przekłada się również na piłkę nożną. Udinese Calcio od 1986 roku jest w rękach Giampaolo Pozzo. Początki nie były jednak łatwe – na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku odnotowano dwa skandale korupcyjne z udziałem Le Zebrette. Za pierwszy ukarano ich odjęciem dziewięciu punktów, zaś drugi poskutkował wykluczeniem Pozzo z klubu, choć ten pozostał jego właścicielem. Niedługo później dołączył do niego także syn, Gino, który zorganizował sieć skautingową. A potem zaczęły się sukcesy. Puchar UEFA, Puchar Intertoto i Liga Mistrzów – w tych rozgrywkach grali gracze z Udine u schyłku XX i na początku XXI wieku.
– Od 40 lat są w rękach jednej rodziny. Potrafili rok temu zorganizować mecz o Superpuchar Europy, zaprosili latem Barcelonę na mecz sparingowy. Mają ambicje, świetną infrastrukturę – wszystko jest nowe. Począwszy od stadionu na wyłączność, przez ośrodek treningowy, po bazę. Stadion zresztą jest całkowicie zasilany energią solarną – to najbardziej bezemisyjny obiekt w Europie, czym w Udine się chwalą. Wszystko jest na miejscu. Miałem okazję przejść się po tych budynkach – ze stadionu przez budynki klubowe na boisko treningowe idzie się jakieś pięć minut – opowiadał Dumanowski.
– Kuba Piotrowski mówił, że wszystko jest zorganizowane od A do Z. Mają świetnie funkcjonującą restaurację, w której w dni meczowe jest szef kuchni z gwiazdką Michelin. Zawsze oferuje kuchnię lokalnego rywala, zatem gdy byliśmy na meczu Udinese – Fiorentina, to była kuchnia toskańska – dodaje.
– Na pewno więc Mrozek nie trafia do typowego włoskiego rozgardiaszu, który często jest spotykany w tych mniejszych, szczególnie południowych i biedniejszych klubach. Trafia do fajnego projektu, gdzie każdy Polak, z którym rozmawiałem – Alex Trukan, Przemek Małecki, Adam Buksa, Kuba Piotrowski – był po prostu zachwycony i klubem, i organizacją – podkreśla komentator Eleven Sports.
Oto rywal Mrozka w walce o pierwszy skład. "Jeden z lepszych w Serie A"
Na zapleczu zatem zgadza się wszystko. Ale o grę wcale łatwo nie będzie, gdyż Maduka Okoye to niekwestionowany numer jeden w bramce ekipy z Udine. Nigeryjczyk już w pierwszej kolejce sezonu 2026/27 zagrał bardzo dobre spotkanie przeciwko Como (1:1), dając tym samym Runjaiciowi sygnał mówiący: "wciąż tu jestem i tanio skóry nie sprzedam". Jak zatem może wyglądać pierwszy rok polskiego golkipera w barwach Udinese?
– Szanse na początku Mrozek ma niewielkie. Okoye to jedna z gwiazd Udinese. Wiele portali po meczu z Como wybrało go do najlepszej jedenastki kolejki. Na pewno więc Bartek wchodzi jako dwójka i będzie musiał się sporo nauczyć – nie ma wątpliwości Dumanowski i wróży szansę dla dotychczasowego gracza Lecha raczej w Coppa Italia, aniżeli w Serie A. Jednocześnie jednak podkreśla, że forma transferu może dawać nadzieje dla Polaka na przyszłość.
– Wydaje mi się, że skoro to jest transfer definitywny, to mają plan, by za rok rozstać się z Okoye. Udinese często tak działa ze swoimi najlepszymi piłkarzami. Tak w przeszłości było z Rodrigo De Paulem, czy Nahuelem Moliną – zauważa komentator Eleven Sports.
To faktycznie stała praktyka w Udinese, które pod wodzą rodziny Pozzo dało się poznać jako wytrawny gracz na rynku transferowym. Za "grosze" potrafili ściągać Fabio Quagliarellę, Alexisa Sancheza, Kwadwo Asamoaha czy Samira Handanovicia, by następnie oddać ich za poważne pieniądze. Nie inaczej może być z nigeryjskim golkiperem, który jest wyceniany przez portal Transfermarkt na 10 mln euro. Na ten moment jednak Okoye nie rusza się z Udine, a jego dobra forma, doświadczenie w Serie A oraz warunki fizyczne, dają mu sporą przewagę na start rywalizacji z Mrozkiem, od którego jest starszy o pół roku.
– Ma przepotężne warunki fizyczne. To jest wielki chłop [198 cm wzrostu; Mrozek ma 194 – red.], do tego jest bardzo dynamiczny i w tym momencie to jeden z lepszych bramkarzy w Serie A – twierdzi Dumanowski.
Jego zdanie podziela także Adam Buksa, który tego lata przeniósł się z Udinese do RCD Mallorca. – Mrozek nie będzie miał łatwo. Będzie na pewno w dobrych rękach, bo sztab Udinese każdy sobie chwali, więc się rozwinie. Czy ma szansę na regularną grę od początku? Nie dałbym sobie uciąć ręki – mówił polski napastnik w Kanale Sportowym.
Styl gry kluczem do sukcesu Mrozka? "Nie wymaga się od bramkarza..."
Ale w tych wszystkich obawach jest coś, co Mrozkowi może się spodobać i przypasować. Mowa o stylu gry, który preferuje Runjaić. Zupełnie inny od tego, który preferował, gdy był trenerem Legii. Wtedy był nastawiony na ofensywę. A dziś musi uciekać się do nieco innych rozwiązań.
– Jak powiedział ostatnio Cesc Fabregas, to jest drużyna jak z Premier League. Ich styl gry jest bardzo intensywny, są silni fizycznie. Szczególnie w defensywie mają samych wielkich chłopów. Nieprzypadkowo gra tam Kuba Piotrowski, który ma bardziej fizyczne atuty niż czysto techniczne. Jest jeden wirtuoz, czyli Nicolo Zaniolo, chociaż też nie jest na bakier z fizycznością – zauważa Dumanowski.
– To drużyna skupiona na wyjścia pod bramkę rywali z kontrataku. Raczej nie budują gry od tyłu, nie wymagają od bramkarza niesamowitego rozgrywania piłki nogami – analizuje.
Na ten temat wypowiedział się również trener Daniel Pawłowski, który z Mrozkiem współpracuje od czasów gry w Elanie Toruń [sezon 2018/19] w zakresie decyzyjności na pozycji bramkarza. Pawłowski od ponad ośmiu lat co tydzień wysyła nowemu nabytkowi Udinese analizę, co do tego, jak może zachowywać się w danych sytuacjach. Sam Mrozek wielokrotnie podkreślał, że poprawił się w elemencie rozgrywania piłki – co po prostu musiał zrobić, chcąc bronić w Lechu nastawionym na grę po ziemi od własnej bramki.
– Co tydzień dostaje ode mnie feedback odnośnie do tego, na co zwrócić uwagę i co pielęgnować. Nie do końca rozumiem, o co chodzi z wytykaniem mu słabej gry nogami. Chłopak świetnie gra nogami. Problem często wynika z tego, że dostrzegamy tylko bramkarza w takich sytuacjach. A przecież jesteśmy w stanie błyskawicznie ocenić, czy po przyjęciu piłki golkiper otrzymuje jakieś opcje od partnerów z drużyny i jakiej są one jakości. Niestety, ale z reguły – i nie chodzi tu tylko o mecze z udziałem Bartosza – te opcje są kiepskie i bramkarzowi pozostaje wybicie piłki w aut. Wtedy łatwo nam o opinię w stylu: "słabo gra nogami", choć to nieprawda. Moim zdaniem gra nogami Mrozka to jego atut – podkreślił Pawłowski.
– Bartek świetnie się ustawia i przyjmuje takie pozycje, że jeśli już dostanie piłkę od obrońcy, to jest w stanie szybko wprowadzić ją do ataku. Bardzo dobrze czyta piłki grane za linię obrony. Wiadomo, że współpracujemy długo, więc muszę uważać, aby długoletnia współpraca nie nakryła w pewien sposób mojej opinii na jego temat. Uważam jednak, że jest kompletnym bramkarzem. Pewne rzeczy powinien poprawić i cały czas podkreślam, że te małe detale muszą być doprecyzowane – każdy najmniejszy ruch, każdy najmniejszy krok – czy jest wykonany w dobrym momencie i w dobrym kierunku. Takie rzeczy są często niewidoczne gołym okiem – dodał.
W grającym z kontry Udinese najpewniej Mrozek będzie miał więcej do roboty na linii, a w tym elemencie akurat wypada bardzo dobrze. Pewnie w jakimś stopniu – zachowując odpowiednią skalę – przypomni sobie czasy gry w Stali Mielec, do której był wypożyczony w latach 2022/23.
