Ranieri uderzył w trenera Romy. Wskazał palcem na Ziółkowskiego

AS Roma wciąż jest w grze o awans do kolejnej edycji Ligi Mistrzów, ale w samym klubie nie ma zgodności. Ostatnio trener Gian Piero Gasperini "oberwał" medialnie od Claudio Ranieriego, który jest doradcą zarządu Romy. Poszło m.in. o brak szans dla młodych zawodników. - Klub wybrał go za to, co robił w Atalancie. Miał młodych zawodników i powoli wprowadzał ich na wielką scenę - tłumaczył Ranieri.
Jan Ziółkowski
Screen - YouTube/Łączy Nas Piłka

Siedem - tyle lat minęło już od ostatniego występu Romy w Lidze Mistrzów. Teraz zespół Gian Piero Gasperiniego cały czas jest w grze o miejsce w czołowej czwórce, o które rywalizuje z Juventusem oraz Como. W piątkowy wieczór Roma pokonała 3:0 Pisę, a hat-tricka zaliczył Donyell Malen. Z polskiej perspektywy może martwić sytuacja Jana Ziółkowskiego, który od początku lutego br. jest rezerwowym i uzbierał 40 minut w czterech meczach, w których pojawił się na boisku. I niewiele wskazuje na to, by sytuacja się zmieniła.

Zobacz wideo Jak wypadł Jan Ziółkowski w debiucie? Żelazny: To było porażające!

Trener Romy odpowiada Ranieriemu. "Niech się nie wypowiada"

Ostatnio Gasperini został skrytykowany przez Claudio Ranieriego, który jest doradcą zarządu Romy. Ranieri przypomniał, dlaczego rzymianie w ogóle sięgnęli po tego trenera.

- Kiedy klub poprosi Cię o zabranie głosu, masz prawo głosu. Przed sezonem wytypowałem pięciu-sześciu trenerów. Trzech odrzuciło oferty, więc klub wybrał Gasperiniego. Wybrał go za to, co robił w Atalancie. Miał młodych zawodników i powoli wprowadzał ich na wielką scenę. Nie było ani jednego zawodnika, który przyszedłby bez jego zgody. Jan Ziółkowski, Lorenzo Venturino, Bryan Zaragoza... Wybierałem graczy razem z Gasperinim - mówił Ranieri, cytowany przez "La Gazzettę dello Sport".

Ranieri zaznacza, że jedynym zawodnikiem, który nie przyszedł do Romy po decyzji Gasperiniego, był Jonathan Rowe, czyli aktualny piłkarz Bolonii - Bologna wydała na niego 17 mln euro.

Tuż po meczu z Pisą Gasperini postanowił odpowiedzieć Ranieriemu. - Atalanta dokonała niesamowitych rzeczy, mając zarówno młodych, jak i starszych zawodników. Atalanta była konkurencyjna od samego początku. Zobaczę się z Ranierim w przyszłym tygodniu, nigdy nie było żadnych nieporozumień. Ranieri niech się nie wypowiada o mojej pracy w Atalancie. Z piłkarzy, których chciałem w Romie latem, przyszedł tylko Wesley Franca - przekazał trener Romy.

Nie licząc Ziółkowskiego i Wesleya, Roma sprowadziła latem m.in. Neila El Aynaouiego z Lens, Daniele Ghilardiego z Hellasu Verona, a także wypożyczyła Leona Baileya z Aston Villi, Evana Fergusona z Brighton i Konstantinosa Tsimikasa z Liverpoolu. Zimą Roma kupiła Robinio Vaza z Olympique Marsylia i wypożyczyła Donyella Malena z Aston Villi czy Bryana Zaragozę z Bayernu Monachium.

Zobacz też: Oto co rywal zrobił Mbappe. Kolejny sędziowski skandal w La Liga

Z poniższej listy ważnymi postaciami Romy są Malen i Wesley. Baileya już w klubie nie ma, a Ferguson leczy poważną kontuzję kolana. W gronie rezerwowych są El Aynaoui, Ziółkowski, Ghilardi, Tsimikas, Vaz i Zaragoza.

Niewykluczone, że Roma rozstanie się z Gasperinim po zakończeniu tego sezonu, mimo ważnego kontraktu do czerwca 2028 r. Istnieje też prawdopodobieństwo, że Ranieri nie będzie pełnił roli konsultanta.

Klub z Premier League interesuje się Ziółkowskim. "Rozważamy każdy krok"

Mniej szans na regularną grę sprawia, że Ziółkowski zastanawia się nad swoją przyszłością. Polak może opuścić Romę, a jak informuje Dominik Wardzichowski ze Sport.pl, sytuacji Ziółkowskiego przygląda się Newcastle United. Roma nie bierze pod uwagę wypożyczenia i może oddać Polaka tylko poprzez transfer definitywny.

- Janek nie podpadł trenerowi. Trenuje bardzo dobrze, ma najlepsze wyniki wydolnościowe w karierze, do tego mocno popracował fizycznie. Rozważamy każdy krok, który doprowadzi do tego, żeby Janek grał. Łącznie z odejściem - przekazała osoba z otoczenia Ziółkowskiego.

"W grze także są kluby z ligi francuskiej, holenderskiej i włoskiej. Na razie do konkretów daleko" - czytamy w artykule.

Więcej o: