Młodzieżowy reprezentant Polski nie może zaliczyć poprzedniej kampanii do udanych. Nie grał dużo, a co gorsze w styczniu musiał poddać się zabiegowi uszkodzonej łąkotki, co wykluczyło go z występów przez kolejne cztery miesiące. Mimo to, w czerwcu wyjechał z Poznania, żeby podpisać kontrakt z Venezią.
Przed operacją kolana Kornel Lisman nie był ważnym graczem Lecha Poznań. Rozegrał 76 minut w konfrontacji z Rapidem Wiedeń w Lidze Konferencji, czy wcześniej pełne 90 minut w rewanżu nieudanych kwalifikacji do Ligi Europu z Genk, ale trudno nazwać tego skrzydłowego zawodnikiem z podstawowej "11".
W lidze najwięcej minut w poprzednim sezonie Ekstraklasy Lisman zebrał w meczu z Bruk-Bet Niecieczą. Grał wówczas do 74. minuty. Potem było mu coraz trudniej przebić się do składu "Kolejorza", aż w styczniu 20-latek musiał przejść poważny zabieg. Po upływie kolejnych miesięcy Lisman został wytransferowany do klubu z Serie A. Jak to możliwe?
"Przede wszystkim pomocnik ma kapitalne możliwości motoryczne, a to coś, co we współczesnym futbolu jest bardzo cenne. 20-latek w Lechu należał do zdecydowanie najszybszych piłkarzy w zespole, mierzyć się z nim mogli jedynie najszybsi w ostatnim czasie w drużynie z Bułgarskiej Daniel Hakans czy Patrik Walemark. Polak regularnie potrafi biegać powyżej 33 km na godz., łamał już barierę 34 km na godz., a i tempo ponad 35 km na godz. nie stanowi dla niego nieosiągalnego poziomu. A to robi wrażenie na skautach. I właśnie zrobiło na dziale analiz Venezii. We wszystkich miernikach wychodziło im, że Lisman ciągle się rozwijał, również w tych piłkarskich, wręcz wybitnie pasował im do poszukiwanego przez nich profilu" - ujawnia "Przegląd Sportowy" Onet.
Na przeprowadzony transfer nie wpłynęła konieczność operacji kolana. "Włosi byli wręcz zakochani w polskim skrzydłowym, dlatego poważna kontuzja odniesiona w styczniu zupełnie nie wygasiła ich zapału. Na informację, że po zabiegu będzie pauzował cztery miesiące, zareagowali spokojnie i później w trakcie rundy wiosennej kilkakrotnie dopytywali, jak przebiega rehabilitacja zawodnika, cały czas kontrolując sytuację. Słowem, władze Venezii wykazywały w ostatnich miesiącach dużą determinację, by sprowadzić do siebie Lismana" - dodano.
Być może 20-latek z Lecha nie będzie jedynym Polakiem w klubie z Wenecji. Ten bowiem ma być zainteresowany transferem Kacpra Kozłowskiego. 22-latek od dwóch lat reprezentuje turecki Gaziantep. Portal Transfermarkt wycenia go na 6 mln euro.