Nie jest oczywiście tak, że grając w Udinese w ogóle nie trzeba grać nogami. Według danych FootyStats Okoye w ubiegłym sezonie wykonywał średnio 31,12 podań na mecz. Mrozek zaś na boiskach Ekstraklasy miał tych podań średnio 27,79 na 90 minut. Nigeryjczyk zachowywał skuteczność na poziomie 64,7 proc., a przy długich piłkach - 39,7 proc., zaś Polak odpowiednio 80,3 proc. oraz 38,4 proc. (dane za SofaScore). Ale to wynika także ze specyfiki gry Lecha, który dominował w większości spotkań na krajowym podwórku i wykorzystywał Mrozka jak ostatniego obrońcę. W zespole z Udine tego się po prostu nie robi, ale futbol to także sztuka elastyczności, dostosowania się do rywala.
Czy Mrozek jest w stanie wytrzymać to, że początkowo będzie pełnił funkcję rezerwowego dla Okoye i po prostu ciężko pracować, zanim dostanie swoją szansę?
– Na pewno byłby poirytowany – tak jak każdy inny zawodnik. Ale myślę, że byłby w stanie to zaakceptować. Życie bramkarza bywa przewrotne. Nawet jeśli Udinese ma ugruntowaną "jedynkę", a zdarzą się trudne emocjonalnie mecze, to ta "jedynka" może szybko zejść i wtedy Bartosz wskoczy do bramki. Takie rzeczy się dzieją – bramkarz na topowym poziomie popełni dwa proste błędy, drużynie nie idzie, jest kilka porażek z rzędu i sztaby intuicyjnie zmieniają golkipera, choć moim zdaniem to wymaga przede wszystkim lepszej pracy defensywy. Także wtedy trzeba wykorzystać swoje pięć minut. Ale wracając do Bartka – chłopak zmienił klub, pierwszy raz jest w lidze zagranicznej... Myślę, że jeśli miałby nie grać przez pół roku, to da radę to na spokojnie przyjąć – stwierdził Pawłowski.
Mrozek przychodzi jako "dwójka". Ale w klubie twierdzą, że może powalczyć z Okoye
A pewne jest, że właśnie od ławki Mrozek rozpocznie swoją przygodę na Półwyspie Apenińskim. Potwierdził to Przemysław Małecki, asystent Kosty Runjaicia, w rozmowie z portalem Weszło. Wyjawił także, dlaczego ściągnięto tego bramkarza do klubu.
– Skauting Udinese i trenerzy bramkarzy znają Bartka Mrozka od dłuższego czasu. Był monitorowany, tak jak wielu polskich oraz innych zagranicznych bramkarzy i był w tych rankingach wysoko. W obliczu odejścia jednego z naszych bramkarzy pojawił się wakat i wspólnie podjęliśmy decyzję, żeby go ściągnąć. To jest profil włoskiego bramkarza. Wysoki, dobrze grający na linii, skuteczny w działaniach obronnych. Profilem podobny do naszego Maduki Okoye – mówił Małecki.
– Z Bartkiem zdobywałem mistrzostwo Polski juniorów w Lechu. Pamiętam go, jego charakter, pracowitość. Znam ludzi w Lechu, wiem, jaką postacią jest Bartek, że jest ustatkowany rodzinnie, skupiony na pracy i nie ma żadnych problemów. Trener Kosta Runjaic zna go mniej, ale też ma kontakty w Polsce, więc mogliśmy potwierdzić i uzupełnić informacje, które zebrał nasz skauting i trenerzy bramkarzy. Można powiedzieć, że nasze osoby tylko wzmocniły kandydaturę Bartka – dodał.
– Jak się zerknie na statystyki z ostatnich sezonów, to nasz drugi i trzeci bramkarz wystąpili łącznie w ok. 20 meczach. To sporo. Bartek powinien być cierpliwy, ale też gotowy, bo sytuacje są różne. Okoye jest numerem jeden, ale chcemy, żeby drugi bramkarz naciskał na Madukę i rywalizował z nim. To może być podobna sytuacja do Jespera Karlstroema, który po przyjściu dostał pozytywnego „kopa" i jako piłkarz jeszcze się rozwinął. Bartek ma wszelkie predyspozycje, aby we Włoszech również zrobić postęp – zakończył.
Pierwszą okazję do gry Bartosz Mrozek najpewniej otrzyma już niebawem. W środę 2 września piłkarze Kosty Runjaicia zagrają w 1/64 finału Coppa Italia przeciwko Venezii. Piłkarzem środowych rywali Le Zebrette jest były kolega Mrozka z Lecha Poznań, Kornel Lisman.
Zobacz też: Niewytłumaczalne, co robi Widzew. Tego już nie da się obronić