Była 56. minuta, gdy Zalewski wszedł na murawę

8. minuta i 2:0 dla Cagliari - gospodarze zanotowali piorunujący początek w starciu z Atalantą Bergamo. I choć goście odrobili stratę, to już po przerwie znów musieli gonić wynik. Wówczas na boisko wszedł Nicola Zalewski. Miał wnieść świeżość i napędzić ataki własnej drużyny. Jego obecność na niewiele się jednak zdała.
Nicola Zalewski
Screen z TV

Atalanta Bergamo wciąż walczy o to, by w kolejnym sezonie zagrać w europejskich pucharach. Tę gwarancję da szóste miejsce w tabeli. Przed poniedziałkowym meczem drużyna Nicoli Zalewskiego zajmowała siódmą lokatę. Tego dnia mogła się jednak zbliżyć do realizacji celu, bo rywalizowała z Cagliari, ligowym średniakiem, 16. zespołem tego sezonu.

Zobacz wideo Probierz uratował karierę Koseckiego? "Będę mu za to na zawsze wdzięczny"

Co za początek Cagliari! Atalanta w całkowitym szoku

Faworytem była Atalanta, mimo że grała na wyjeździe, ale to gospodarze zaliczyli piorunujący początek. Już po ośmiu minutach prowadzili 2:0. Dublet ustrzelił Paul Mendy. Po raz pierwszy zaskoczył rywali w 1. minucie. Wówczas na boisku nie było Nicoli Zalewskiego. Spotkanie rozpoczął na ławce. Bez niego ekipa także była w stanie odrobić stratę i to już przed przerwą. Dwa razy piłkę do siatki wpakował Gianluca Scamacca. Udało mu się to w 40. i 45. minucie. Tak więc wynikiem 2:2 zakończyła się pierwsza odsłona meczu, w której minimalną przewagę w statystykach mieli goście.

Nicola Zalewski wszedł do pomocy, ale... nic nie zdziałał

Druga połowa była dla nich zdecydowanie trudniejsza. W 56. minucie na placu gry pojawił się Polak, ale rywale skutecznie utrudniali mu życie, podobnie, jak i jego kolegom. Dobrze bronili, a przede wszystkim byli aktywniejsi w ataku. Dość powiedzieć, że na kwadrans przed końcem Atalanta nie oddała ani jednego strzału w drugiej połowie, a rywale mieli ich już pięć. Jeden był celny i zatrzepotał w siatce, ponownie wyprowadzając gospodarzy na prowadzenie. W 47. minucie bramkę zdobył Gennaro Borrelli, który ledwie minutę wcześniej zameldował się na murawie, zmieniając kontuzjowanego Mendy'ego.

Atalanta się jednak nie poddawała i w ostatnich 15 minutach próbowała odwrócić losy rywalizacji. Szanse mieli Giorgio Scalvini, Giacomo Raspadori, a najlepszą Nikola Krstović, ale jego strzał wybornił bramkarz. Zablokował uderzenie nogami, dość szczęśliwie. Nie dał się ponownie pokonać rywalom i Atalanta musiała pożegnać się z choćby jednym punktem. 

Zobacz też: Tego dnia Podolski przejmie klub. Padła data. 

Cagliari - Atalanta Bergamo 3:2

Strzelcy: Paul Mendy (1', 8'), Gianluca Scamacca (40', 45'), Gennaro Borrelli (47')

Porażka znacząco utrudniła Atalancie walkę o europejskie puchary. Pozostała na siódmej pozycji w Serie A, a jej strata do szóstej AS Romy to już siedem punktów. Do końca sezonu pozostały tylko cztery mecze. Kolejne starcie Zalewski i spółka stoczą w najbliższą sobotę, a rywalem będzie Genoa.

Więcej o: