Już dziś Juventus rozgrywa ostatni mecz w sezonie Serie A. Może on zadecydować o ostatecznym miejscu w tabeli. Na ten moment ekipa z Turynu zajmuje szóste miejsce i jest pewna gry w Lidze Europy. Ma jednak szanse, by zająć czwartą, a nawet trzecią lokatę i w kolejnym sezonie grać w Lidze Mistrzów. Kilka minut przed meczem pojawiły się jednak niepokojące wieści.
"Mecz Torino - Juventus opóźniony z powodu zamieszek. Jedna osób została poważnie ranna. Zobaczymy, czy w ogóle to dzisiaj zagrają" - pisał Marcin Długosz z weszlo.com. Profil Hooligans.cz Official dodał z kolei, że stan poszkodowanego jest krytyczny.
A to nie koniec. Na stadionie zapanowała nerwowa atmosfera. W sieci pojawiły się nagrania, na których widać awanturujący się tłum i ochronę, która próbuje go uspokoić. O wiele groźniej było jednak na ulicach Turynu. Jak donosi profil Antifa_Ultras na X, doszło do starcia kiboli obu zespołów, Juventusu i Torino. Ci atakowali również policję, która wkroczyła do akcji. Na filmikach widać rzucane racje, dym, a także słychać dźwięk tłuczonego szkła. Służby ruszyły w kierunku ultrasów, by rozbróby nie eskalowały mocniej. Wykorzystali m.in. granaty dymne.
Zobacz też: Wielki projekt Legii umiera na naszych oczach? "Chcę szukać nowych wyzwań".
Z tego też powodu mecz przeniesiono na godzinę 21:45. Organizatorzy liczyli, że do tej pory sytuacja się uspokoi. Po przekazaniu informacji o opóźnieniu spotkania, grupa ultrasów Juventusu opuściła trybuny i podeszła bliżej ochrony.
Mecz ostatecznie rozpoczął się o 21:45, kiedy to inne drużyny schodziły do szatni po ukończeniu pierwszej połowy. Miejmy nadzieję, że spotkanie przebiegnie już bez ingerencji kibiców.